Tym razem aż na czterech gdyńskich podwórkach jednocześnie odbyła się wyprzedaż niepotrzebnych rzeczy, które mogą z powodzeniem posłużyć innym. Przy okazji można było także spędzić czas na pogawędce z sąsiadami i z poszukującymi nietypowych przedmiotów mieszkańcami innych dzielnic.
Na pierwszą wyprzedaż podwórkową, zorganizowaną w maju przez Piotra i Magdalenę Jacoń, a także mieszkańców kamienicy przy Placu Grunwaldzkim 16, przyszło wielu gdynian i prawie każdy znalazł coś dla siebie, a zebrane pieniądze w kwocie 1600 zł pozwoliły na zakup roślin do zasadzenia na podwórku. Pomysł podchwycili inni gdynianie i w przygotowanie drugiej wyprzedaży podwórkowej włączyli się aktywnie mieszkańcy ul. Witomińskiej 10, a także Świętojańskiej 62 i 13.
– Nasze podwórko odwiedziło sporo turystów, którzy przyjechali na urlop do Gdyni z różnych części Polski, i zadeklarowali, że pomysł wyprzedaży przeniosą na teren swoich miejscowości. Byli także goście z Kanady, USA, Niemiec, a nawet z Nowej Zelandii, którzy byli mile zaskoczeni, że w końcu i u nas zaczynają się odbywać imprezy integrujące sąsiadów, podobne do tych, które mają miejsce w ich krajach. Gdynianie spacerujący wzdłuż ul. Świętojańskiej gratulowali nam i zapewniali, że chcą, aby takie przedsięwzięcia były cyklicznym wydarzeniem w okresie letnim – mówi Mariusz Jagłowski, współorganizator wyprzedaży przy ul. Świętojańskiej 13.
Dodajmy, że na wyprzedaży przy „trzynastce” sąsiedzi wystawili w sumie około 400 różnych przedmiotów, m.in. biżuterię, antyki, płyty winylowe, fotografie, książki, wazony, ubrania, zabawki dla dzieci, medale i monety, które były wyeksponowane na kilkudziesięciometrowym płótnie żaglowym. Około 250 przedmiotów znalazło nowych nabywców. Dla wszystkich odwiedzających przygotowano jabłecznik i czekoladowego murzynka. Ponadto pod hasłem „Pokoloruj swoje podwórko” odbył się konkurs rysunkowy dla dzieci. Najciekawsze prace zostały nagrodzone przez firmę TRUE.pl, a wszystkie maluchy, które pojawiły się na wyprzedaży, otrzymały zestaw kredek.
Jak zapewnia Grzegorz Andraszewicz, przewodniczący Wspólnoty Mieszkaniowej przy ul. Świętojańskiej 13, mieszkańcy będą dążyli do tego, aby podwórkowa wyprzedaż odbywała się cyklicznie – raz na miesiąc, a nawet częściej.
– Sąsiedzi zadbali o to, aby wszystko się udało, i wciąż pytali, czy może coś jest jeszcze potrzebne i czy aby na pewno wszystko jest w porządku. Integracja sąsiedzka, która była głównym celem wyprzedaży, udała się w 100 procentach. Niektórzy mieszkańcy z sentymentem wspominali czasy młodości, kiedy sami wystawiali na różnych targach swoje przedmioty. Dzięki akcji mogli się spotkać, porozmawiać, wspólnie zjeść ciasto. Przyznali, że brakuje im takich wydarzeń – opowiada Grzegorz Andraszkiewicz.
Organizatorzy podwórkowej wyprzedaży już wyciągają wnioski na przyszłość i wiedzą, że należy zmienić godziny otwarcia, ponieważ już o godz. 11.00, gdy rozpoczynały się przygotowania podwórka na imprezę, przychodziły pierwsze osoby, a około godz. 15.00 najciekawsze przedmioty były już sprzedane.
– W pierwszej kolejności jak świeże bułeczki poszły wszystkie medale i część kolekcjonerskich monet. Duże zainteresowanie budziły też płyty winylowe, które odtwarzane na starym adapterze wzbudzały uśmiech na twarzy gości. Jesteśmy zadowoleni z faktu, że przybyła do nas duża grupa ludzi zainteresowanych wystawionymi przedmiotami. Trudno nie zgodzić się z inicjatorką akcji Magdaleną Jacoń, że sprzedawane przedmioty często mają wartość sentymentalną dla sprzedającego i nie są zwykłym „gratem”. Uzbierana przez nas kwota zostanie przeznaczona m.in. na ukwiecenie balkonów – deklaruje Mariusz Jagłowski.
Najmniej osób odwiedziło ul. Witomińską 10, gdzie na chętnych czekał fotel bujany i sporo zabawek.
– Mimo to mieszkanka tej kamienicy, która przygotowała wyprzedaż, wcale się nie zraża i planuje kolejne akcje – mówi Magdalena Jacoń.
Z kolei na podwórku inicjatorów akcji przy Placu Grunwaldzkim 16, oprócz możliwości poszperania wśród wystawionych przez sąsiadów rzeczy, można było obejrzeć pokaz mody w wykonaniu Heli, Marceliny, Mai, Moniki, Niny, Róży i Soni, które brały udział w projektowaniu strojów, a dopomogła im w tym Anna Wilczyńska, gdyńska projektantka odzieży i mieszkanka kamienicy.
– Do uszycia kreacji dla dzieci przydały się resztki innych prac krawieckich i przeróbki ubrań. Temat rzeczy z odzysku jest mi bardzo bliski, ale chodziło o twórczą zabawę – podkreśla Anna Wilczyńska.
Do podwórkowej wyprzedaży przy Placu Grunwaldzkim 16 włączyli się także lokatorzy spod nr 18, tak więc łącznie były tu aż cztery stoiska.
– Jeżeli chodzi o nasze podwórko, to zebraliśmy mniej niż na pierwszej wyprzedaży, bo niecałe 700 zł. Poza tym mieliśmy sąsiedzką konkurencję, z czego się bardzo cieszymy. Jednak zysk finansowy nie był naszym jedynym celem, ponieważ chcieliśmy ożywić społeczność lokalną i zwrócić uwagę mieszkańców na wygląd naszych śródmiejskich podwórek, które, mówiąc łagodnie, pozostawiają wiele do życzenia – mówi Magdalena Jacoń.
Miejmy nadzieję, że ten wspaniały pomysł będzie zachętą do zorganizowania podwórkowej wyprzedaży przez mieszkańców innych dzielnic Gdyni. Wszyscy życzymy sobie, abyśmy żyli w coraz piękniejszym otoczeniu, by nasze podwórka były przyjazne i pachnące kwiatami. Dość już więc narzekania, że jest brzydko, że źle się dzieje. Jest tak dlatego, że się na to godzimy!

