Powodzeniem zakończyła się pierwsza w Gdyni podwórkowa wyprzedaż przedmiotów, które zalegały w piwnicach i pawlaczach mieszkańców kamienicy przy Placu Grunwaldzkim 16. Było domowe ciasto i mnóstwo gości zaciekawionych niebanalnym pomysłem.
Ich podwórko przypomina wiele zaniedbanych dziedzińców (nie tylko gdyńskich) kamienic. Piach, beton i ponury widok z okien. Lokatorzy tej kamienicy powiedzieli „Dość!” i wzięli sprawę w swoje ręce. Zorganizowali w pierwszomajowe święto sąsiedzką wyprzedaż, z której dochód przeznaczą na upiększenie podwórka. Pomysł się udał, bo dopisała nie tylko pogoda, ale także liczba odwiedzających i, co ważne, kupujących.
Pierwsi chętni do zakupu przyszli jeszcze przed oficjalną godziną otwarcia wyprzedaży, zanim przedmioty zaczęły być wykładane z kartonów. A było i na co popatrzeć, i w czym wybierać. Zabawki, pluszaki, stare latarki, wazony, lampy, talerze, torebki, odzież wszelkiego rodzaju, wartościowe książki, płyty, bibeloty, stylowa lampka na biurko, obraz olejny, kolorowa apaszka i wiele, wiele innych rzeczy, nie mówiąc już o cennych starociach. Można było poszperać w wystawionym asortymencie, pogadać, potargować się, pośmiać i często kupić interesującą rzecz.
Trzeba przyznać, że najmłodsi bardzo aktywnie włączyli się zarówno w przygotowanie sprzedaży, jak i w obsługę kupujących.
– Niech pan kupi, za dwa złote, proszę! – zachęcała do zakupu pluszowej zabawki dziewczynka z kamienicy. – No, może być nawet za złotówkę – nalegała z uśmiechem.
– Jesteśmy szczęśliwi, że odwiedziło nas tylu mieszkańców Gdyni – mówi inicjatorka przedsięwzięcia i mieszkanka tej kamienicy Magdalena Jacoń. – Atmosfera podwórkowej wyprzedaży, a także jej efekty, przekroczyły nasze oczekiwania. Przez kilka godzin przewinęło się przez nasze podwórko kilkaset osób, starszych i młodszych. Przychodzili z rodzinami, przyjaciółmi, dziećmi. Chętnie szperali w rzeczach wystawionych na sprzedaż. Wiele osób z zachwytem wyławiało z tego coś unikalnego, w sam raz dla siebie: a to mosiężną figurkę konia, a to czarną płytę z przebojami Andrzeja Rosiewicza czy Anny Jantar, a to czarno-białe zdjęcie przedwojennych atletów, a to podgrzewacz do herbaty, a to różową hulajnogę... Długo by wymieniać. Wielkim powodzeniem cieszyły się książki, które sprzedawaliśmy za symboliczną cenę 1 lub 2 zł. Wspólnie mieszkańcy naszej kamienicy zebrali 1600 zł. Tak jak zapowiadaliśmy, za zebraną kwotę kupimy donice i kwiaty na nasze podwórko. Zachęceni dobrym przyjęciem naszego pomysłu zamierzamy takie akcje powtarzać – zapowiada.
Wyprzedaż podwórkowa, którą zorganizowali mieszkańcy kamienicy przy Placu Grunwaldzkim 16, okazała się nie tylko prawdziwą lekcją aktywności społeczności lokalnej, ale również okazją do poznania sąsiadów i całkiem sympatyczną po prostu zabawą. Ich przykład pokazuje, że można zrobić wspólnie coś, co sprawi, że nasze podwórko stanie się naprawdę nasze i nie będzie obce czy nieznane.
Wszyscy życzymy sobie, abyśmy żyli w otoczeniu piękna, ale chyba wciąż tak do końca nie wiemy, jakie mamy możliwości w tej dziedzinie. Jak pokazali lokatorzy tej kamienicy, wystarczy chęć zrobienia czegoś nie tylko dla siebie, ale także dla dobra pozostałych mieszkańców. Jednym słowem, nie trzeba narzekać, że wokół naszych domów jest brzydko. Jest tak dlatego, że się na to godzimy!
Mieszkańcy Śródmieścia i innych dzielnic Gdyni, którzy na swoich podwórkach i dziedzińcach chcieliby zorganizować pchli targ, mogą przesyłać zgłoszenia na adres: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. .


Komentarze