Strona główna GDYNIA: Śródmieście Ratownicy WOPR się szkolą. Jak ratować się na lodzie?

Ratownicy WOPR się szkolą. Jak ratować się na lodzie?

Email Drukuj
Ratownicy WOPR na pierwszym szkoleniu w Stensund :: FOT. Archiwum WOPR

Ratownicy gdyńskiego WOPR, około 20 osób, pojadą na początku lutego 2012 r. do szwedzkiego Stensund, aby wziąć udział w szkoleniu z autoratownictwa na lodzie.

Główny cel szkolenia to poznanie zasad bezpiecznego korzystania z lodu oraz zdobycie umiejętności radzenia sobie w sytuacjach, kiedy lód się załamuje. Szkolenie odbywać się będzie na wodach Morza Bałtyckiego między skandynawskimi szkierami – sztokholmski archipelag kilku tysięcy wysp i wysepek.

Ratownicy będą mieli również okazję przyjrzeć się specyfice pracy szwedzkich ratowników morskich SAR (z ang. Search and Rescue).

Instruktorem prowadzącym szkolenie będzie Grzegorz Rózik, wykładowca Uniwersytetu Ludowego w Stensund, instruktor trip skateing’u, zaś kadrą wspomagającą – Jakub Friedenberger IW WOPR, Jakub Woźniak MI WOPR oraz Michał Matejowski MI WOPR.

– Od wielu lat nasi ratownicy brali udział w szkoleniach z ratownictwa lodowego na terenie kraju, organizowanych przez różne instytucje czy organizacje – mówi Jakub Friedenberger, prezes gdyńskiego WOPR-u, instruktor wykładowca. – Podczas tych szkoleń ćwiczyliśmy ze sporą ilością sprzętu, do którego potrzebne są odpowiedni transport i osoby do jego obsługi, a to wszystko wymaga czasu. W sytuacji załamania się lodu naszym największym wrogiem jest temperatura i upływający czas.

W Polsce niestety dodatkowo wprowadzane są zakazy wchodzenia na lód i brakuje odpowiedniego systemu edukowania społeczeństwa, jak bezpiecznie korzystać z lodu.

– W zeszłym roku poznałem Polaka mieszkającego w Szwecji i zajmującego się tematem lodu i korzystania z niego. Pojechaliśmy w trójkę z innymi ratownikami do Stensund, aby bliżej przyjrzeć się szwedzkiemu systemowi autoratownictwa na lodzie – opowiada Jakub Friedenberger. – To, co tam zobaczyliśmy i usłyszeliśmy, to nic innego jak powszechny program nauczania dzieci już w szkole. Tam uczy się każdego, jak korzystać z lodu. Zimą zamarznięte wody są normalną drogą komunikacji: na łyżwach, pieszo, na skuterach śnieżnych, quadach itp. Na lodzie rozgrywa się, np. wyścigi długodystansowe na łyżwach, a w każdy weekend kilkaset tysięcy osób wchodzi na lód. W ub.r. zanotowano tam tylko 3 przypadki wezwania pomocy i wszyscy przeżyli. W Polsce te proporcje wyglądają zupełnie inaczej.

Edukowanie do bezpiecznego korzystania z lodu w Szwecji to nie tylko teoria. Ciekawostką jest to, że każde dziecko na pewnym etapie edukacji wpada pod lód, w warunkach bardzo kontrolowanych i z pełną asekuracją, oraz musi sobie poradzić. W rzeczywistej sytuacji zawsze jest tylko trudniej, ale dzięki takiemu ćwiczeniu dzieci już wiedzą, jak to wygląda.

Tam również każdy jest przygotowany do wyjścia na lód. Zabiera ze sobą wszystko, co pomoże mu przeżyć: kolce lodowe z gwizdkiem, a na dłuższe wyprawy rzutkę, plecak z odzieżą na zmianę.

– Nie chodzi tutaj o kosztowny sprzęt, szkolenia, tylko wytłumaczenie, jak robić to w sposób jak najbardziej bezpieczny – dodaje prezes WOPR-u. – Bo ryzyko zawsze jest i nie da się go wyeliminować, ale można swój wypadek przeżyć. Po tym szkoleniu oczekujemy, że zmieni się sposób myślenia osób, które jadą tam z nami po raz pierwszy. I one będą tę wiedzę przekazywać dalej, bo to jest droga do zmniejszenia liczby nieszczęśliwych wypadków na lodzie. Zakazy tutaj nie działają.

W tym roku zima nie dała się jeszcze we znaki mrozem i śniegiem, ale jej koniec na razie daleki. Ratownicy zapewniają, że jeśli warunki pogodowe na to pozwolą, to zaprezentują poznany szwedzki system w Gdyni na żywo.
A tymczasem na pewno warto poznać kilka podstawowych zasad związanych z bezpieczeństwem przebywania na zamarzniętych zbiornikach wodnych. Zasady te zostały opisane na stronie WOPR-u: wopr.pl, zakładka: Bezpieczeństwo na lodzie.

 

Komentarze 

 
0 #5 Ewa 2012-02-03 18:34
Szkoda tylko, że pan Friedenberger zapomniał wspomnieć o różnicach temperatur między Polską a Szwecją w zimę. U nas bezpieczna grubość lodu umożliwiająca wchodzenie na niego to raczej rzadkość.
Może warto by wydać tę kasę na coś pożyteczniejsze go?
Cytować
 
 
0 #4 siata 2012-02-02 12:26
Lodu to u nas za dużo nie ma, może lepiej było przeznaczyć pieniążki na wyposażenie woprowców w sprzęt, który można wykorzystać w lecie, kiedy odpoczywa u nas masa turystów?
Cytować
 
 
0 #3 miś 2012-01-30 17:36
Wędkarz: a szkoda, łowienie na lodzie to bardzo fajna sprawa. Polecam jeziorka w okolicy Starogardu.
Cytować
 
 
0 #2 wędkarz 2012-01-30 15:14
Lód w ostatnich latach, poza sporadycznymi przypadkami, lub tylko na małych akwenach ma odpowiednią grubość, aby wiercić i łowić, dlatego coraz mniej ludzi chodzi na lód. Może teraz trochę przymrozi?
Cytować
 
 
0 #1 inny 2012-01-30 14:50
Bardzo fajna inicjatywa, aczkolwiek zima u nas coraz słabsza i lodu na jeziorach coraz mniej. Choć pod bokiem mamy jeziora, to też jednak nie to co Szwecja. Zawsze mnie zastanawiało na ile prawdziwe są historie o tym, jak to podczas Potopu Szwedzi przeprawili się przez Bałtyk po lodzie.
Cytować
 

Dodaj komentarz