Strona główna GDYNIA: Śródmieście Życie na łańcuchu

Życie na łańcuchu

Email Drukuj

Krzysztof, wolontariusz z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt „Animals”, przykuł się do psiej budy ciężkim łańcuchem :: Fot. Anna Łopion

Nie mogą przemówić, aby upomnieć się o swoje prawa, dlatego obrońcy zwierząt i ochotnicy wystąpili w ich imieniu i przykuli się łańcuchami do psich bud, by pokazać, jak okrutny bywa człowiek i jak wygląda życie psa na krótkiej uwięzi.

W ramach akcji „Zerwijmy łańcuchy” w Alei Topolowej w Gdyni odbył się happening przygotowany przez Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt „Animals”.

– Tylko chwilę miałam ciężki łańcuch na szyi i nie wyobrażam sobie, jak można wyrządzać psu takie okrucieństwo. Co czuje pies, który całe życie musi spędzić na takiej uwięzi? Przecież powinien być przywiązany do człowieka, nie przykuty łańcuchem do budy – mówi pani Anna, mieszkanka Gdyni.

Problem nie tylko wiejski
Na forach internetowych mnożą się pytania, dlaczego takiej akcji nie przeprowadza się na wsiach, bo przecież to stamtąd wzięła się ta okrutna „tradycja” przywiązywania psa łańcuchem do budy. Jednak nie tak dawno na wątku Dogomanii pojawiła się także opinia, że w jednym z dawnych gospodarstw na Wiczlinie spotkać można psy przykute łańcuchem do budy. Jak się więc okazuje, problem dotyczy nie tylko wsi, ale także obrzeży naszych miast.
– W przypadku wątków na Dogomanii i Facebooku dotyczących tej sprawy skontaktowaliśmy się z osobą opisującą sytuację, niestety odmówiła ona przyjęcia pomocy i podania adresu interwencji, mimo że informowaliśmy o tym, iż nie ujawniamy danych osób zgłaszających, zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych, oraz o możliwości zgłoszenia interwencji anonimowo – informuje Anna Drewa, inspektor ds. ochrony zwierząt z OTOZ Animals.
Inspektorzy zapewniają, że regularnie reagują na krzywdę zwierząt towarzyszących i gospodarskich na terenach wiejskich na Pomorzu oraz w innych rejonach kraju.

– W ubiegłym roku przeprowadziliśmy w Polsce 1512 interwencji dotyczących niehumanitarnego traktowania zwierząt. Podczas kontroli tłumaczymy właścicielom, jakie warunki powinni zapewnić zwierzętom – podkreśla Anna Drewa.

Przypomnijmy, że zgodnie z Ustawą o ochronie zwierząt odbywają się także rekontrole inspektorów w sytuacjach, kiedy zwierzę jest w złym stanie i uwięź, na której trzymany jest pies, powoduje cierpienie, uniemożliwiając realizowanie naturalnych potrzeb.

Interwencja
A jak wygląda patrol Animalsów? Czy inspektorzy jadą na konkretne zgłoszenie, czy też jest to rutynowa kontrola? Jak się okazuje, inspektorzy OTOZ Animals są wolontariuszami i interweniują w odpowiedzi na zgłoszenia.
– Tylko od stycznia do końca sierpnia 2011 przyjęliśmy ich ponad 800. Bardzo często interwencje na terenach wiejskich wymagają kontroli nie tylko pod wskazanym adresem, ale również w innych gospodarstwach. Nasze inspektoraty funkcjonują także przy sześciu schroniskach dla bezdomnych zwierząt, które prowadzimy w Gdyni, Tczewie, Starogardzie Gdańskim, Elblągu, Oświęcimiu oraz w Dąbrówce koło Wejherowa – podsumowuje Anna Drewa.

Jak wiele jest okrucieństwa wyrządzanego zwierzętom przez ludzi, dowiadujemy się prawie każdego dnia. Często tym tragediom nie jesteśmy w stanie zapobiec, ale tam, gdzie możemy, reagujmy, bo zwierzę jest zdane tylko na nas. Każda taka akcja jest bardzo cenna, bo może, choćby nawet w małym stopniu, to na pewno da ludziom do myślenia.

Nie lubisz zwierząt? Nie musisz, ale nie skazuj ich na cierpienie.
 

Komentarze 

 
0 #1 Net 2011-10-08 00:07
Popieram takie akcje, choć są kontrowersyjne
Cytować
 

Dodaj komentarz