Jeszcze w pamięci mamy nie tak dawne zmagania żaglowca „Fryderyk Chopin” z połamanymi w czasie sztormu masztami. Aby podobna tragedia nie spotkała „Daru Młodzieży”, jednostka została dokładnie przebadana. A było co naprawiać…
Nie tylko „Fryderyk Chopin” miał w ostatnim czasie tak poważne problemy z masztami. W 2009 roku „Pogoria” nieoczekiwanie musiała przerwać swój udział w międzynarodowych regatach The Tall Ships’ Race na trasie Gdynia – St. Petersburg. Podczas sztormowej pogody ok. 10 mil morskich od brzegów Finlandii na żaglowcu uszkodzeniu uległy trzy maszty. Złamał się fokmaszt poniżej górnej platformy, pociągając za sobą także grotmaszt i bezanmaszt.
Mając na uwadze te dwa wydarzenia, Akademia Morska w Gdyni – armator „Daru Młodzieży”, naszego największego żaglowca – postanowiła zbadać stan masztów na swojej 29-letniej jednostce. Okazją ku temu był remont klasowy żaglowca w Gdańskiej Stoczni Remontowej. Pomiary masztów „Daru Młodzieży” wykazały w pewnych miejscach nawet kilkunastoprocentowe ubytki grubości blachy. Nie było więc co się zastanawiać, tylko wykonać zalecenia Polskiego Rejestru Statków i naprawić skorodowane odcinki na masztach żaglowca.
– Na grotmaszcie PRS wydał zezwolenie na naprawę nakładkową. Na środkowym maszcie nałożyliśmy w dwóch miejscach 7-milimetrowej grubości nakładki wzmacniające. Na stermaszcie wymieniliśmy na nowy 3-metrowy skorodowany odcinek masztu rufowego. Wymiana takiego odcinka, choć prosta, wymagała podjęcia szeregu prac towarzyszących, m.in. trzeba było rozłączyć kable elektryczne świateł i anten wyposażenia bramstengi stermasztu, odpiąć wszelkie cięgna i liny od bombramrei i bramrei, zdemontować bramreję, bramstengę i ustawić je na nabrzeżu. Naprawiony odcinek stermasztu montowany był z pomocą dźwigu pływającego – powiedział nam Paweł Wasilewski, zastępca kierownika remontu.
Po zakończonym remoncie „Dar Młodzieży” popłynie do Gdyni i zacumuje na swoim stałym miejscu, przy nabrzeżu Skweru Kościuszki. Tutaj będzie stał do marca 2011 roku.

