Jak fotografował? Jak pracował? Co było dla niego ważne? Jakim był człowiekiem? Na spotkaniu promującym album „Moja Gdynia” Janusza Uklejewskiego wspominali go rodzina, przyjaciele, współpracownicy.
– Mówię o kimś, kto był dla mnie mistrzem – zaczął swoje wspomnienie o Januszu Uklejewskim jego uczeń i kolega, artysta fotografik Stefan Figlarowicz. – Kiedy ja zaczynałem fotografować i brałem udział w jakichś małych konkursach, on zasiadał w jury i przyznawał nagrody. – On miał w sobie coś wspaniałego, co bardzo pomaga fotoreporterowi, a mianowicie spokój i spojrzenie, to wypatrzenie miejsca i z tego miejsca ogarnięcie w kadrze aparatu tego wszystkiego, co zobaczył. U niego widać refleksję nad zdjęciem, umiał wychwycić moment – opowiadał Stefan Figlarowicz.
– O moim tacie mógłbym oczywiście wiele opowiadać – powiedział Jerzy Uklejewski, syn wybitnego fotografa. – Ale muszę powiedzieć jedno, że tata nigdy nie był wylewny, nie opowiadał, co robił, gdzie był, tylko fotografował. Dowiadywałem się o nim z gazet, książek. Tata miał stoicki spokój w sobie.
Tu syn opowiedział historię, która dla wielu mogłaby wydać się nieprawdopodobna, jednak doskonale ukazała charakter jego ojca. Otóż, kiedyś jadąc z ojcem samochodem, zdarzyło się, że uderzył w nich autobus. Janusz Uklejewski wysiadł z rozbitego auta i zaczął robić zdjęcia. Na pytanie syna, co robi, odpowiedział, że dokumentuje sytuację. Bez krzyku i pretensji.
Niewielu też pewnie wiedziało, że pan Janusz od kilkunastu lat zmagał się z chorobą oczu – jaskrą.
– To dla fotoreportera wielka tragedia nie widzieć – mówił syn. – Ale tata, mając tysiące zdjęć, negatywów, kombinował, co z nimi zrobić. Myślał o albumie, ale też przekazywał zdjęcia muzeom, archiwom. A my, rodzina, byliśmy oczyma taty. Szukaliśmy, segregowaliśmy i też dzięki temu mógł powstać ten album.
O samym albumie, pracy nad nim opowiadała jego współtwórczyni Dagmara Płaza-Opacka:
– To były ogromne zbiory do ogarnięcia, to wszystko, co jest w posiadaniu rodziny pana Janusza – powiedziała redaktor albumu. – To nie było takie proste z tych tysięcy zdjęć wybrać te, które stanowiłyby jakąś reprezentację. I nie wiem, czy to się udało.
Ocena należeć będzie do odbiorców, których na samym spotkaniu było tylu, iż zabrakło miejsc siedzących.
Renata Tomaszewska
Ramka:
Praca nad albumem Janusza Uklejewskiego „Moja Gdynia” trwała ponad rok. Album zawiera 335 fotografii. Został podzielony tematycznie na 7 rozdziałów, dotyczących kolejno: odbudowy portu, pracy w porcie, stoczni, miasta, życia w mieście, morza oraz portretów ludzi. Powstał dzięki wsparciu finansowemu Prezydenta Miasta Gdyni.
Podpis pod zdjęcie:
Swojego ojca wspominał Jerzy Uklejewski
Fot. Renata Tomaszewska

