Wielu obserwatorów trójmiejskiego życia nie od dziś zauważa rywalizację Gdańska i Gdyni. Dobitnie to pokazują też działania ich gospodarzy – Pawła Adamowicza i Wojciecha Szczurka. Prezydent Gdańska powołał do życia Stowarzyszenie Gdańskiego Obszaru Metropolitalnego, w którym znalazło się wiele pomorskich samorządów - poza Gdynią, gdyż tam z kolei powołano... forum Norda.O konflikcie między prezydentami obu miast mówią niemal wszyscy. Rzadko jednak są chętni, by głośno o tym powiedzieć. Sami zainteresowani wypowiadają się z niezwykłą kurtuazją i unikają słowa „konflikt”.
Prezydent Wojciech Szczurek powiedział nam, że uznaje za cenne wszelkie racjonalnie umotywowane formy partnerskiej współpracy samorządów dla osiągnięcia efektu synergii działania i na rzecz wzmocnienia siły metropolii.
Stowarzyszenie umacnia pozycję Gdańska- Nie ma jednak jednej jedynej formuły współpracy, gwarantującej sukces idei metropolii. I zapewne też dlatego nadal nie ma ustawy metropolitalnej. GOM jest stowarzyszeniem, które przede wszystkim umacnia pozycję największego miasta jako suwerena i – co wynika z jego statutu, a także deklaracji ideowej autora tej inicjatywy - wasalizuje wobec Gdańska zrzeszone w GOM gminy. A przy tym generuje wydatki na siedzibę, etaty, itd. Dlatego do tego stowarzyszenia Gdynia nie przystąpi – argumentuje gospodarz Gdyni.
Z kolei „ojciec” GOM – Paweł Adamowicz bez trudu wymienia 5 argumentów, dla których warto przystąpić do stowarzyszenia.
- Od 20 lat rozmawiamy na temat tego, że musimy działać razem, a do dziś nie ma tego efektów. Pierwsza dyskusja na temat konieczności wydzielenia metropolii w polskim ustroju samorządowym odbyła się w 1991 r. Postulowali to zgodnie wszyscy prezydenci Trójmiasta - śp. Franciszka Cegielska, Jan Kozłowski i Franciszek Jamroż. Zagraniczni inwestorzy postrzegają nas przez pryzmat naszego potencjału – jako obszar zamieszkiwany przez 1,2 mln ludzi, którzy tutaj mieszkają, uczą się i pracują. Stowarzyszenie ma być miejscem pierwszego kontaktu dla firm, które chcą u nas zainwestować. Często sąsiadujące gminy tworzą plany zagospodarowania, które nie „spinają się” na ich granicach, a to tworzy później konflikty społeczne. Stowarzyszenie ma być impulsem do koordynacji tych planów. Gminy często powielają swoją pracę, oddzielnie zlecają analizy, ogłaszają przetargi publiczne czy ubezpieczają swoje mienie. Robiąc to razem, można uzyskać oszczędności i nie marnować środków. Stowarzyszenie jest dobrowolne i zakłada równość członków. Każdy, kto do niego przystąpi, ma jeden głos i może z niego wystąpić, jeśli nie spełni jego oczekiwań – wymienia Paweł Adamowicz.
Rada metropolitalna znów potrzebna?Według Wojciech Szczurka Gdynia ma dobre doświadczenia efektywnej, partnerskiej współpracy z różnymi gminami czy to na mocy dwu lub wielostronnych porozumień, czy w ramach związku komunalnego, czy Forum Metropolitalnym Wójtów, Burmistrzów i Prezydentów Norda – bez kosztownego balastu formalnego.
- Powołaliśmy Nordę dla stałych spotkań konsultacyjnych samorządowców z gmin obszaru Północnego Pomorza - nie przeciw komuś, ale dla dobrej przyszłości naszych miejscowości i całej metropolii – mówi prezydent Szczurek. – Czas pokaże, czy i jaką w istocie rolę w budowaniu siły metropolii będzie miało to stowarzyszenie. Na razie nie widzę głębszego uzasadnienia dla przystępowania Gdyni do GOM, gdyż nasze metropolitalne zadania będziemy realizować w oparciu o już istniejące organizacje. Jestem przekonany, że znajdzie się wiele pól współpracy forum Norda i stowarzyszenia GOM. Marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk w jednej z wypowiedzi dla TVP powiedział, że dobrym rozwiązaniem byłoby przywrócenie do życia rady metropolitalnej. Według prezydenta Adamowicza jest to słaby pomysł, gdyż należy do niej tylko kilka gmin.
- Rada Metropolitalna Zatoki Gdańskiej odegrała już swoją rolę. Dzięki niej powstał bilet metropolitalny. To jednak jedyny projekt, jaki zrealizowała w ciągu 8 lat. Równocześnie ciało to nie zapobiegło licznym konfliktom i niespójnym planom, które w owym okresie dały o sobie znać. Nie mówiąc już o tym, że nie zebrała się ona od kilku lat - jak widać, nikomu do niczego nie potrzebna… I choć wraz z Janem Kozłowskim byłem jej współinicjatorem, po latach oceniam, że przy jej tworzeniu popełniliśmy kardynalny błąd, który rzutował na jej późniejsze działanie. Otóż nie była ona w żaden sposób sformalizowana, nie wiązała się z regularnymi spotkaniami, odpowiedzialność w jej ramach była rozmyta, a udział w niej nie wiązał się z żadnymi zobowiązaniami – przypomina Paweł Adamowicz.
Konflikt dwóch osobowościCzęścią aglomeracji albo, jak kto woli, metropolii trójmiejskiej czuje się już Pruszcz Gdański, i jego burmistrz Janusz Wróbel również dostrzega konflikt między Gdańskiem i Gdynią.
- Nawet przy najlepszej woli trzeba powiedzieć, że utworzona Norda jest swego rodzaju alternatywą dla GOM. Szkoda, że nie działamy wszyscy razem. Widać tu nie tyle konflikt dwóch osobowości Szczurka i Adamowicza, a tego, że Gdynia nigdy nie chciała, nie chce i nie będzie chciała być w cieniu Gdańska. Według mnie to właśnie tu leży sedno problemu – tłumaczy Janusz Wróbel.
Maila z pytaniem wysłaliśmy również do biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi na zadane pytania, a jedynie informację z przebiegu posiedzenia rady metropolitalnej, którą zorganizowano kilka tygodni temu.
Mieszkańców Trójmiasta interesują przede wszystkim zrealizowane inwestycje, a nie animozje włodarzy naszych miast czy rywalizacja między Gdańskiem i Gdynią. Liczy się to co zrobione, a nie kto to zrobił.
O konflikcie między prezydentami obu miast mówią niemal wszyscy. Rzadko jednak są chętni, by głośno o tym powiedzieć. Sami zainteresowani wypowiadają się z niezwykłą kurtuazją i unikają słowa „konflikt”.
Prezydent Wojciech Szczurek powiedział nam, że uznaje za cenne wszelkie racjonalnie umotywowane formy partnerskiej współpracy samorządów dla osiągnięcia efektu synergii działania i na rzecz wzmocnienia siły metropolii.
Stowarzyszenie umacnia pozycję Gdańska
- Nie ma jednak jednej jedynej formuły współpracy, gwarantującej sukces idei metropolii. I zapewne też dlatego nadal nie ma ustawy metropolitalnej. GOM jest stowarzyszeniem, które przede wszystkim umacnia pozycję największego miasta jako suwerena i – co wynika z jego statutu, a także deklaracji ideowej autora tej inicjatywy - wasalizuje wobec Gdańska zrzeszone w GOM gminy. A przy tym generuje wydatki na siedzibę, etaty, itd. Dlatego do tego stowarzyszenia Gdynia nie przystąpi – argumentuje gospodarz Gdyni.
Z kolei „ojciec” GOM – Paweł Adamowicz bez trudu wymienia 5 argumentów, dla których warto przystąpić do stowarzyszenia.
- Od 20 lat rozmawiamy na temat tego, że musimy działać razem, a do dziś nie ma tego efektów. Pierwsza dyskusja na temat konieczności wydzielenia metropolii w polskim ustroju samorządowym odbyła się w 1991 r. Postulowali to zgodnie wszyscy prezydenci Trójmiasta - śp. Franciszka Cegielska, Jan Kozłowski i Franciszek Jamroż. Zagraniczni inwestorzy postrzegają nas przez pryzmat naszego potencjału – jako obszar zamieszkiwany przez 1,2 mln ludzi, którzy tutaj mieszkają, uczą się i pracują. Stowarzyszenie ma być miejscem pierwszego kontaktu dla firm, które chcą u nas zainwestować. Często sąsiadujące gminy tworzą plany zagospodarowania, które nie „spinają się” na ich granicach, a to tworzy później konflikty społeczne. Stowarzyszenie ma być impulsem do koordynacji tych planów. Gminy często powielają swoją pracę, oddzielnie zlecają analizy, ogłaszają przetargi publiczne czy ubezpieczają swoje mienie. Robiąc to razem, można uzyskać oszczędności i nie marnować środków. Stowarzyszenie jest dobrowolne i zakłada równość członków. Każdy, kto do niego przystąpi, ma jeden głos i może z niego wystąpić, jeśli nie spełni jego oczekiwań – wymienia Paweł Adamowicz.
Rada metropolitalna znów potrzebna?
Według Wojciech Szczurka Gdynia ma dobre doświadczenia efektywnej, partnerskiej współpracy z różnymi gminami czy to na mocy dwu lub wielostronnych porozumień, czy w ramach związku komunalnego, czy Forum Metropolitalnym Wójtów, Burmistrzów i Prezydentów Norda – bez kosztownego balastu formalnego.
- Powołaliśmy Nordę dla stałych spotkań konsultacyjnych samorządowców z gmin obszaru Północnego Pomorza - nie przeciw komuś, ale dla dobrej przyszłości naszych miejscowości i całej metropolii – mówi prezydent Szczurek. – Czas pokaże, czy i jaką w istocie rolę w budowaniu siły metropolii będzie miało to stowarzyszenie. Na razie nie widzę głębszego uzasadnienia dla przystępowania Gdyni do GOM, gdyż nasze metropolitalne zadania będziemy realizować w oparciu o już istniejące organizacje. Jestem przekonany, że znajdzie się wiele pól współpracy forum Norda i stowarzyszenia GOM. Marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk w jednej z wypowiedzi dla TVP powiedział, że dobrym rozwiązaniem byłoby przywrócenie do życia rady metropolitalnej. Według prezydenta Adamowicza jest to słaby pomysł, gdyż należy do niej tylko kilka gmin.
- Rada Metropolitalna Zatoki Gdańskiej odegrała już swoją rolę. Dzięki niej powstał bilet metropolitalny. To jednak jedyny projekt, jaki zrealizowała w ciągu 8 lat. Równocześnie ciało to nie zapobiegło licznym konfliktom i niespójnym planom, które w owym okresie dały o sobie znać. Nie mówiąc już o tym, że nie zebrała się ona od kilku lat - jak widać, nikomu do niczego nie potrzebna… I choć wraz z Janem Kozłowskim byłem jej współinicjatorem, po latach oceniam, że przy jej tworzeniu popełniliśmy kardynalny błąd, który rzutował na jej późniejsze działanie. Otóż nie była ona w żaden sposób sformalizowana, nie wiązała się z regularnymi spotkaniami, odpowiedzialność w jej ramach była rozmyta, a udział w niej nie wiązał się z żadnymi zobowiązaniami – przypomina Paweł Adamowicz.
Konflikt dwóch osobowości
Częścią aglomeracji albo, jak kto woli, metropolii trójmiejskiej czuje się już Pruszcz Gdański, i jego burmistrz Janusz Wróbel również dostrzega konflikt między Gdańskiem i Gdynią.
- Nawet przy najlepszej woli trzeba powiedzieć, że utworzona Norda jest swego rodzaju alternatywą dla GOM. Szkoda, że nie działamy wszyscy razem. Widać tu nie tyle konflikt dwóch osobowości Szczurka i Adamowicza, a tego, że Gdynia nigdy nie chciała, nie chce i nie będzie chciała być w cieniu Gdańska. Według mnie to właśnie tu leży sedno problemu – tłumaczy Janusz Wróbel.
Maila z pytaniem wysłaliśmy również do biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi na zadane pytania, a jedynie informację z przebiegu posiedzenia rady metropolitalnej, którą zorganizowano kilka tygodni temu.
Mieszkańców Trójmiasta interesują przede wszystkim zrealizowane inwestycje, a nie animozje włodarzy naszych miast czy rywalizacja między Gdańskiem i Gdynią. Liczy się to co zrobione, a nie kto to zrobił.
Krzysztof Lubański
podpis:
Według Wojciech Szczurka Gdynia ma dobre doświadczenia efektywnej, partnerskiej współpracy z różnymi gminami czy to na mocy dwu lub wielostronnych porozumień, czy w ramach związku komunalnego, czy Forum Metropolitalnym Wójtów, Burmistrzów i Prezydentów Norda – bez kosztownego balastu formalnego.
Fot. archiwum