Janusz „Krawiec” Wiśniewski, mistrz w swoim fachu, szyjący eleganckie garnitury dla najważniejszych osób w Polsce, wydał kolejny tom powieści opartej na wątkach biograficznych.
– Urodziłem się w Warszawie. Mój ojciec był krawcem, matka pracowała w Instytucie dla Głuchoniemych. Po wojnie znaleźliśmy się z mamą w Gdyni u mojego stryja, który miał zakład krawiecki przy ulicy Świętojańskiej, tam gdzie kiedyś mieściła się słynna kawiarnia „Liliput”. Potem wyjechałem z Gdyni do Słupska, gdzie ukończyłem Technikum Weterynaryjne, jednak nigdy w tym zawodzie nie pracowałem. Podjąłem decyzję, by wrócić do stryja z zamiarem, że będę się uczyć krawiectwa. Do Gdyni przyjechałem tylko z tekturową walizką i głową pełną marzeń – wspomina Janusz Wiśniewski.
Elegancja przede wszystkim
Na swoją markę pracował przez ponad 50 lat, mozolnie szyjąc na miarę męskie garnitury, płaszcze, kurtki, fraki, smokingi, surduty, kamizelki, koszule i spodnie z tkanin najlepszych europejskich firm. Do dziś sprawia mu ból widok pogniecionego męskiego garnituru lub źle skrojonych spodni.
– Naszą narodową wadą jest niestety niechlujstwo. Musimy pamiętać, że początkiem elegancji jest schludność w ubiorze, nawet, jeżeli nosimy dżinsy, to muszą być wyprane, a obecnie nosi się takie, które spadają i są poszarpane. A przecież schludny wygląd to obowiązek wobec innych. W latach dwudziestych i trzydziestych bardzo dużą wagę przykładano do elegancji. To były najpiękniejsze lata w modzie, z których do dziś czerpiemy przykłady – opowiada słynny krawiec.
Kącik pisarski w pracowni
Od kilku lat, jego krawiecka pracownia przy ulicy Starowiejskiej 25 stała się miejscem, gdzie autor tworzył pierwsze felietony i wiersze. Na tyłach pracowni powstała też opowieść „Życie skrojone na miarę” – zabawna i momentami przejmująca opowieść o właścicielu małego zakładu krawieckiego, którego dzieje rozgrywają się na tle przemian PRL-u.
– Zdecydowałem się opisać klimat tego, co działo się w moim zakładzie krawieckim przy ulicy Starowiejskiej, gdyż nikt jeszcze nie spróbował opisać tego pięknego i trudnego zawodu, który ginie. Wiedziałem, że jeżeli nie napiszę tej książki i nie przeleję na papier historii tego zawodu, to nikt już o krawcach nie będzie pamiętał – opowiadał Janusz Wiśniewski.
Autor pisze zrozumiałym, prostym językiem, dlatego jego książki czyta się jednym tchem.
– Kiedy tworzę, używam także zdobyczy współczesnej techniki i mam swojego bloga, jednak uważam, że łatwiej pisać ołówkiem, bo wtedy przejście na papier myśli, które powstają w głowie, jest szybsze. Trudno, taki jestem, trochę staroświecki. Miło mi, że moje książki są czytane, bo dostaję od czytelników wiele e-maili i listów, z których dowiaduję się, że robię to dobrze. Bardzo się cieszę, bo oznacza to, że moje pisanie ma sens, chociaż najważniejsze dla mnie jest szycie, bo z tego się utrzymuję – kończy Janusz „Krawiec” Wiśniewski.
Książka doczeka się ekranizacji?
Kiedy znany reżyser, Janusz Majewski, przeczytał książkę „Życie skrojone na miarę”, stwierdził, że jest to dobry materiał na film.
– Oferowano mi 20 tysięcy na odstąpienie praw do filmu, ale wtedy się nie zgodziłem, bo uważałem, że to za mało. Gdyby jednak moja powieść została przeniesiona na ekran, to chciałbym jeszcze mieć wpływ na ubiór bohaterów filmowych. Kiedy oglądamy współczesne polskie filmy, to wciąż widzimy zaścianek, blokowiska. Potem dziwimy się, że mamy opinię europejskiej gminy. Marzy mi się więc, żeby w filmie pokazać Polaków pięknie i elegancko ubranych, ale czy tak będzie? Kto wie, jak dotąd wiele moich marzeń się spełniło – kończy autor.
***
„Życie skrojone na miarę”
Główny bohater powieści, Piotr Kowalski, ma 3 lata. Siedzi na blacie maszyny krawieckiej i ogląda narysowane przez ojca piękne, rozpędzone konie. Jest szczęśliwym dzieckiem. Pod koniec powieści widzimy Piotra, dojrzałego mężczyznę, który uświadamia sobie, że jego małżeństwo jest pomyłką. Te dwa odległe od siebie o 30 lat wydarzenia wypełnia świetnie opowiedziana historia o miłości i nienawiści, o marzeniach, zawodowych ambicjach, klęskach i sukcesach. Książka Janusza „Krawca” Wiśniewskiego to także opowieść o losach człowieka wpisanych w historię Polski, w procesy zmian społecznych i kulturowych, widzianych z perspektywy właściciela małego, jednak z upływem czasu coraz większego, zakładu krawieckiego.


Komentarze
Ja też wolę ołówek :) chociaż na komputerze jest szybciej :)
Wiele osób woli pisac ołówkiem, ja też, toteż rozumiem pana Krawca -ołówek rules! ;-))