W Cafe Cyganeria w centrum Gdyni odbyło się spotkanie z Anną Maruszeczko – dziennikarką znaną z telewizyjnych programów „Kobieta na zakręcie”, „Zielone drzwi”, „Miasto kobiet” oraz talk show „Wybacz mi”.
Na początku spotkania autorka przybliżyła zebranym genezę powstania książki „Kobieta na zakręcie”, w której znalazły się historie szesnastu doświadczonych przez los kobiet. Tych, które uwierzyły w swoją siłę, wciąż gotowych, by ruszyć w dalszą drogę i realizować przerwane lub porzucone marzenia o ciekawym i szczęśliwym życiu.
W książce jest opowieść o Ewie, która realizuje marzenia zmarłego przedwcześnie męża o życiu w zgodzie z naturą, o mamie Jasia Meli, Uli, która uważa, że dobre życie to coś więcej niż tak zwany „święty spokój”, i o Kasi, której historia pokazuje, że trzeba umieć „czytać los” i wyciągać z tego wnioski. Książka opowiada także o pokonywaniu strachu, własnych słabości, o tym, jak mądrze kochać swoje dziecko, o bólu po stracie ukochanego partnera i o tym, że w życiu warto pamiętać tylko te dobre i piękne chwile.
Z ekranu na papier
Jak opowiadała Anna Maruszeczko, kiedy tylko pojawiła się możliwość wydania książki i umieszczenia w niej niektórych historii znanych z ekranu, nie wahała się ani chwili.
– To było ciekawe wyzwanie. Po prostu lubię pisać i rozmawiać z ludźmi przed kamerą. Jednak nigdy nie można przepisać wprost programu telewizyjnego i zrobić z tego książki. Podczas jej redagowania trzeba było jeszcze raz zgłębić te historie i ponownie skontaktować się z bohaterkami reportaży, gdyż montaż telewizyjnego programu ma swoje prawa i określony limit czasowy. Poza tym niektóre z tych historii miały swój czas, gdzieś tam już wybrzmiały i nie było potrzeby przenosić tych opowieści na łamy książki – opowiadała Anna Maruszeczko.
Po jaśniejszej stronie życia
Jak przyznała autorka, „Kobieta na zakręcie” nie jest poradnikiem dla kobiet, tylko zapisem prawdziwego życia i przemiany bohaterek, często pod wpływem dramatycznych przeżyć.
– Z historii moich bohaterek można się wiele nauczyć. Chodziło mi o to, by pokazać innym, że nawet jeśli początkowo wydaje nam się, że jesteśmy w „czarnej dziurze” i nic dobrego nas już nie czeka, to zawsze trzeba trzymać się tej jaśniejszej strony życia – zauważyła.
Kulisy telewizyjnego serialu
Podczas spotkania, które poprowadziła Anna Białek z Urzędu Miasta Gdyni, poznaliśmy także kulisy powstania programu telewizyjnego „Kobieta na zakręcie”.
– Na początku trzeba było znaleźć osobę, która chciałyby opowiedzieć przed kamerami o tym, co się jej w życiu przydarzyło, a często były to dramatyczne sytuacje, o których zazwyczaj myślimy z trwogą: „ja bym tego nie przeżyła”. Szukaliśmy kobiet do programu poprzez prasowe ogłoszenia, a także wertując wzmianki o jakimś wydarzeniu. Jak już znaleźliśmy taką osobę, to z ekipą jechaliśmy na miejsce jej zamieszkania, bo wiadomo, że łatwiej się opowiada o niełatwych przeżyciach na swoim terenie niż w studiu telewizyjnym. To był proces, bo zanim ekipa jechała na zdjęcia w terenie, trwały długie przygotowania – wspominała dziennikarka.
Przedstawienie prawdziwych historii, zaprezentowanych przez Annę Maruszeczko na antenie TVN Style i w książce „Kobieta na zakręcie”, nie byłoby możliwe, gdyby nie charyzma autorki, umiejącej nie tylko słuchać, ale i słyszeć, co drugiej kobiecie w duszy gra.


Komentarze
Takie historie, chociaż często bardzo smutne, są jednak inspirujące dla innych - widać, że można a nawet trzeba walczyć o swoja godność.