Podczas przebudowy gdyńskiego dworca robotnicy, pracujący przy jego przebudowie, odkryli fragmenty malowideł z 1957 roku, autorstwa artystów sopockiej szkoły malarskiej.
Polichromie, które ą ścianę wschodnią, południową i północną sali restauracyjnej dworca, najprawdopodobniej nawiązują do bogatej dekoracji sklepienia sali restauracyjnej, której wartość wysoko ocenili historycy sztuki, wpisując obiekt na listę zabytków kultury. Polichromie przedstawiają fantazyjne mapy z nazwami miast, podziałem na południki i równoleżniki. Dzisiaj widoczne są tylko niewielkie jej fragmenty w odkrywkach, bo przez lata ściany dworca były kilkakrotnie malowane podczas kolejnych remontów.
- Dekoracja malarska ścian jest jednolita pod względem techniki i stylistyki z dekoracją malarską stropu sali restauracyjnej. Wykonana została w technice autorskiej, temperowej, najprawdopodobniej przez ten sam zespół artystów malarzy pod kierunkiem prof. Juliusza Gizbert-Studnickiego - mówi Anna Kriegseisen - prowadząca na dworcu prace konserwatorskie.
Jak się okazuje, badania pozwoliły na ustalenie pierwotnej kolorystyki całej sali, odbiegającej od dzisiejszej. Wszystkie elementy były starannie zaprojektowane i dopasowane do siebie.
- Całość utrzymana została w ciepłej tonacji, w odcieniach jasnego i ciemnego brązu, ugru, oliwkowej zieleni. Ściany i strop ożywiały czerwone i błękitne akcenty. Malowidła na ścianach dworca są o tyle zaskakujące, że nie mówią o nich żadne źródła czy opracowania historyczne. Komisja konserwatorska zdecydowała, że należy odsłonić wszystkie zamalowane obrazy. Nasz urząd przeznaczy pieniądze na opinię dotyczącą odkrytych dzieł, którą wykona dr Jacek Friedrich z gdańskiej ASP - dodaje Marcin Tymiński, rzecznik trójmiejskiego konserwatora zabytków.


Komentarze