Cztery samochody spłonęły doszczętnie na wykorzystywanym przez policję parkingu przy ul. Rakoczego. Wstępne straty oszacowano na kilkaset tysięcy złotych.
Przyczyną pożaru było najprawdopodobniej podpalenie. Oprócz czterech kompletnie spalonych aut uszkodzonych zostało jeszcze sześć kolejnych zaparkowanych tam samochodów. Nieoficjalnie policjanci mówią, że ogień mogła podłożyć osoba, której auto zostało wcześniej przez nich odholowane na parking. Właśnie tutaj trafiają pojazdy zabezpieczone do tzw. celów procesowych, a więc w przypadku, gdy zachodzi np. podejrzenie, że pochodzi ono z kradzieży lub jego kierowca jechał pod wpływem alkoholu. Stróże prawa nie chcą wypowiadać się jednak odnośnie motywu podpalacza. Oficjalne komentarze policji na ten temat są wyjątkowo lakoniczne.
– Przyczyny wybuchu ognia ustalają biegli z zakresu pożarnictwa. Czekamy na ich ustalenia – informuje Aleksandra Malinowska z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.
Śledczy badają również zapisy z kamer monitorujących ten teren.
Wstępne szacunki strat wahają się od 300 do 500 tys. zł.

