Stan dróg oraz chodników woła o pomstę do nieba! Zwały śniegu leżącego na grubej warstwie lodu to dziś stały obrazek na wielu gdańskich osiedlach. Poruszania się po mieście nie ułatwiają także kierowcy, bezmyślnie parkujący auta byle gdzie.
Tak jest niemal co roku. Gdy tylko spadnie śnieg, osiedlowe jezdnie i deptaki zamieniają się w istny tor przeszkód. Służby komunalne odśnieżają przede wszystkim główne ciągi komunikacyjne w mieście, zaś boczne uliczki i chodniki wyglądają jak zapomniane przez samego Boga. Taki ich stan utrzymuje się często aż do wiosennych roztopów, bo przez całą zimę nie ma komu doprowadzić ich do porządku.
Opisywana sytuacja ma miejsce choćby na ul. Sochaczewskiej w starym Wrzeszczu. W tej okolicy mieszka wiele starszych osób, dla których wyjście na dwór w takich warunkach jest bardzo niebezpieczną drogą przez mękę. Idąc po oblodzonym i zaśnieżonym chodniku, pokonując po drodze głębokie zaspy, nie trudno o utratę równowagi, a w konsekwencji złamanie nogi. Z tego właśnie powodu wielu seniorów po prostu boi się wychodzić z domu i w swoich czterech kątach są oni uwięzieni przez całą zimę.
Nie inaczej jest też na większych osiedlach, gdzie dojście do klatki swojego bloku czy też dojazd pod nią samochodem często graniczy z cudem. W najgorszym stanie są wąskie, ślepe uliczki prowadzące do końca bloku mieszkalnego, po których obu stronach szeregowo zaparkowane są auta. Takie przykłady można spotkać w każdym gdańskim blokowisku. Pierwsze z brzegu to choćby ul. Amundsena na Morenie czy Chałubińskiego na Chełmie.
O ile za wspomniane wyżej obrazki odpowiedzialne są firmy miejskie bądź spółdzielnie mieszkaniowe zarządzające tymi terenami, o tyle o chodniki przylegające do prywatnych posesji muszą dbać już sami właściciele tych nieruchomości. Jako że wielu z nich ignoruje ten obowiązek, Straż Miejska w Gdańsku ma pełne ręce roboty.
– Od końca listopada, kiedy zaczął padać śnieg, podjęliśmy już ponad 1200 interwencji w związku z zaniedbaniem terenów przylegających do prywatnych posesji – mówi rzecznik Straży Miejskiej w Gdańsku Bartłomiej Kłodnicki.
Mundurowi codziennie są także wzywani do wypisania mandatu kierowcom źle zaparkowanych samochodów. Wielu posiadaczy aut z powodu zaśnieżonych poboczy jezdni często parkuje swoje pojazdy niemal na środku drogi. Taka sytuacja miała miejsce tuż przed świętami przy wąskiej, jednokierunkowej ul. Piecewskiej, tuż obok przychodni zdrowia na Morenie. Sporych gabarytów samochód osobowy został zaparkowany tam w taki sposób, że na kilkanaście centymetrów wystawał na jezdnię. To wystarczyło, by skutecznie zablokować nadjeżdżający autobus linii 127, który w konsekwencji utknął w miejscu. Ponieważ zdarzenie to miało miejsce w poniedziałek o godz. 16.30, czyli w godzinach szczytu, to w okolicy skrzyżowania ulic Piecewskiej z Jaśkową Doliną w ciągu kilku minut powstały ogromne korki. Przez półtorej godziny, po którym to czasie udało się odholować tamujący ruch samochód, wszyscy kierowcy chcący wjechać w ul. Piecewską musieli dotrzeć do niej objazdem ul. Rakoczego.
Oby opisana wyżej sytuacja uczuliła kierowców, by zanim niechlujnie zaparkują oni swoje auto, zastanowili się kilka razy na konsekwencjami.


Komentarze
zgadzam się w 100% proponuję jakąś inicjatywę obywatelską o usunięcie straży miejskiej.
Z tego co wiem to spadnie jeszcze za chwile piękny biały puszysty śnieżek :)