W holu Gimnazjum nr 2 przy ul. Kartuskiej ustawiono krzesła. Jest godzina osiemnasta, czwartek 8 czerwca. To zebranie obywatelskie zwołane przez wybraną 8 maja społeczną Radę Osiedla.
Wszystkie miejsca są zajęte. Wciąż dochodzą kolejne osoby. Wita ich dyrektor szkoły, Małgorzata Perzyna. Teraz stają przed wszystkimi nasi radni: Jędrzej Włodarczyk, Karol Nawrocki i Marcin Gędzierski. Z boku stoją inni: Edyta Petelska, Krzysztof Żmuda i Waldemar Kozłowski, wspierający się na lasce.
Patrzą na zatroskane bądź rozgniewane twarze mieszkańców Siedlec. Jaki mają problem? Budowa ścieżki rowerowej na ulicy Kartuskiej. Ścieżka biegnie po prawej stronie, a właśnie tędy wszyscy chodzą: osoby starsze, często o lasce. Śpieszą matki pchające wózki z dziećmi, biegają dzieci. Tu są wejścia do sklepów, domów i do przychodni lekarskiej. Od rana do wieczora panuje duży ruch. A tuż obok będą śmigać rowerzyści!
Przewodniczący zarządu Jędrzej Włodarczyk, wprowadza gości z Urzędu Miejskiego i radnych: Jolantę Banach i Piotra Gierszewskiego. Ledwo zdołał przedstawić Marcina Dawidowskiego, p.o. dyrektora Wydziału Programów Rozwojowych, już z tłumu padają gniewne pytania: Dlaczego budujecie ścieżkę po prawej stronie ulicy? Dyrektor Dawidowski mówi o skomplikowanych stosunkach własności terenów położonych po przeciwnej stronie ulicy oraz o konieczności wycinania drzew. Projekt budowy ścieżek rowerowych został uchwalony przez Radę Miasta Gdańska w roku 2006. Należy do ogólnych planów rozwoju miasta i ma na celu rozładowanie ruchu ulicznego.
Ktoś, stojący pod ścianą pyta, dlaczego nie zrobiono ścieżki rowerowej podczas ogólnego remontu ulicy Kartuskiej? Dyrektor Dawidowski cierpliwie wyjaśnia skomplikowany system różnych funduszy, z których czerpano pieniądze na przebudowę. – Wysepki na środku ulicy pochodzą ze środków rządowych – wyjaśnia.
– Ale zagradzają drogę! Kiedy zalegał śnieg, pogotowie nie mogło przejechać! – pada oskarżenie. – Jednak znacznie spadła liczba wypadków – replikuje dyrektor.
– A co ze schodami przy budynkach, wychodzącymi na chodnik? – pyta pani przygaszonym głosem. Wciąż wyciągają się ręce osób domagających się postawienia ważnego pytania. – A gdzie będzie przebiegała ścieżka? – pyta pan o siwych włosach. – Wzdłuż bloku czy od strony ulicy?
Inni przytaczają rozwiązania niemieckie, a więc pasy namalowane na jezdni. Jest projekt obywatelski, ukazujący możliwość skierowania ruchu rowerów objazdem. Na środek wychodzi pan Leszek i czyta projekt. Zebrani biją brawo. Trasa się jednak nie zmieni, a projekty wykonano zgodnie z przepisami. W dodatku zmniejszy się liczba miejsc do parkowania o 90.
To poważny problem. Radny Piotr Gierszewski proponuje, by na następnym spotkaniu ustalić dokładnie lokalizację parkingów. Radni dzielnicy mają więc kolejne zadanie, jak je zbudować, nie niszcząc zieleni.
Kim są, kogo wybraliśmy? Jędrzej Włodarczyk kończy studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, umiejętnie pertraktuje z władzami. Inni mają za sobą lata działań dla społeczności lokalnej. Zdobyli poprzez praktykę dobre przygotowanie. Świadczy o tym choćby obecność przedstawicieli władz, którzy potraktowali poważnie zaproszenie na spotkanie.
Edyta Petelska myśli o otwarciu Domu Sąsiedztwa. – Pokażemy w nim talenty mieszkańców Siedlec – mówi. Przemysław Kowalczuk chce zbudować kort tenisowy. – Obok SP 14 jest miejsce. Właśnie piszę wniosek – dodaje.
– Nie był pan na zebraniu – zagaduję sąsiada. – A muszę? – odcina się gniewnie.
Apelujemy do wszystkich mieszkańców dzielnicy Siedlce, aby wspierali działania naszych radnych, gdyż razem zrobimy wszystko, co potrzeba.


Komentarze
Podano, że zniknie 90 miejsc. Dziennikarzowi nie wolno przekręcać i fałszować danych. Zachęcam do przeczytania "Wejścia do baśni", jest to książka o chłopcu, który się nauczył odpowiedzialnoś ci.