Strona główna GDAŃSK: Suchanino Stracony Dom Młynarza

Stracony Dom Młynarza

Email Drukuj

Po zabytku pozostały już tylko niewielkie ślady:: fot. Emma Popik

Gdański Dom Młynarza  przy ul. Kartuskiej przetrwał dwieście lat. Nie były mu straszne upływ czasu, wichury, a nawet wojny. Wrogiem okazały się dopiero zaplanowane w tym miejscu prace remontowe. Dla części młyna rzekoma renowacja równała się dewastacji.

Dom Młynarza to jeden z tych punktów Gdańska, który na pewno nie umknie ciekawskim spojrzeniom. Miejsce, w którym stoi dawniej było piekarniczym zagłębiem miasta. Pierwszy młyn powstał w  Emaus jeszcze w XV wieku. Dziś młynów już nie ma, mknie za to odcinek drogi dwupasmowej. W sąsiedztwie pędzących aut prezentuje się XIX- wieczny zespół młyna Emaus. Do niedawna można było podać, że zespół prezentuje się dumnie. Dzisiaj widok raczej smuci.

Odmienna definicja remontu
Każdy, kto przykłada wagę do pamięci i historii, szuka odpowiedzi na pytanie, jak dojść mogło do zburzenia jednego z trzech budynków tego wyjątkowego kompleksu. Zrównany z ziemią budynek zasługiwał na szczególną opiekę i chwałę.  Wpisany do rejestru zabytków, przypominał o tym, czym ta część miasta była dawniej. Jest co upamiętniać. Szkoda, że szacunku do historii, a przede wszystkim poczucia odpowiedzialności prawnej zabrakło samemu właścicielowi młyna. Te dwa czynniki sprawiły, że korzystając z otrzymanego pozwolenia na prace remontowe właściciel dopuścił się rozbiórki młyna.  Samo pozwolenie mogło jedynie uśpić czujność miejskich urzędników. Widok prac budowlanych nikogo nie dziwił. Pozwolenie wydane w 2002 roku sprawiło, że nie patrzono tak skrupulatnie na ręce wykonawcom. To, czy taki zamiar kierował właścicielem młyna, gdy starał się on o pozwolenie na remont, pozostanie na razie tajemnicą. Pewne jest jedno. Sprawę rozstrzygnąć będzie musiała prokuratura. Z wnioskiem do prokuratury wystąpił kilka dni temu  Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków w Gdańsku.

- Opierając się na ustawowych uprawnieniach niezwłocznie po dokonaniu  wyburzenia części młyna Emaus zgłosiliśmy sprawę do prokuratury. Teraz pozostaje nam jedynie czekać na jej rozstrzygnięcia. Dodam, że to pierwszy, jak sięgam pamięcią,  przykład takiego zachowania i nie zamierzamy go w jakikolwiek sposób tłumaczyć – informuje Marcin Tymiński,  Rzecznik Prasowy Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Gdańsku.

Zabytki szczęścia nie mają

Dla Wojewódzkiego Konserwatora kwestia zburzenia młyna być może jest pierwszym przykładem jawnego zniszczenia zabytku.  Kwestia nierespektowania przepisów ochronnych ostatnio często gości jednak na łamach prasy. Wspomnieć wystarczy o zajezdni tramwajowej w Gdańsku Oliwie, przy ul. Grunwaldzkiej. Zajezdnia objęta wpisem do rejestru zabytków wciąż czeka aż jej właściciel  zechce wywiązać się z deklaracji i sprostać zobowiązaniom. Dobrych chęci nie widać.  Konserwator skorzystał z sankcji finansowych, które miały skłonić właściciela do dynamiczności w działaniu. Tymczasem zamiast ratować zabytek ten ostatni  postanowi ł  złożyć odwołanie od decyzji do Ministerstwa Kultury.

Nasuwa się pytanie: Czy zbieżność czasowa tych dwóch przykładów  to przypadek, czy może początek nowej tendencji wśród polskich inwestorów. Trudno ocenić.  Najważniejsze, aby takie zachowania nie spotykały się z akceptacją ze strony mieszkańców i organów ochrony zabytków. Moc należy w tym przypadku do urzędu konserwatora zabytków. Może on wykazać się bezcenną konsekwencją w ochronie zabytków, lub zabójczą dla niego pobłażliwością dla pseudomiłośników historii miasta Gdańska.

Z ostatniej chwili:
Do wojewody pomorskiego wpłynął wniosek o odwołanie wojewódzkiego konserwatora zabytków, Mariana Kwapińskiego. Autorem wniosku jest Jerzy Borowczak , poseł Platformy Obywatelskiej. Jako argument podaje on wieloletnie zaniedbywanie obowiązków służbowych przez konserwatora. Poseł wskazuje  na kilka inwestycji, m.in. na rozbiórkę gotyckich murów przy ul. Powroźników oraz zniszczenie średniowiecznych murów piwnicznych przy ul. Klesza. Oba przykłady dotyczą Gdańska. Pozostaje czekać na dalsze rozstrzygnięcia. Oby tylko w międzyczasie nie ucierpiały kolejne obiekty bezcenne dla Gdańska i województwa .
 

Dodaj komentarz