Sprawozdania finansowe, inwestycja przy ul. Czajkowskiego, problem ze zsypami i wymogi sanitarne wobec placów zabaw w tym piaskownic – to tylko niektóre tematy podejmowane na zebraniach grup członkowskich SM „Suchanino”.
Zebrania grup członków Spółdzielni Mieszkaniowej „Suchanino” obejmujące poszczególne części osiedla odbyły się w dniach 18-30 maja w Szkole Podstawowej Nr 42 przy ul. Czajkowskiego 1.
Najwięcej osób, bo ok. 70 przyszło na zebranie grupy 2 (ul. Liszta, Paderewskiego, Czajkowskiego i Otwarta). Zgłoszono również najwięcej, bo aż 16 wniosków, z czego pięć autorstwa Wiesława Wróbla, m.in. o tym, aby poddać remontowi plac zabaw przy ul. Paderewskiego 4 czy zadbać o klatki schodowe bloków mieszczących się przy ul. Paderewskiego 4 i 6. W części dyskusji pan Wróbel poprosił o odpowiednie zmotywowanie do jeszcze lepszej pracy najlepszej dozorczyni na osiedlu, która mieszka w bloku przy ul. Paderewskiego 8. Godna pochwały inicjatywa!
Co z gwarancją?
Choć na zebranie grupy 5 (członków zamieszkałych przy ulicy Noskowskiego 9-17) przybyło najmniej mieszkańców, jego przebieg był najbardziej emocjonujący. Właściciele niedawno oddanych do użytku lokali obawiają się, że upłynie czas gwarancji i różne usterki będą musieli remontować na własny koszt. Na szczęście wiceprezes Marek Bugaj zapewniał, że zarząd trzyma rękę na pulsie i że gwarancja zostanie przedłużona przynajmniej na rok od momentu przystąpienia do prac naprawczych firmy budowlanej.
Problem z zsypami
Zsypy to relikt z poprzedniego systemu, dlatego nic dziwnego, że mieszkańcy wysokich budynków dopytują się, kiedy można będzie się ich pozbyć? I ile będzie ich to kosztować?
– Rury zsypowe wykonane są z azbestu, dlatego usunąć je może tylko firma specjalistyczna, która ma stosowne uprawnienia. Trzy lata temu wyliczyliśmy, ile będzie wynosił wstępny koszt tego przedsięwzięcia i na jedną klatkę była to suma 12 tys. zł. Dlaczego jest to taka droga operacja? Ponieważ rury zsypowe są wewnątrz klatki schodowej, więc aby je usunąć, należy zamontować specjalne kurtyny i śluzy powietrzne – wyjaśniał wiceprezes SM „Suchanino” Marek Bugaj.
Droższe piaskownice
Główny Inspektor Sanitarny wydał nowe rozporządzenie dotyczące piaskownic i ochrony bawiących się tam dzieci przed zakażeniami.
– Wedle tych zaleceń, piasek w piaskownicy powinien być wymieniany trzy razy w roku. Ponadto piaskownice powinny być wygrodzone a materiały użyte do ich budowy powinny mieć atest bezpieczeństwa – tłumaczy wiceprezes Marek Bugaj. – Poza piaskownicami, które zakupiliśmy ostatnio, to te starsze niestety nie posiadają takich atestów. Kiedyś nie było takich wymogów. Orientacyjny koszt jednorazowej wymiany piasku wyniesie 5600 zł, jeśli tę kwotę przemnożymy razy trzy w roku to otrzymamy sumę 16 800 zł. Jest to cena wymiany piasku w jednej piaskownicy, a mamy ich na terenie naszej spółdzielni 16.
Wiceprezes Marek Bugaj przedstawił propozycję, żeby, jeżeli te przepisy wejdą w życie i nabędą mocy wykonawczej, zlikwidować kilka piaskownic, aby uniknąć wysokich kosztów. – Oczywiście to Państwo podejmiecie decyzję, które z piaskownic można będzie zlikwidować – dodał wiceprezes.
Niechciani goście
Na każdym z tych zebrań obecni byli znani aktywnym członkom SM „Suchanino” pan Mirosław i pani Ewa, i kilka innych osób, oceniających krytycznie działalność zarządu spółdzielni. I o ile ich obecność była uzasadniona na spotkaniu grupy 2, gdyż mieszkają w tej części osiedla, to na kolejnych zebraniach pojawili się nieco nadgorliwie. Nie spodobał się ten fakt mieszkańcom grupy nr 4 (członków zamieszkałych przy ulicy Kamieńskiego 1-3, Noskowskiego, Powstańców Warszawskich), którzy na wniosek pana Romana przegłosowali opuszczenie przez nich sali zebrań. W piątek zaś na grupie 3 (członków zamieszkałych przy ulicy Kamieńskiego 5-9, Paganiniego) chciano wezwać policję, by tzw. oportunistów usunąć z auli. Na szczęście skończyło się tylko na słowach i niechciani uczestnicy spotkania wrócili do swoich domów.
Osobiste animozje
Będąc bezstronnym obserwatorem, można się zastanawiać, dlaczego mieszkańcy nie życzą sobie obecności na zebraniach grup członkowskich tzw. grupy pana Mirosława. Według statutu spółdzielni na spotkaniach konkretnych grup mogą być obecni członkowie zamieszkali na tym terenie, których dana grupa dotyczy. Ale o co jeszcze chodzi? Jak się mieszka na osiedlu? I jak mieszkańcy oceniają działania zarządu spółdzielni i tzw. opozycji, która co rusz składa pozwy do sądu mimo, że po kolei je przegrywa?
– Spółdzielnię można oceniać różnie, ale pana Mirosława i jego grupę należy z tej spółdzielni wyrzucić. Przenoszenie osobistych animozji na forum publiczne jest poniżej krytyki. Pan Wieczorek, prezes naszej spółdzielni, nie jest ideałem, ale nikt nie jest – powiedział pan Bogusław.
W podobnym tonie wypowiada się pani Maryla: – Ogólnie w naszej spółdzielni żyje się bezpiecznie, dobrze. Nie mam większych zarzutów. Są jakieś nieścisłości, jak np. likwidacja zsypów, to się wiąże też z dodatkowymi kosztami, podobnie jak wymiana wodomierzy, ale ogólnie nie mogę narzekać. Mieszkam tu 20 lat. Pana Mirosława odbieram jako człowieka, który robi tylko szum wokół swojej osoby.
Dlaczego wykluczenia?
Ale słychać też i krytyczne głosy, i to niekoniecznie z otoczenia tzw. opozycji.
– Zarząd spółdzielni ostatnio wykluczył z grona członków spółdzielni szereg osób, które negowały postępowanie zarządu i rady nadzorczej, w związku z tym moja ocena jest negatywna. To działania rodem z PRL-u. Wykluczenie z grona członków spółdzielni osób, które miały prawo do wyrażenia własnego zdania to jest patologia, która woła o zemstę do nieba – powiedział pan Andrzej.
Należy szybko w tym miejscu wyjaśnić, że wnioski o wykluczenia tych kilku osób złożyła grupa członków spółdzielni, które poparło Zebranie Przedstawicieli Członków. Głównym powodem było działanie na szkodę spółdzielni poprzez rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na jej temat. Najwidoczniej uznali, że demokracja to nie tylko prawo wolnego głosu, ale też odpowiedzialność prawna za podawanie nieprawdy do publicznej wiadomości na temat działalności organizacji, której jest się członkiem.
Na plus
– Prezes bardzo dobrze prowadzi naszą spółdzielnię, a że jest grupka osób niezadowolonych już od 2 czy 3 lat, i zostali teraz pozbawieni członkostwa, dlatego że ciągle przeszkadzają to nic dziwnego. Ja tu mieszkam 35 lat i nawet ta budowa mi nie przeszkadza, ponieważ jestem tego zdania, że młodzi ludzie mają mieć gdzie mieszkać. Też kiedyś byłam młoda, miałam małe dzieci, teraz mam wnuki i cieszę się, że przynajmniej nie będzie mi dmuchać w balkon i okno. Chciałabym, żeby na naszym osiedlu było więcej sklepów, bo sklepów i punktów handlowych jest mało – dodaje pani Elżbieta.


Komentarze
"Na szczęście wiceprezes Marek Bugaj zapewniał, że zarząd trzyma rękę na pulsie i że gwarancja zostanie przedłużona przynajmniej na rok od momentu przystąpienia do prac naprawczych firmy budowlanej."
Co z tego, że gwarancja będzie przedłużona skoro naprawy NIE SĄ WYKONYWANE!!!!?