Kilka osób wywodzących się z Drugiej Grupy Członkowskiej SM „Suchanino” – okolic ul. Paderewskiego – od wielu lat próbuje przejąć władzę w spółdzielni. Teraz są bliscy sukcesu. Stawiają prezesowi spółdzielni groźno brzmiące zarzuty. Prezes Leonard Wieczorek postanowił na naszych łamach odpowiedzieć na wszystkie z nich. Uważa, że są absurdalne i wprowadzają mieszkańców w błąd oraz szkodzą spółdzielni.
– Czy budowa nowych budynków mieszkalnych przy ul. Czajkowskiego jest niezgodna z prawem?
– To jest podstawowy absurdalny zarzut! Jak budowa w środku miasta może być nielegalna? Inwestycja jest realizowana zgodnie z pozwoleniem na budowę, które ma swój numer, i każdy może to sprawdzić na tablicy informacyjnej budowy. Nie otrzymalibyśmy tego pozwolenia także w sytuacji, gdyby nieuregulowane były sprawy własnościowe gruntu.
– Namawianie jednak spółdzielni do wzięcia kredytu, mimo że Zarząd otrzymał zgodę na rozpoczęcie inwestycji pod warunkiem braku obciążeń finansowych dla dotychczasowych spółdzielców, jest niezgodne z prawem. Czy to prawda?
– Skąd takie pytanie? Nigdy nie było mowy o obciążaniu kosztami budowy dotychczas zamieszkałych spółdzielców. Przy planowaniu inwestycji koniunktura była bardzo dobra. Kto mógł wtedy sądzić – po zakończeniu z dużym sukcesem inwestycji na ul. Noskowskiego – że boom na budownictwo tak szybko się skończy i przyjdzie kryzys? Dodatkowo czarny PR wokół inwestycji, prowadzony przez niektórych członków naszej spółdzielni, spowodował, że sprzedaż nie idzie w przewidywanym tempie, wystarczającym na realizację budowy bez kredytu. Dlatego też wystąpiliśmy z propozycją na zaciągnięcie kredytu, który ma na celu wspomożenie inwestycji. W żaden sposób kredyt nie obciąży już zamieszkałych członków spółdzielni. Nieprawdą jest też, że podniesiemy czynsze z tego tytułu. Jest to kredyt celowy tylko pod hipotekę inwestycji i będzie stanowił koszty rozliczenia inwestycji. Osoby, które rozprowadzają więc fałszywe informacje, działają wręcz na szkodę spółdzielni.
Dodam także, że zgodnie ze statutem to Zebranie Przedstawicieli Członków określa najwyższą sumę zobowiązań, jaką spółdzielnia może zaciągnąć. Rada Nadzorcza daje zgodę na kredyt na warunkach określonych dla potrzeb kredytu. Podkreślmy też, że oponenci zaciągnięcia kredytu nie zaprzeczyli samej konieczności jego zaciągnięcia – wręcz, według ich oceny, kredyt jest niezbędny dla kontynuacji inwestycji – ale wyrażą zgodę nie dla tego Zarządu, więc pozostaje pytanie – dla jakiego? Jednak brak decyzji dziś może spowodować, że jutro będzie już za późno…
Jeszcze raz powtarzam, że zarzut, jakoby kredyt miał obciążyć już zamieszkujące rodziny, jest nieprawdziwy i jest elementem czarnego PR-u oraz manipulacji niektórych mieszkańców. Ryzykowne, a wręcz szkodliwe dla spółdzielni byłoby dzisiaj przerwanie inwestycji i poniesienie skutków roszczeń – zarówno tych, którzy już zakupili mieszkania, jak i roszczeń wykonawcy za wykonanie robót i za zakupione materiały lub jej sprzedaż poniżej wartości! Taki stan rzeczy może doprowadzić nawet do upadłości spółdzielni i pozbawienia jej członków majątku wspólnego, w skład którego wchodzą m.in. pawilony handlowe i parkingi. Może komuś na tym zależy?! Niektórzy członkowie podejmują takie działania, które zmierzają do jej upadku. Na jednym ze spotkań podczas dyżuru członka rady, określi się, że najlepiej będzie, jeśli firma, która buduje budynki, upadnie łącznie ze spółdzielnią – pozostawię tę wypowiedź do oceny Czytelników. Natomiast skutki upadłości i niezakończonej budowy odczują wszyscy – byłby to najbardziej czarny scenariusz dla tak dobrze jeszcze prosperującej spółdzielni. Chociaż jej dni są już policzone, jeśli w najbliższym czasie nie zapadną odpowiednie decyzje…
– Kolejnym zarzutem miałoby być celowe działanie na szkodę majątku spółdzielni poprzez prowadzenie przez Zarząd inwestycji bez środków z wpłat nabywców na jej dokończenie. Czy to prawda?
– Działanie na szkodę spółdzielni to jest właśnie podżeganie mieszkańców do wstrzymania inwestycji, jej sprzedaży, czy nieudzielenia zgody na kredyt. Z uwagi na zaawansowany proces realizacji inwestycji, przerywanie jej narazi spółdzielnię na poważne straty. Już jest za późno na zmianę decyzji. Rozpoczęcie budowy było zgodne z prawem i wolą mieszkańców – była zgoda Zebrania Przedstawicieli Członków i otrzymaliśmy pozwolenie na budowę. Prace są realizowane zgodnie z harmonogramem. Środkiem na dokończenie inwestycji ma być kredyt celowy, który będzie spłacony ze sprzedanych lokali, a decyzje w tej sprawie powinny być podjęte niezwłocznie! Mieszkania są sprzedawane sukcesywnie. Nawet Okręgowa Izba Prawnicza wykupiła u nas miejsce na swoją przyszłą siedzibę. Świadczy to o tym, że mamy bardzo dobrych klientów. Nie psujmy tego!
– A czy to prawda, że prezes prawie o trzy lata przeciąga zarejestrowanie nowego statutu?
– To nie ja przeciągam zarejestrowanie statutu. Ostatnio robią to właśnie oponenci zaciągnięcia kredytu – część delegatów Zebrania Przedstawicieli Członków. Aby mieć pełen obraz sytuacji, przedstawię historię tego problemu.
Po zmianie ustawy o spółdzielniach, która zobowiązała nas do zmian statutu do końca 2007 roku, Zarząd spółdzielni przygotował propozycje zmian statutowych w ustawowym terminie i zwołał odpowiednie zebrania. Jednakże mieszkańcy, zarówno na grupach członkowskich, jak i na Zebraniu Przedstawicieli Członków (ZPCz), odrzucili propozycje uchwalenia nowego statutu w związku z zaskarżeniem zmienionej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Woleli poczekać na decyzję TK, by nie narażać spółdzielni na koszty związane z ciągłymi zmianami statutu. W ubiegłym roku, po zajęciu stanowiska przez Trybunał Konstytucyjny, ZPCz podjęło uchwałę w sprawie zmian.
Jednak Krajowy Rejestr Sądowy (KRS) w Gdańsku odmawiał rejestracji statutu, mimo wielokrotnych pism Zarządu. Argumentowano, że niewłaściwy organ podjął tę zmianę, czyli ZPCz a nie Walne Zgromadzenie, jak to powinno być z nowym prawem spółdzielczym. Po tej decyzji KRS Sąd Najwyższy wydał w uzasadnieniu kasacyjnym, że dopóki nie zarejestruje się zmian statutowych, dopóty obowiązuje dotychczasowy statut, czyli ZPCz. To nam dało zielone światło.
Aby przyspieszyć rejestrację nowego statutu, Zarząd przedstawił w bieżącym roku na grupach członkowskich ponownie zmiany statutowe. Mieszkańcy nie wnieśli do nich uwag. Jednakże zwołane ZPCz, które odbyło się w 3 częściach, tj. w czerwcu, lipcu i wrześniu, nie podjęło uchwały w sprawie zmian statutu. A to jest najważniejsze prawo wewnątrzspółdzielcze, dające bezpośrednią władzę wszystkim członkom spółdzielni! Jednak niektórzy delegaci uznali, że przestaną mieć władzę nad spółdzielnią oraz że, jeżeli zmiany statutowe tyle czekały, to jeszcze mogą poczekać. Nie uchwalając statutu, podjęli decyzję niezgodną z wymogiem ustawowym!
W związku z tym winienie Zarządu o niedokonanie zmian statutowych jest kolejnym absurdem. Te same osoby, które na sali podczas ZPCz oskarżały prezesa o blokowanie zmian statutowych, nie chciały tego statutu uchwalić! Dla spółdzielni jest to niebezpieczne, o czym informowaliśmy radę i delegatów. Jako Zarząd dostaliśmy karę 1000 zł z KRS za niezarejestrowanie statutu i jednocześnie sąd zobowiązał Zarząd do złożenia wniosku o wpis zmian statutowych w terminie 7 dni (od dnia 27 września). Jednak 30 września ZPCz znowu nie podjęło uchwały, mimo mojego apelu. Oczywiście wnieśliśmy zażalenie od kary. Brak zmian statutu nie jest w końcu naszą, Zarządu, winą.
Nieuchwalenie statutu naraża nie tylko Zarząd, ale także całą spółdzielnię, jako podmiot prawny, na kary. Ponadto naraża to nas na ryzyko wprowadzenia kuratora do spółdzielni. Może do tego właśnie chcą doprowadzić niektórzy delegaci?
Nawet głośno o tym mówią. Delegat pan Włodzimierz S. wniósł do sądu o ustanowienie kuratora w spółdzielni. A sam osobiście był przeciwny uchwalaniu statutu we wrześniu na zebraniu przedstawicieli! Podobnie zachowała się reszta delegatów drugiej grupy członkowskiej i część delegatów z grupy trzeciej. Z tego wynika, że różnymi metodami i za wszelką cenę osoby te chcą wprowadzić kuratora do spółdzielni, co – warto podkreślić – narazi ją na koszty na poziomie nawet kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie. Póki co, sąd odrzucił wniosek o ustanowienie kuratora.
W świetle postanowień sądu jest możliwe, że Zarząd będzie co tydzień otrzymywać 1000 zł kary za nieuchwalenie statutu. Spółdzielnia może być ukarana dodatkowo grzywną. Może zostać wprowadzony bardzo kosztowny Zarząd sprawowany przez kuratora. Ale KRS nie może ukarać delegatów za odwlekanie przyjęcia nowego statutu. Pod tym względem są bezkarni.
Wobec tego Zarząd w najbliższych dniach ponownie zwoła grupy członkowskie i ZPCz w celu podjęcia tak istotnych uchwał dla spółdzielni, w tym zmian statutowych.
To moja osobista prośba, by mieszkańcy jak najliczniej przyszli na zebrania i podjęli właściwe decyzje – w tym zatwierdzili zmiany statutowe. Zmiany statutowe były konsultowane z mieszkańcami wielokrotnie na zebraniach i były już zatwierdzone. Nikt nie wnosił uwag do statutu, oprócz pana Włodzimierza S.. On, jako delegat, tuż przed wrześniowym ZPCz wniósł swoje propozycje, chociaż, moim zdaniem, są absurdalne. Do oceny tych wniosków kompetentni są jednak nasi członkowie – nie mnie je osądzać. Z jednolitym projektem statutu można zapoznać się w siedzibie spółdzielni lub na naszej stronie internetowej: www.smsuchanino.home.pl.
– Pojawia się także zarzut, że Zarząd omija prawo i je łamie, a członkowie Rady Nadzorczej są skorumpowani…
– Coroczne lustracje oraz badanie bilansu przez biegłego rewidenta wykazują, że spółdzielnia, jej władze i administracja działają zgodnie z prawem, a sama spółdzielnia jest wzorcową pod względem prawnym, księgowym i administracyjnym. W ocenie ostatniej lustracji jest jedną z najlepszych spółdzielni w Polsce. Realizowane i rozpatrywane są wszystkie wnioski mieszkańców z Grup Członkowskich. Nie ma podstaw uważać, że ktoś tu łamie prawo, czy jest skorumpowany. Jednak nie mnie się wypowiadać co do skorumpowania – są od tego właściwe organy państwowe. Jeśli ktoś faktycznie uważa, że łamane jest prawo, powinien złożyć doniesienie do prokuratury, a nie bezpodstawnie oskarżać. Nasza spółdzielnia działa w sposób przejrzysty i jawny. Pełna dokumentacja znajduje się w siedzibie spółdzielni, są prawidłowo prowadzone księgi i rejestry. Nie mamy nic do ukrycia.
– Czy Zarząd i Rada Nadzorcza są bezkarne?
– Zgodnie z prawem i statutem naszej spółdzielni członkowie Zarządu odpowiadają całym swoim majątkiem za decyzje, które byłyby działaniem na szkodę spółdzielni. Zasiadający w Radzie Nadzorczej też ponoszą odpowiedzialność prawną za podejmowane uchwały. Prawo spółdzielcze nie mówi nic jedynie o odpowiedzialności prawnej delegatów. Jeżeli miałby ktoś być bezkarny, to raczej delegaci, którzy mogą podejmować uchwały nawet niezgodne z prawem, ale nie grożą im za to żadne sankcje. Natomiast inni członkowie lub organy spółdzielni mogą skarżyć do sądu każdego członka lub wykluczyć go z członkostwa za działania na szkodę spółdzielni.
Pracuję dla tej spółdzielni od wielu lat. Uważam, że zrobiłem dla niej i mieszkańców wiele dobrych rzeczy, chociaż były też drobne wpadki, no i nie przewidziałem takiego krachu w inwestycjach. Budynki są zadbane, ocieplone, osiedle ma zadbaną zieleń. Budujemy z trudem dalsze nowe mieszkania, z czego większość członków spółdzielni, a szczególnie ci, którzy weszli w inwestycję, powinni być zadowoleni. Dzięki temu poprawił się wygląd i infrastruktura naszego osiedla. Zarzucanie mi, że jestem bezkarny i działam bezprawnie, w dodatku na szkodę spółdzielni, jest niesprawiedliwe. Tym bardziej, że wszystkie dotychczasowe oceny organów kontrolnych wypadają bardzo pozytywnie.
– A czy proponowanie podczas Zebrania Przedstawicieli Członków głosowania za pomocą kart przez system elektroniczny jest niezgodne z regulaminem?
– Miało to być proste narzędzie do dyspozycji komisji skrutacyjnej do sprawnego liczenia głosów, do unikania pomyłek ludzkich czy ewentualnych manipulacji osób mających złe intencje. Rozwiązanie to nie łamało regulaminu, miało jedynie ułatwić i przyśpieszyć liczenie głosów, które często trwa godzinami. Wówczas mieszkańcy się niecierpliwą i wychodzą z zebrania zniesmaczeni. Elektroniczny system traktujemy jako nowoczesne liczydło. Jesteśmy w XXI wieku, nawet w Sejmie RP i spółkach liczy się głosy elektronicznie. Czemu nie u nas? Takie zasady wprowadziła Spółdzielnia Mieszkaniowa „Chełm”. Regulamin nic nie mówi o narzędziu liczenia. Nie mniej jednak Zarząd wniesie te propozycje do zapisania w regulaminie, żeby nie było wątpliwości co do zastosowania takiej formy liczenia głosów.
– Czy jest możliwość manipulacji przy elektronicznym liczeniu głosów?
– Firma obsługująca system elektroniczny gwarantuje rzetelność obliczeń. Gdyby zakładać, że dzięki systemowi elektronicznemu dokonuje się manipulacji, to można by kwestionować każde głosownie w Sejmie czy Radzie Miasta, gdzie od lat już funkcjonują podobne systemy.
– W związku z rzekomymi nieprawidłowościami w spółdzielni, Koło Suchanino „Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Obrony Praw Członków, Ich Rodzin i Użytkowników SM” zwoływało przez Internet zebranie wszystkich członków ZPCz, zapraszając też innych aktywnych spółdzielców. Czy jakieś stowarzyszenie – zarejestrowane bądź nie – może ingerować w spółdzielnię, na przykład zwoływać zebrania przedstawicieli?
– Oczywiście, że nie może. Zwołanie ZPCz przez organ inny niż określony statucie, tj. przez Zarząd, Radę Nadzorczą czy też przez Krajową Radę Spółdzielni, jest niezgodne z prawem.
– Dziękuję za rozmowę.


Komentarze
nice looking site
Merytorycznie to Pan Zdanowicz bije wszystkich krzykaczy na głowę. Ciekawe czy spółdzielnia ma zamiar wyciągać jakieś konsekwencje od kancelarii prawnej, która nie złożyła nowego Statutu (nad którym najbardziej napracowali się odwołani delegaci) w terminie.
Nie można mówić o merytorycznej dyskusji skoro nie ma się dostępu do dokumentów. Od dwóch lat czekam na odpowiedź co się składa na 55zł (wcześniej 67zł) czynszu za moje miejsce postojowe.
220 miejsc (chyba, bo pamiętam tylko dane projektowe) po 55 zł to 12 tyś zł. miesięcznie z halę garażową (cieknącą, miejscami zagrzybioną z psującą się bramą).
Hipotetyczna sytuacja.
Trzeba wziąć kredyt bo mieszkania nie schodzą (oczywiście przez czarny PR).
Niestety po wybudowaniu za kredyt mieszkania dalej nie schodzą (oczywiście cena mieszkania nie ma nic do rzeczy, ale winny jest temu czarny PR). Kto spłaca wtedy kredyt? Spółdzielnia, czyli my. A im dłużej spłacamy tym mieszkania są droższe, chociaż powinny robić się tańsze, bo przecież się starzeją (mija gwarancja itd.)
Podkreślam, że cena mieszkań oraz jakość wykonania nie mają nic do rzeczy, bo wszystkiemu przecież jest winny czarny PR.
Co do jakości to podam sytuację jednego z mieszkańców poprzedniej "nowej inwestycji".
Cieknie dach i od 3 miesięcy BOŚ nie potrafi tego zrobić.