Strona główna GDAŃSK: Wrzeszcz Jej cel – ożywić Wrzeszcz

Jej cel – ożywić Wrzeszcz

Email Drukuj
Wędrówka śladami pamięci :: Fot. Katarzyna Szczepańska

Lidia Makowska ma w pamięci scenę z filmu „Kabaret”: aktor wskakuje na stół i śpiewa „Świat należy do nas!”. Zachęca wszystkich do takiej postawy. Założyła Stowarzyszenie Kultura Miejska oraz inicjatywę Indeks 73. Zmienia Wrzeszcz, stara się wpływać na ludzi, edukację i kulturę. Przygląda się krytycznie światu.

Ma wiele do zrobienia. Nawet w kulturze, edukacji czy pomocy społecznej myśli się dzisiaj o człowieku „klient”, „produkt”, „program”, „projekt”. Tego wymaga neoliberalny system. I właśnie temu pragnie się przeciwstawić, skupiając wokół siebie ludzi i kierując swą wypowiedź do każdego, z imienia i nazwiska.

Po studiach w Heidelbergu i w Londynie wróciła w roku 1997 do Polski i zaczęła pracować w Nadbałtyckim Centrum Kultury.

– Miałam świadomość, że my, młodzi ludzie z europejskimi dyplomami, możemy zmienić wszytko. I z dyrektorem Maciejem Nowakiem zmieniliśmy wszystko. Zaczęliśmy wprowadzać nową politykę kulturalną, lokalną, ale otwartą na świat.
W roku 1999 po reformie samorządowej nastąpiło jednak stopniowe wzmocnienie centrum: Warszawy i reszty Polski. Pojechała więc do Brukseli, ale po 3 latach powróciła do Wrzeszcza. Wraz z grupą przyjaciół założyła Stowarzyszenie Kultura Miejska.

W dawnej kawiarni Cristal Kultura Miejska zachęcała mieszkańców do wspólnego tanga. Wokoło tańczących siedzi wianuszek kobiet z dziećmi. Zaraz się ośmielą i będą tańczyć, trzymając za ręce swoje pociechy. Mężczyźni wachlują się gazetami, jest wspaniale. Tyle że tango ma zupełnie inne kroki, a oni nadal tańczą „dwa na jeden”.
Potem wrzeszczanie spotykają się nieopodal, w Café Fikcja. Siedzą tu panie, powiedzmy, raczej starsze. Na ścianie wystawa ich fotografii.

– Chociaż był to projekt skierowany do seniorów, chodziłam na zajęcia razem z mamą – mówi Ewa Kasprowiak. – W rezultacie powstał wspólny pamiętnik mieszkanek Wrzeszcza.
Przybyły tu, do kawiarni, po wędrówce śladami przeszłości. Jakże są zadowolone! Odżyły, są ważne i przeszłe ich życie i pamięć mają wartość dla innych.

Lidia Makowska uznała, że należy poprawić również inny obszar. I z nią grupa artystów, kuratorów, dziennikarzy i aktywistów, zjednoczywszy się, działa na rzecz ochrony wolności twórczej i badań naukowych oraz dostępu do dóbr kultury, gwarantowanego w art. 73 Konstytucji RP. Stowarzyszenie Kultura Miejska stanowi wsparcie dla działań organizmu Indeks 73.
Czyżbyśmy nie zabili cenzury, likwidując w roku 1989 Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk?

– Mamy teraz cenzurę ukrytą, która często nie wychodzi z zaciszy gabinetów dyrektorskich. Posługuje się również naciskiem ekonomicznym – mówi Lidia Makowska. – Dziennikarz pisze teksty zgodne z linią gazety, albo też nie otrzymuje wynagrodzenia lub traci pracę. Jest również i autocenzura.

Ostatnio zaprosiła do BarCamp Wolności w Kulturze. Jest to jednodniowe antyseminarium Laboratorium Indeksu 73. Istotą tej inicjatywy jest dzielenie się wiedzą, dostępność, otwartość. Nie ma podziału na ekspertów i słuchaczy. Każdy może zabrać głos. Zwyczajni ludzie są twórcami kultury.  To jest właśnie istotą nowatorskiej i rewolucyjnej działalności tej nadzwyczajnej kobiety.
Założyła portal wrzeszcz.info.pl. Kolejna innowacja. Chodzi o to, aby zerwać połączenie myślowe: wydarzenie kulturalne i relacja dziennikarska. Każdy może opisywać to, co go interesuje.

– Jest amatorski. Pisze w nim ten, kto chce podzielić się wiedzą albo działaniem – tłumaczy założycielka portalu.
O czym jeszcze piszą? „Zróbcie coś z tymi dzieciakami. Niech się nimi ktoś zajmie.” „Albo ten dziesięciolatek, który jeździ dniem i nocą bez tłumika na motorze”. „Nie przeszkadza wam awantura przed lokalem, piszczące panienki i ślady po kolacji?”. Wpisy są w tym tonie.

– Telefonują do mnie mieszkańcy i mówią tonem wymówki: „Zróbcie coś z tymi śmieciami na podwórku”. Cztery lata temu odpowiadałam: „Sami zróbcie, my już działamy społecznie, włączcie się!”, ale nauczyłam się pokory. Ludzie są bezradni. Nie wiedzą, dokąd się udać po interwencję i pomoc. To ich zalęknienie rodzi agresję. A przede wszystkim chcą zostać wysłuchani – mówi Lidia Makowska.

Większość tych ludzi niekoniecznie myśli o tym, aby posprzątać podwórka czy coś zrobić, oni po prostu chcą coś wreszcie o tym powiedzieć.

Co więc jest istotą działania społecznego?

– Dla nas najważniejsze w obszarze miejskim jest wyjście z paradygmatu kierowania informacji do społeczeństwa, do narodu, do Europy. Ma dotrzeć do konkretnej osoby, która ma nazwisko i adres. Nie posługujemy się takimi kategoriami, jak dobro miasta czy Polski. My nie musimy zmieniać narodu. Nam zależy, by stwarzać narzędzia i zachęty dla każdego Kowalskiego, by miał poczucie, że jego głos i działanie mają wpływ na polityków i urzędników. Nie chcemy się zajmować Polską i Gdańskiem. Chcemy się zajmować mieszkańcami Wrzeszcza. Ta dzielnica miasta jest metaforą, mikrokosmosem, przez który oglądamy, jak my, mieszkańcy, codziennie możemy stawać się obywatelami. Mimo że jesteśmy społeczeństwem obywatelskim od 20 lat, nie jesteśmy świadomymi obywatelami. Naszym celem w Kulturze Miejskiej jest znalezienie narzędzi do takiego działania – kończy Lidia Makowska.
 

Dodaj komentarz