Podróży po różnych częściach świata i różnych stylach muzycznych mogliśmy doświadczyć podczas koncertu „Muzyka bez granic”, który odbył się w urokliwym Teatrze Leśnym we Wrzeszczu.Wieczór rozpoczął zespół Fucus, który zagrał muzykę irlandzką, bretońską, szkocką, a nawet wykonał pieśni kaszubskie. Lider zespołu próbował włączyć zebraną publiczność do zabawy, nawołując panie i panów do wspólnego wykonania poszczególnych partii, ale jakoś widowni wychodziło to niemrawo. Na szczęście zespół był w formie i mimo braku odzewu dał pokaz pełnej pozytywnej energii muzyki folkowej.
Gdy na scenę wyszli muzycy zaangażowani w projekt „Region Łódź” – z Irkiem Wojtczakiem na czele – w Teatrze Leśnym zapanował zupełnie inny klimat. Jazz zdominował ten zanurzony w lesie zakątek. Realizując to przedsięwzięcie saksofonista Irek Wojtczak powrócił do swoich korzeni, to bowiem w regionie łęczyckim dorastał i spędził pierwsze 15 lat swojego życia, słuchając kujawiaków i oberków. Wtedy zrodziła się jego fascynacja muzyką. Nic dziwnego zatem, że postanowił zrealizować projekt „Region Łódź”. I zaangażował się w jego wykonanie całym sobą, jeździł po tej ziemi, słuchał twórczości różnych muzyków, często ludowych i wiekowych, i z nich wszystkich wybrał jednego – Tadeusza Kubiaka, 89-letniego już pana, skrzypka, który u siebie w domu grał mu te wszystkie oberki, kujawiaki, grał mu tę muzykę, którą dobrze znał i świetnie wykonywał. Z tej fascynacji wyrósł nie tylko ten projekt, również pojawiła się płyta „Region Łódź”. Zagrało na niej aż 35 muzyków, m.in. Leszek Możdżer, Sławek Jaskułke, Tymon Tymański, mnisi buddyjscy i muzycy ludowi właśnie z ziemi łódzkiej. Na koncercie pojawili się tylko w wersji wirtualnej z komputera. Czy się podobało?
- Bardzo. Momentami grali bardzo podobnie do Ornette'a Colemana, twórcy free jazzu, czyli takiej odmiany jazzu, w którym można usłyszeć motywy etniczne. Bardzo mi się podoba projekt Irka Wojtczaka – mówił pan Andrzej.
Po spotkaniu z kulturą regionu łódzkiego – Teatr Leśny zamienił się w kino. Mogliśmy obejrzeć film „Janosik” z 1921 roku, produkcji słowackiej. Muzykę na żywo wykonał Kwartet Jorgi.
Wieczór w Teatrze Leśnym udowodnił, że muzyka nie ma granic i że nawet słowa nie są potrzebne, aby się porozumieć. Potrzeba tylko odpowiedniej wrażliwości i otwarcia na odmienną kulturę, a czasem sięgnięcia do własnych korzeni.


Komentarze
Sheepskin Cuff UGG Boots
UGG Bailey Button Boots Leopard
tods sale
tods shoes sale
tods shoes sale
tods gommino
karen millen outlet
karen millen skirt online
Te koncerty kosztują 5 zł, a Wy rządacie niewiadomo jakiego poziomiu
Zgadzam się z Tobą. Od lat są w formie. Jak oni to robią?
Na jakich zasadach odbywa się selekcja zespołów? Bo to mi jakoś dziwnie pachnie
Tak, kompletnie nie mają pomysłu. Koncerty są za długie, wleką się niemiłosiernie, na poziomie to do tej pory zagrały chyba 2 zespoły - to smutne, bo jest tyle wartościowych zespołów, które można by pokazać w teatrze