Strona główna GDAŃSK: Wrzeszcz Wileńska nuta wciąż gra

Wileńska nuta wciąż gra

Email Drukuj
 Piotr Błażewicz prezentuje swoje fotografie i chętnie dzieli się swą wiedzą na temat Wilna i okolic :: fot. Urszula Abucewicz

Ten kto ma korzenie wileńskie zapewne słyszał o kaziukach. Z powodzeniem organizuje je biblioteka we Wrzeszczu im. Manifestu Połanieckiego. Jest co wspominać, sala pękała w szwach, piosenki wileńskie śpiewał Włodzimierz Votka a opowieści snuł fotograf Piotr Błażewicz, prezentując swoje prace.

- Kaziuki to kościelne święto, Kazimierz to patron Wilna, później gdy uznano go świętym – na jego cześć przed kościołem odbywał się odpust, który rozwinął się w święto miasta a nawet Polski, nie tylko wschodniej – informuje Piotr Błażewicz, gospodarz wieczoru. - Największy rozkwit nastąpił w latach Młodej Polski, wtedy w obchody tego święta włączyli się artyści i zyskało ono rozmach, odbywały się wielkie pochody, na czele których szli kuglarze i przebierańcy a świętowano tygodniami.

- Kaziuki mają bardzo długą tradycję – mówi Maria Aldona Kozłowska. - Jako mała dziewczynka chodziłam z mamą na Kaziuki. Trwały one od trzech do czterech dni. Z całej Wileńszczyzny przyjeżdżano wozami. Na straganach obowiązkowo musiały być większe lub mniejsze lukrowane serca. Oprócz tych słodkości oferowano rękodzieło, wszystko co potrzeba do kuchni: dzieże, solniczki, miski, beczki, maselnice. Było to bardzo barwne święto.

W siedzibie biblioteki we Wrzeszczu świętowano Kaziuki popijając kwas chlebowy i zajadając chleb litewski z ziarnami czarnuszki (pycha!), nie mogło także zabraknąć serc z piernika, którymi nagradzano uczestników za udzielenie poprawnych odpowiedzi.

Prelegentem zaś i gospodarzem wieczoru był Piotr Błażewicz, fotograf i wilnianin.
- Mój ojciec pochodził z Wilna, cała jego rodzina, która w1945 roku znalazła się tutaj w Gdańsku – musiała nagle ewakuować się z rodzinnego miasta i z jedną rzeczą w ręku wyruszyć do Polski – opowiada Piotr Błażewicz. - Jestem fotografikiem. To jest moja pasja i zawód i dlatego staram się przygotowywać w bibliotece wystawy prezentujące moją pracę. Temat wileński jest mi bliski. Pierwszą wystawę poświęciłem korzeniom rodzinnym. Udało mi się wówczas przedstawić moją rodzinę, ale także i najbliższych moich znajomych z kresów. Wówczas zagrała wileńska nuta i jak widać kontynuujemy to z powodzeniem.

Jeśli szukasz grupy ludzi, z którymi mógłbyś znaleźć nić porozumienia i porozmawiać o przeszłości swych rodziców lub dziadków  – możesz dołączyć do Stowarzyszenia Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej.

Towarzystwo Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej
Oddział Pomorski
siedziba Towarzystwa
ul. 3 Maja 71
Sopot
tel. 58 551-25-42
Dyżury :
Sopot – siedziba Towarzystwa, druga środa miesiąca w godz. 16.00 – 19.00
Gdynia – Gdyńskie Centrum Organizacji pozarządowych, ul.3 Maja 27/31, drugi wtorek miesiąca w godz. 16.00 – 18.00
e-mail:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

Komentarze 

 
0 #4 Bronek 2011-07-11 10:37
Kwas chlebowy jest pyszny. Szkoda tylko, ze bez procentow
Cytować
 
 
0 #3 Dawid 2011-07-09 13:59
Cytuję Ania:
W mojej rodzinie sami zdeklarowani Polacy z pokolenia na pokolenie :)


Ale kto powiedzial, ze Wilniacy nie sa Polakami?
Cytować
 
 
0 #2 Aldo 2011-06-02 13:05
Miałem kiedyś przyjemność uczestniczyć w takim święcie, zupełnie przypadkowo - 2 lata to wspominałem! ;-))))
Cytować
 
 
0 #1 Ania 2011-06-02 09:21
W mojej rodzinie sami zdeklarowani Polacy z pokolenia na pokolenie :)
Cytować
 

Dodaj komentarz