– Żadnych utrudnień dla podróżujących SKM-kami między Śródmieściem a Wrzeszczem nie ma i nie było, a wszystkie nieprawdziwe informacje w tej sprawie powstały jedynie za sprawą jednego z tabloidów – zapewnił nas we wtorek (8 marca) Leszek Lewiński, zastępca dyrektora gdyńskiego oddziału PKP Polskie Linie Kolejowe SA.
Przypomnijmy, że w niedzielę wieczorem na wysokości przystanku Gdańsk-Stocznia wykoleił się skład przewożący węgiel (w kierunku Gdyni). Maszynista zatrzymał pociąg dopiero przed zwrotnicą przy stacji Gdańsk-Wrzeszcz. Do tego czasu zdążyło się wykoleić osiem wagonów, a dwa z nich się przewróciły, wysypując węgiel na tory. Zniszczeniu uległo ok. 3 km torowiska.
Sytuacja opanowana
Wbrew pozorom wypadek ten, jak zapewnia Leszek Lewiński, nie zdezorganizował harmonogramu kursowania pociągów tak dalekobieżnych, jak i Szybkiej Kolei Miejskiej.
– Jedyne utrudnienie, jakie spotyka podróżnych, polega na tym, że we Wrzeszczu nie wsiadają na peronie dalekobieżnym, tylko na peronie SKM-ki – tłumaczy dalej wicedyrektor Lewiński. – Od niedzielnego wieczoru, czyli od momentu wykolejenia się pociągu towarowego, nie zanotowaliśmy żadnych większych opóźnień. To media, a konkretnie gazeta „Fakt” wygenerowała jakieś utrudnienia, co od kilku dni wszystkim tłumaczę.
Nasz rozmówca przyznaje jednak, że pierwszego dnia po wypadku kilka pociągów dalekobieżnych skończyło bieg na stacji Gdańsk Główny, a nie Gdynia Główna, a podróżnych poproszono o przejście do pociągów SKM, przy czym ich bilet zachowywał oczywiście ważność.
Informacje na bieżąco
Jak długo pasażerowie wsiadający do pociągów dalekobieżnych na stacji Gdańsk-Wrzeszcz będą musieli korzystać z peronów SKM?
– Dla niektórych pociągów sytuacja ta potrwa jeszcze tylko do środy, 9 marca, natomiast dla innych wszystko powinno wrócić do normy w pierwszych dniach przyszłego tygodnia. To w znacznej mierze zależy od tego. Jak szybko uda nam się naprawić zniszczony odcinek torów od Gdańska Głównego aż do Wrzeszcza – zauważa Leszek Lewiński.
Pasażerowie jednak nie powinni czuć się zdezorientowani, ponieważ wjazd na peron każdego pociągu jest zapowiadany przez megafony.
– Poza tym we Wrzeszczu są tylko dwa perony, z czego jeden jest nieczynny, więc nikt nie ma prawa zabłądzić – zauważa wicedyrektor.
Wyrozumiałość podróżnych
– Opóźnienia, które wynikły z powodu wypadku, nie są większe niż kilkuminutowe – mówi z kolei Marcin Głuszek, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży w SKM. – Nasza dyspozytura, która kieruje ruchem pociągów, stanęła na wysokości zadania. W przerwę pomiędzy SKM-kami wpasowujemy pozostałe pociągi i to logistycznie jest bardzo dobrze zorganizowane. Szczególnie w ciągu dnia pasażerowie nie powinni mieć powodów do narzekania, a jedynie w godzinach szczytu możliwe są kilkuminutowe opóźnienia. Z tego też względu nie wpływały do nas skargi czy zażalenia ze strony pasażerów i za tę wyrozumiałość jesteśmy wdzięczni – kończy pracownik SKM.
Prowizoryczny remont
Tory powinny zostać naprawione w przyszłym tygodniu i wówczas ruch w oba kierunki zacznie przebiegać normalnie. Nie wiadomo jeszcze, ile będzie on kosztował.
– Wypadek niesie za sobą również straty, jakie poniósł przewoźnik, a które także trzeba wliczyć w koszta. Linia ta jednak jest generalnie przeznaczona do modernizacji, został już nawet wybrany wykonawca, więc my nie będziemy jej odtwarzali w sposób kompleksowy. Naprawimy tory tylko tak, żeby można było przywrócić ruch, a kompleksowa modernizacja wystartuje niemalże „na dniach” – zapewnia Leszek Lewiński.
To nie był zamach
Chociaż przyczyn wypadku nie udało się jeszcze ustalić (pracuje nad tym specjalnie powołana komisja), jednak już teraz wyeliminowany został błąd ludzki, zamach czy działanie osób trzecich.


Komentarze
tajemnicza sprawa, zniknął zcynnik odpowiedzialny - jak zwykle;)
Szczesciem mozna nazwac to ze nie wykoleił sie pociag osobowy ...
tory wymieniac...ja od poczatku mowilam ze to przez stare tory
pewnie troche im to zajmie