Od 10 grudnia zamknięte jest przejście dla pieszych przy Teatrze Miniatura we Wrzeszczu. Miało ono zostać zlikwidowane ze względu na liczne wypadki w tym miejscu. Oburzeni mieszkańcy dzielnicy zareagowali jednak natychmiast.
Przejście przez al. Grunwaldzką (na wysokości ul. Łukasiewicza) rzeczywiście nie należy do bezpiecznych.
– W tym roku były tam dwa wypadki z udziałem pieszych, na szczęście żaden śmiertelny. Nie możemy jednak czekać, aż ktoś zginie – tłumaczył decyzję zamknięcia przejścia Tomasz Wawrzonek, kierownik działu inżynierii ruchu w gdańskim Zarządzie Dróg i Zieleni.
Ta argumentacja nie okazała się wystarczającą dla sporej grupy mieszkańców Wrzeszcza, którzy rozpoczęli walkę – jeśli nawet nie o samo przejście, to o sposób informowania mieszkańców o wprowadzaniu ważnych dla nich zmianach w mieście.
„(…) Jesteśmy zdumieni sposobem przeprowadzenia całego przedsięwzięcia. Jest ono, w naszym odczuciu, pogwałceniem zasad współdecydowania mieszkańców o własnym mieście i przeczy licznym zapewnieniom z kampanii wyborczej Pana Prezydenta Pawła Adamowicza na temat udziału społeczeństwa w kluczowych decyzjach dla ich najbliższego otoczenia” – czytamy w piśmie przesłanym do naszej redakcji przez przedstawicieli Stowarzyszenia Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej (FRAG).
Jak zauważają członkowie stowarzyszenia, najbliższe w tym rejonie Wrzeszcza przejścia na drugą stronę al. Grunwaldzkiej znajdują się dopiero przy ul. Miszewskiego lub przy przystanku „Politechnika”. Jego zamknięcie utrudni więc poruszanie się po mieście zarówno pieszym, jak i kierowcom.
Swoje argumenty członkowie FRAG umieścili m.in. na tabliczce pod informacją o planowanym zamknięciu przejścia. Pod ich protestem podpisało się ok. 300 mieszkańców. W Internecie ukazał się także wspólny tekst kilku wrzeszczańskich organizacji, krytykujący pomysł miejskich włodarzy. Na forach internetowych zmotoryzowani mieszkańcy dawali wyraz swojemu niezadowoleniu. Ta burza przyniosła oczekiwany efekt.
– Nasze ogłoszenie było może niefortunnie sformułowane – tłumaczy nam Mieczysław Kotłowski, szef gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni. – Nie planujemy definitywnego zamknięcia tego przejścia, tylko czasowe, aby móc je przebudować.
Jednak nawet w piśmie przesłanym nam z biura prasowego gdańskiego magistratu możemy przeczytać, że „ZDiZ zamierzało zamknąć «zebrę» na wniosek komisji ds. bezpieczeństwa ruchu, która uznała przejście w tym miejscu za niebezpieczne”. Ostatecznie podjęto jednak decyzję o jego przebudowie.
– Do tej pory nie mogliśmy zamontować w tym miejscu świateł, bo pas między jezdnią a torami, na którym miałby się zatrzymać pieszy, był zbyt wąski – wyjaśnia Mieczysław Kotłowski. – Jedynym rozwiązaniem jest więc całkowita przebudowa skrzyżowania.
Zakres prac przewiduje zatem montaż świateł po poszerzeniu tzw. „pasa rozdziału” między ulicą a torowiskiem i stworzeniu azylu dla pieszych. Wymagać to jednak będzie przebudowy fragmentu al. Grunwaldzkiej. Dodatkowym utrudnieniem dla drogowców jest fakt, że w tym miejscu pod ziemią przebiega wodociąg, dwa gazociągi i przewody elektryczne. Dlatego przebudowa przejścia potrwa do 1 września 2011 roku.
– Wbrew pozorom, protest mieszkańców zakończył się i dla nas pozytywnym skutkiem, ponieważ dzięki tak licznym naciskom łatwiej i szybciej zdobyliśmy środki finansowe na tę przebudowę – zauważa dyrektor ZDiZ.


Komentarze
Cytuję Romek: