Rozmowa z fotoreporterem Maciejem Kosycarzem.
– Niedawno ukazał się kolejny Twój album ze zdjęciami Zaspy i Wrzeszcza. Które to już wydawnictwo z cyklu „Fot. Kosycarz – Niezwykłe zwykłe zdjęcia”?
– Szóste, ale po raz pierwszy udało mi się wydać album o dwóch dzielnicach Gdańska jednocześnie.
– Jakie były początki tej serii. Kto spowodował tę wydawniczą lawinę?
– To było dziesięć lat temu. Zostałem niejako zmobilizowany przez cztery osoby do tego, by zorganizować wystawę pod tytułem „Gdańsk – zwykłe miasto w obiektywie ojca i syna”. Tymi osobami były: Lidka Makowska, Barbara Wiechno – szefowa Ośrodka Polskiej Kultury w Budapeszcie – oraz Robert Rumas i Mietek Abramowicz. Wtedy wybrałem setkę zdjęć z Gdańska, których autorami był mój tata i ja. Wiosną 2001 roku w Budapeszcie miała miejsce ta wystawa, która potem trochę wędrowała po Europie. Była pokazywana m.in. w dawnej Jugosławii, Danii, a na koniec trafiła do Gdańska. Ludziom chyba zdjęcia się podobały, bo miałem sporo sympatycznych sygnałów. Sąsiedzi, mieszkańcy Gdańska, znajomi pytali mnie: „Panie Maćku, czy będą następne?”. No i to zainspirowało mnie do tego, by pokazać jeszcze więcej w kolejnych albumach. Bo zdjęć miałem bardzo dużo. Do pierwszego wydawnictwa trafiła tylko jedna dziesiąta tego, co miałem po wstępnych poszukiwaniach. Podobnie było z kolejnymi albumami.
– Który z dotychczas wydanych albumów sprawił Ci szczególną radość i satysfakcję?
– Każdy na swój sposób. Nie mam ulubionego. O każdym mogę powiedzieć, że jest dla mnie tak samo ważny i cenny.
– Jaka była koncepcja doboru zdjęć Wrzeszcza i Zaspy?
– Nie jestem w stanie podać definicji doboru zdjęć do mojego albumu. Dobieram je intuicyjnie. Albo coś mi się podoba i uważam, że warto je opublikować, albo nie. Ale od razu zaznaczam, że ten ostatni album i poprzednie nie były efektem tylko mojej pracy. Przy ich wydaniu działa zespół ludzi. Moja żona Hania zajmuje się wstępną korektą, Miłosz Rączkowski jest znakomitym grafikiem, Lech Skarbek robi ostateczną korektę. Bardzo pomagają mi przy wydaniu albumów także Paweł Marcinko i Daniel Słoboda.
– Czy można powiedzieć, że w jakimś konkretnym okresie Wrzeszcz zmienił się najbardziej?
– Ja bym powiedział, że w latach 90. To były czasy, kiedy we Wrzeszczu najwięcej się zmieniło, i to widać na zdjęciach. Zresztą historia zatoczyła koło, bo pamiętam, jak mój tata mówił mi o zdjęciach, które robił w 1945 roku. Fotografował wtedy totalnie zniszczony Gdańsk, nie mając świadomości, że robi dokument. Dopiero po jakimś czasie do niego to dotarło. Podobnie było ze mną i ze zdjęciami Gdańska i Wrzeszcza, które robiłem w latach 90. niejako z rozpędu, robiąc tematy do gazety. Teraz widać, że pewnych budynków, sklepów, kawiarni czy instytucji już nie ma. Na ich miejscu powstają inne. Te zmiany trzeba uwiecznić na zdjęciach. Wierzę, że nam się to udaje.
– Masz ulubiony fragment Wrzeszcza?
– Największym sentymentem darzę miejsce, gdzie stał kiedyś „Sukces”. Miałem tam kiedyś sklep muzyczny. Dziś tam powstają olbrzymie wieżowce. Jak widać, Wrzeszcz cały czas się zmienia i dlatego warto go fotografować. Sam mam wielką frajdę, kiedy trzymam w ręku stare zdjęcie jakiejś ulicy czy domu i próbuję znaleźć miejsce, gdzie to kiedyś było. Czy coś jeszcze z tego zostało…
– Dziękuję za rozmowę.
NIEZWYKŁE ZWYKŁE ZDJĘCIA WRZESZCZA I ZASPY
Ponad 320 niepublikowanych wcześniej zdjęć z powojennej historii Wrzeszcza i Zaspy - to kolejny, już szósty album z serii „Fot. Kosycarz. Niezwykłe Zwykłe Zdjęcia”. Tym razem w całości poświęcony jest tym dwóm dzielnicom Gdańska. To pierwsza w Polsce tak duża publikacja poświęcona dzielnicom jednego miasta, chociaż podobne sytuacje przedstawione na zdjęciach mogły mieć miejsce w dowolnym miejscu w Polsce.
To we Wrzeszczu od „zawsze” toczyło się życie handlowo-rozrywkowe Gdańska, tutaj lądowali goście, na lotnisku gdzie teraz jest dzielnica Zaspa. Wiele w ciągu dziesięcioleci się zmieniło. Przez lata wokół dawnego pasa startowego wyrosły nowe domy, szkoły, sklepy, place zabaw.
Życie codzienne, moda, znani i nieznani ludzie, sklepy, rozrywka i zabawa, domy których już nie ma. Zdjęcia wraz z obszernymi opisami Wrzeszcza i Zaspy to będzie kolejna fotograficzna wędrówka przez wspomnienia i historię. Niejedno zdjęcie zadziwi i przypomni coś, co zatarł czas. Bo taka jest właśnie magia fotografii.
- zawartość: 321 ZDJĘĆ Z LAT 1945 – 2010
- autor: Maciej Kosycarz
- 160 STRON
Cena detaliczna 59 zł do 31 grudnia 2010


Komentarze
To jest sztuka przekazać w jednym zdjęciu klimat dawnych czasów...