Pozbawienie wolności to jedna z najgorszych kar. By pobyt w więzieniu nie pogłębił negatywnych nawyków, lecz pomógł w wyrobieniu budujących i konstruktywnych zachowań, do zakładu karnego mieszczącego się na gdańskiej Przeróbce zapraszani są ludzie sukcesu, związani z kulturą, sportem lub nauką.
W tłusty czwartek, 3 marca, do gdańskiej placówki penitencjarnej zawitał Adam Korol – polski wioślarz, czterokrotny mistrz świata, mistrz olimpijski.
Na pytanie, czy skusi się na tradycyjnego pączka, sportowiec odparł:
– Oczywiście, że zjem. Jestem po pierwszym treningu, spaliłem tyle kalorii, że mogę zjeść i osiem pączków. A zrobię to, bo w tłusty czwartek w Polsce jestem po raz pierwszy od chyba 10 lat.
Z sali padał grad pytań. Jak było w Pekinie? Jak wyglądają przygotowania do kolejnej olimpiady w Londynie? Ile waży łódka? Jak wygląda dzień na obozie przygotowawczym? Jaką dietę stosują mistrzowie wioślarscy? Jak ważne są relacje i zaufanie w osadzie?
Spotkanie z Adamem Korolem budziło wiele emocji. Widać było, że dla osadzonych to autorytet, wzór godny naśladowania. Szanują go. A za co? Za wytrwałość, za sukcesy, za siłę – tak mówią.
Więźniowie mieli również okazję ponownego obejrzenia tak ważnej nie tylko dla sportowca chwili, kiedy to w Pekinie 2008 roku polscy wioślarze zdobyli olimpijskie złoto.
– To było super, że mogłem jeszcze raz zobaczyć dekorację w Pekinie – powiedział po spotkaniu jeden z osadzonych.
Olimpijczyk zaś podczas wizyty w zakładzie namawiał do aktywności fizycznej, dużo mówił o bieganiu, podkreślał, że to sport dla każdego.
Odwiedziny takiego gościa były ważnym wydarzeniem dla wielu skazanych. Mimo zakończenia spotkania, jeszcze długo podchodzili, by zadawać pytania, gratulować, wyrażać wdzięczność za przybycie za więzienne mury.
Spotkania ze sportowcami, pisarzami, podróżnikami i aktorami organizowane są z myślą o tych osadzonych, którzy nie mogą opuszczać więziennych murów, choćby ze względu na wymiar kary, swoje zachowanie czy stan zdrowia.
– Ci mężczyźni, młodsi i starsi, wcześniej często nie potrafili mobilizować się do aktywności fizycznej, nie mieli takiego nawyku, nie dostrzegali potrzeby dbania o kondycję fizyczną. Skupieni byli na przestępczym stylu życia czy na używaniu substancji zmieniających nastrój lub po prostu biernie spędzali czas…
Może niektórzy trenowali jakąś dyscyplinę sportu, może mieli jakąś pasję. Ale w pewnym momencie dokonali innego wyboru – mówi rzecznik Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej major Robert Witkowski.
Major tłumaczy, że często wstąpienie na drogę przestępczą, złamanie prawa, wiąże się z brakiem pasji, umiejętności ciekawego i sensownego wykorzystania czasu wolnego, relacji z osobami, które mogłyby stanowić swoisty przykład, autorytet.
– Dlatego też wykorzystujemy ten czas ich przebywania w izolacji penitencjarnej, aby ich angażować, aktywizować, ukazywać korzyści, możliwości odczuwania satysfakcji osobistej z tego, że można od siebie wymagać, dobrze się czuć, być aktywnym, by na własnym przykładzie mogli sprawdzić prawdziwość łacińskiej sentencji: anima sana in corpore sano, czyli w zdrowym ciele zdrowy duch – dodaje rzecznik Witkowski.


Komentarze
Nie muszą pokutować do końca życia, ale są dorośli i sami podejmują decyzję, więc tak bardzo bym ich nie żałował. Wielu wkracza na ścieżkę przestępczości z pełną premedytacją i żadna znana osoba nie zmieni tej tendencji
No właśnie - może to by coś dało