Co najmniej 20 przestępstw udowodniono czterem gdańszczanom, których zatrzymano podczas włamania do kiosku przy ul. Jana Pawła II. Dzięki informacji mieszkańca policjanci zatrzymali włamywaczy na gorącym uczynku.
– Na miejscu zdarzenia zatrzymaliśmy dwóch mężczyzn. Przy nich znaleźliśmy rzeczy pochodzące z tej kradzieży. Ich wartość oszacowano na 1700 zł. Następnego dnia zatrzymany został trzeci sprawca włamania, a ich czwarty kompan sam zgłosił się na komendę – mówi nadkomisarz Andrzej Chyliński, naczelnik Sekcji Prewencji V Komisariatu Policji.
Cała „drużyna”, w której znaleźli się również dwaj nieletni, mieszkała na Zaspie. Okazało się jednak, że włamanie do kiosku przy Jana Pawła II to jedynie wierzchołek góry lodowej.
– Nasi kryminalni dosyć ostro pracowali z zatrzymanymi, przeglądali wcześniej zebrane materiały i dzięki temu udowodniono im ponad 20 różnych czynów, które popełnili tylko na terenie Zaspy. Wszyscy się do nich przyznali. Nie wykluczamy jednak, że czwórka ta mogła również działać w sąsiednim Wrzeszczu – przyznaje nadkomisarz Chyliński.
Lista popełnionych przez nich przestępstw jest długa. Na ich koncie znajduje się m.in. włamanie do zakładu jubilerskiego przy ul. Żwirki i Wigury, skąd ukradli mienie warte 20 tys. zł. Żeby zatrzeć ślady, podpalili lokal. Kilka tygodni później na tej samej ulicy włamali się do sklepu mięsnego. Poza pieniędzmi złodzieje nie pogardzili również wyrobami mięsnymi. Gdańszczanie przyznali się także do włamania do kwiaciarni na ul. Jana Pawła II.
– To również oni pod koniec września tego roku wybili szybę w Eurobanku. Próbowali się dostać do środka, ale plan się nie powiódł. Od 1 do 10 sierpnia przy ul. Dywizjonu 303 uszkodzili samochody marki BMW, peugeot 206 i volkswagen golf. Wszystkie auta zostały podpalone. Żartując, można powiedzieć, że była to dla nich praca, ponieważ co najmniej dwa, trzy razy w tygodniu dokonywali włamań – wylicza przestępcze występki „zaspiańskiego gangu” Andrzej Chyliński.
Teraz ekipą z Zaspy zajmie się sąd. Zarzuty, jakie zostaną im postawione, dotyczyć będą kradzieży z włamaniem oraz uszkodzenia mienia. Mężczyźni znani byli policji, typowani byli do niektórych zdarzeń, jednak brakowało konkretnych dowodów. Ich złapanie to bez wątpienia nie tylko największy sukces przymorskiej policji, ale również społeczeństwa, bo to właśnie dzięki czujności mieszkańców udawało się m.in. sporządzać portrety pamięciowe.
– Nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia z grupą, która działała tak różnorodnie. Praktycznie kradli wszystko, co było możliwe. Teraz już tylko sąd zdecyduje, jaką karę poniosą za swoje nielegalne zajęcie. Kodeks karny przewiduje, że za te przestępstwa mogą zostać skazani na karę od 1 do 10 lat pozbawienia wolności – mówi naczelnik Chyliński.

