Na gdańskiej Zaspie możemy oglądać wielkie ścienne malowidła. To właśnie tu powstaje największa w Europie galeria malarstwa wielkoformatowego.
Na bocznych ścianach bloków mieszkalnych, tych cztero- i dziesięciopiętrowych, jest już kilka wielkich obrazów. Jednym z pierwszych był portret Lecha Wałęsy namalowany w formie pikseli. Twórcą tego dzieła jest Piotr Szwabe, a powstało ono na ścianie bloku przy ul. Pilotów, w którym w latach 80. mieszkał przywódca „Solidarności”.
To właśnie na gdańskiej Zaspie odbył się międzynarodowy Festiwal Malarstwa Monumentalnego – Monumental Art, który jest jednym z przejawów starań miasta o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Efektem tego festiwalu jest kilka nowych wielkich obrazów namalowanych na ścianach bloków m.in. przez członków Gdańskiej Szkoły Muralu: Justynę Dziechciarską, Anię Taut, Magdę Mellin, Wojtka Woźniaka, Jacka Wielebskiego, Jacka Zdybla, Rafała Roskowińskiego, Roberta Rączkę, Karola Borkowskiego.
Tematyka obrazów nawiązuje do rocznic wielkich wydarzeń związanych z historią Gdańska i kraju: 20-lecia Okrągłego Stołu, 70-lecia wybuchu II wojny światowej, 50-lecia pierwszego koncertu rock and rollowego w Polsce i 70. rocznicy śmierci Stanisława Witkacego.
Dzięki tym malowidłom ożywia się przestrzeń blokowiska z wielkiej płyty, a tym samym Zaspa zmienia swe oblicze. A co na to mieszkańcy Zaspy, którzy na co dzień obcują z tą nowoczesną sztuką murales?
– Podoba mi się taki sposób zagospodarowania pustych ścian bloków mieszkalnych. Wolę już oglądać takie malowidła niż jakieś mało znaczące kreski pociągnięte sprayem na ścianach budynków. A poza tym te wielkie obrazy wyróżniają Zaspę. Ta dzielnica zasługuje na to. To tu mieszkał przywódca „Solidarności”, tutaj Jan Paweł II odprawił mszę dla kilku milionów ludzi – mówi Piotr Kalkowski mieszkający we Wrzeszczu, który na Zaspie jest częstym gościem.
– Mogły być lepsze te obrazy, szczególnie portret Wałęsy jest mało czytelny. Ale dobre i to – to głos Damiana Mielewczyka.
– Te malowidła na ścianach nie przeszkadzają, mogą być. Nie jest tak szaro w naszej dzielnicy. Tylko dlaczego one są takie „polityczne”, dlaczego nie ma tu ładnych wielkich pejzaży, dlaczego nikt tu nie namalował np. ładnego lasu, wschodu słońca nad morzem czy przysłowiowego jelenia na rykowisku. Taki obraz też jest ładny – twierdzi z kolei Krystyna Puzdrowska.
Czekamy więc na kolejne wielkie obrazy. Do zagospodarowania na Zaspie pozostało jeszcze kilkadziesiąt wielkich ścian.


Komentarze