Przy ul. Szczecińskiej na osiedlu domów jednorodzinnych jedna z sieci telefonii komórkowej chce postawić 60-metrowy maszt i budynek z serwerownią. Na granicy Żabianki i Sopotu na terenach hipodromu już postawiono dwa olbrzymie maszty. Czy powinniśmy się martwić i protestować przeciwko stawianiu ich w pobliżu naszych domostw?
Są brzydkie, szpecą okolicę i – choć nie udowodniono tego, że szkodzą – ich bliskie sąsiedztwo obok domów i bloków niepokoi mieszkańców.
Anna Dobrowolska z biura prasowego Kancelarii Prezydenta Urzędu Miejskiego w Gdańsku informuje, że pozwolenia na budowę baz telefonii cyfrowych są wydawane na podstawie rozporządzenia ministra środowiska z dnia 30 października 2003 roku w sprawie dopuszczalnych poziomów pól elektromagnetycznych w środowisku.
– Miasto jest jedynie organem wykonawczym, czyli sprawdza zgodność projektu z normami określonymi w tym rozporządzeniu – tłumaczy Anna Dobrowolska. – Na podstawie tego właśnie rozporządzenia pozwolenia na budowę na terenie Gdańska wydaje Wydział Urbanistyki, Architektury i Ochrony Zabytków Urzędu Miejskiego w Gdańsku – dodaje rzeczniczka.
Wynika z tego, że wszystkie stacje bazowe są projektowane i instalowane zgodnie z polskim prawem, które narzuca na inwestora wysokie wymagania dotyczące ochrony zdrowia i środowiska. Polskie przepisy w tym względzie są nawet kilkadziesiąt razy ostrzejsze niż wymagania Unii Europejskiej czy amerykańskie. Potwierdza to dyrektor Wydziału Środowiska Maciej Lorek.
– W Polsce natężenie fal elektromagnetycznych emitowanych przez bazę telefonii komórkowej nie może przekraczać 0,1 W na mkw., natomiast w Niemczech czy we Francji – 0,5 W na mkw. W Ameryce kierują się innymi normami, a wynoszą one 0,8 W na mkw. – tłumaczy Maciej Lorek. – Na Zachodzie dopuszczalne jest mocowanie takich nadajników do ścian elewacji, niestety, w Polsce jest to zakazane, dlatego budowane są przekaźniki wolno stojące – wyjaśnia.
Maciej Lorek przekonuje, że sąsiedztwo nadajników wolno stojących nie jest szkodliwe.
– CB-radia w samochodach mają 4 W, a prawie każdy taksówkarz z nich korzysta – mówi z przekonaniem.
Konrad Mróz z biura prasowego Polskiej Telefonii Cyfrowej tłumaczy, że wyniki badań naukowych, prowadzonych pod egidą Światowej Organizacji Zdrowia, jednoznacznie mówią, że przy spełnieniu polskich przepisów ochrony środowiska stacja bazowa nie może mieć żadnego wpływu na otoczenie, nie mówiąc o wpływie negatywnym.
Potwierdzają to opinie również polskich naukowców.
– Wiele przedmiotów codziennego użytku generuje dużo większe wartości pola elektromagnetycznego niż stacje bazowe telefonii komórkowej: kuchnia indukcyjna, suszarka, żelazko, pralka – dodaje Konrad Mróz.
Od pewnego czasu problemem tym zajmuje się też radna Małgorzata Chmiel.
– Jeśli już musimy te stacje budować, to zabiegam, żeby je instalować na dachach budynków, a jeśli wolno stojące, to zakamuflowane, tak jak to się realizuje w innych krajach – tłumaczy radna.
Małgorzata Chmiel postuluje nawet o umieszczenie w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego zapisu zakazującego lokalizacji tych stacji na danym terenie.
Na razie jednak Miejska Komisja Urbanistyczno-Architektoniczna przyjęła swoje stanowisko w tej kwestii i przez prezydenta zostały przyjęte „Zasady lokalizacji stacji bazowych w zapisach miejscowych planów”. Z tego dokumentu wynika, że sporządzając nowe plany zagospodarowania dla terenów zabudowy jednorodzinnej i wielorodzinnej, wyklucza się budowę stacji bazowych wolno stojących, a jeśli usytuowanych na dachach obiektów, to nie wyższych niż 10 m.
– Dotyczy to tylko terenów, dla których sporządzamy nowy plan zagospodarowania, nie terenów, które są już objęte ważnym planem, sporządzonym wcześniej – tłumaczy Małgorzata Chmiel.


Komentarze