Gdy opowiada tę historię zawsze płacze. Bo czy można reagować inaczej, gdy w wieku 10 lat otrzymuje się wyrok więzienia na czas nieokreślony i staje się wrogiem PRL-u? Jan Olczyński, wówczas uczeń 4 klasy podstawowej, razem ze starszym kolegą (14-latkiem) dla draki pocięli plakat Józefa Stalina. Okazało się, że popełnili przestępstwo wagi państwowej. Z dnia na dzień stali się zdrajcami narodu.
- Żyliśmy w czasach najbardziej czarnych, stalinowskich. Oczywiście ludzie się kochali, umierali, rodzili, ale to wszystko było tak toporne. Zresztą jakie mogło być, skoro wówczas obowiązywało hasło: „Przyjaźń, pomoc i przykład ze Związku Radzieckiego” - mówi Ryszard Uliński, wiceprezes gdańskiego oddziału Związku Byłych Więźniów Politycznych.
- Związek Byłych Więźniów Politycznych tworzą wszyscy lub prawie wszyscy członkowie różnych organizacji: Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, WiN i innych organizacji młodzieżowych tworzących drugą konspirację. Takich organizacji na terenie naszego województwa było ponad 100. Działały one w okresie od 1945 do 1956 roku. To był najgorszy okres prześladowań i terroru – informuje Marian Całko, prezes Zarządu Głównego Związku Byłych Więźniów Politycznych. - Członkami naszego związku są osoby, które należały do różnych organizacji i siedziały w więzieniach. Każdy z nas może opowiadać godzinami o naszych doświadczeniach, ale dzisiaj my chcemy przypomnieć historie kilku pań. Zresztą, to właśnie z myślą o płci pięknej zorganizowaliśmy 14 października w Domu Kultury, przy ul. Śląskiej 66B, spotkanie integracyjne tylko dla kobiet, kombatantek i wdów po kombatantach.
Spotkanie rzeczywiście było bardzo uroczyste, swoją obecnością zebranych zaszczycił prezydent miasta Paweł Adamowicz, który został uhonorowany złotą odznaką związku. O klimat uroczystości zadbali artyści z Opery Bałtyckiej.
Za opowiadanie kawałów
- Historia męża Teresy Florczak, teraz już wdowy, pokazuje, w jakich okropnych czasach żyliśmy. Była ona żoną mojego kolegi, oficera wojska na ul. Słowackiego, który został oskarżony o stworzenie tajnej organizacji, gdy tymczasem oni opowiadali sobie kawały. Najpierw został skazany na karę śmierci, w końcu spędził pół roku w więzieniu. Jego żona była na spotkaniu – mówi Marian Całko.
Jej ojciec był przedwojennym ministrem
Na uroczystości obecna była także Ewa Lutkiewicz, autorka książek, napisała m.in. powieść pt. „Siedem lat w więzieniu”, bo rzeczywiście tyle lat spędziła w więzieniu, oskarżona o szpiegostwo, którego nie uprawiała. W tamtych czasach najpierw ferowano wysokie wyroki, a potem zmniejszano o połowę, ale pani Ewie nie zmniejszono kary ani o jeden dzień. Kończy się siedem lat, kobieta się spakowała, ubrała, wyciąga chorągiewkę i wtedy przychodzi funkcjonariusz UB:
- Co chciałaś?
- Skończył mi się wyrok – powiedziała pani Ewa.
- A co myślałaś, że tak szybko się od nas wyzwolisz?
Na szczęście siedziała dłużej kilka dni, po prostu chcieli ją psychicznie zniszczyć.
- To bardzo ciekawa postać, pochodziła z bardzo bogatej rodziny, jej ojciec był przedwojennym ministrem, a książka jest napisana w taki sposób, że nie ma w niej tortur i krwi – mówił prezes związku.
Niech żyje Łupaszko
- Chcę pani opowiedzieć jeszcze o dwóch dzielnych kobietach. O mojej koleżance Oli, która niedawno umarła. Należała do zgrupowania Łupaszki - majora w Armii Krajowej. Po rozwiązaniu AK on dalej działał na Wileńszczyźnie, stamtąd się przeniósł tutaj. Jego sanitariuszką była Danuta Siedzikówna. W tamtych czasach były tzw. kotły, czyli obławy, i Ola uratowała Danuśkę od jednego z nich. Niestety, mimo wszystko Urzędowi Bezpieczeństwa udało się aresztować i Łupaszkę, i Danuśkę. I proszę sobie wyobrazić, że 18-latka została skazana na karę śmierci.
I prowadzą ją przed pluton egzekucyjny, stoi dowódca tego plutonu, naczelnik więzienia i ksiądz. I gdy pada rozkaz, wszyscy żołnierze z tego plutonu chybiają, nikt nie trafił. I wtedy podszedł dowódca plutonu i oddał strzał. Tuż przed śmiercią Danuśka krzyknęła: - Niech żyje Łupaszko! I zmarła. Tuż przed wyrokiem ta młoda dziewczyna napisała list do swojej babci: - Droga Babciu! Zachowałam się tak, jak mnie uczyłaś – relacjonuje wyraźnie wzruszony Marian Całko.
Pamiętajmy, że to właśnie dzięki bohaterstwu tych często bardzo młodych ludzi, angażujących się w drugą konspirację niepodległościową, możemy teraz żyć i pracować w wolnej ojczyźnie. Chwała im za odwagę i upór.


Komentarze