Rozmowa z Jerzym Borowczakiem, posłem Platformy Obywatelskiej
– Legenda Solidarności, poseł Platformy Obywatelskiej – Jerzy Borowczak, nie kryje swoich związków z Przymorzem. Jako radny zrobił Pan wiele dobrego dla naszej dzielnicy.
– Przyznaję, że bardzo lubię Przymorze. Mieszkam w tej dzielnicy i dokładam wszelkich starań, aby życie na Przymorzu było przyjemniejsze i wygodniejsze dla jego mieszkańców.
Startując do wyborów, obiecywałem mieszkańcom poprawę bezpieczeństwa, oraz zwiększenie nakładów na sport i rekreację w dzielnicy. Z danego słowa, jak widać, wywiązałem się. Mocno walczyłem o nowy komisariat policji na Przymorzu i dopięliśmy celu. Wybudowano jeden z najnowocześniejszych komisariatów w województwie. Dzięki temu policjanci mogli opuścić po 20 latach wysłużone baraki na ul. Krynickiej, w których praca urągała ich godności. Duże sukcesy zanotowaliśmy także w kwestii rozwoju obiektów sportowych. Miedzy innymi dzięki moim staraniom udało się wybudować na terenie Przymorza 4 nowe boiska ze sztuczną nawierzchnią – przy Szkole Podstawowej nr 79, przy SP 46 na ul. Arkońskiej, przy SP 80 na ul. Opolskiej, oraz pełnowymiarowe boisko na ul. Meissnera. Najbardziej cieszy mnie to, że obiekty są cały czas użytkowane. Codziennie widzę młodych ludzi grających w piłkę. Aż serce rośnie.
– Ale boiska to oferta praktycznie tylko dla młodych ludzi…
– To prawda, choć ci nieco starsi również chętnie uprawiają sport. W chwili obecnej najważniejsze jest zajęcie czymś młodych ludzi, aby odciągnąć ich od różnych, niekoniecznie dobrych pokus. Nie ukrywam, że jeszcze wiele jest w naszej dzielnicy do zrobienia. Jako radny także miałem spory udział w zagospodarowaniu pasa nadmorskiego. To wszystko po to, aby życie na Przymorzu było przyjemniejsze i żeby mieszkańcy blokowiska mieli gdzie wypocząć po pracy.
– Mówi Pan, że jeszcze wiele jest do zrobienia…
– Nigdy nie wolno spoczywać na laurach. Musimy także pamiętać o emerytach. Nie da się ukryć, że Przymorze się starzeje i przybywa nam mieszkańców w wieku średnim i starszych. O nich również nie możemy zapominać. Często spotykam się z mieszkańcami Przymorza i wiem, jakie są oczekiwania.
– Ludzie bardzo cenią to, że nie stroni Pan od spotkań z mieszkańcami i wsłuchuje się w ich opinie. Wiem, że ludzie krępują się takich spotkań. Dla wielu jest Pan przecież niemal chodzącą historią – człowiekiem, który ramię w ramię w Lechem Wałęsą obalał komunę.
– Na pewno takie skrępowanie nie jest potrzebne. Nie uważam się za chodzącą legendę. Jestem normalnym facetem, sąsiadem z dzielnicy. Bardzo chętnie spotykam się z wyborcami, bo przecież jestem w Sejmie z ich woli. Moim obowiązkiem jest odpłacić za zaufanie, którym mnie obdarzono. Zawsze chcę być blisko ludzi. Nie ukrywam, że mam zamiar przenieść swoje biuro poselskie na Przymorze. O ile, rzecz jasna zostanę wybrany posłem kolejnej kadencji. Już prowadziłem w tej sprawie wstępne rozmowy z kierownictwem spółdzielni. Oni również uważają, że to dobry pomysł. Dzięki temu, będę mógł być cały czas do dyspozycji mieszkańców Przymorza.
– Wspomniał Pan o PSM „Przymorze”. Ostatnio stoczył Pan w Sejmie prawdziwy bój w obronie spółdzielczości mieszkaniowej.
– To prawda. Niestety w Sejmie przygotowywana była zła ustawa dotycząca spółdzielczości. Wejście nowych przepisów, w praktyce oznaczałoby likwidację tej formy własności. Po konsultacjach ze spółdzielcami z Przymorza postanowiłem interweniować. Dzięki mojej walce udało się znacznie złagodzić skutki nowej ustawy. Wielu posłów poparło moje uwagi do tej ustawy. Mam nadzieję, że ten projekt uda się w ogóle wyrzucić do kosza, a w przyszłej kadencji rozpoczniemy pracę nad nowym. Nie ukrywam, że po wielu konsultacjach ze środowiskiem spółdzielców, mam na tyle szeroką wiedzę na ten temat, że chętnie podejmę się przewodnictwa w tworzeniu nowych przepisów o spółdzielczości mieszkaniowej.
– Spółdzielnie mieszkaniowe nie mają w naszym kraju dobrej prasy. Dla wielu są siedliskiem patologii i reliktem przeszłości.
– Nie można generalizować. Proszę chociażby spojrzeć na PSM Przymorze. Rozmawiam z ludźmi i wiem, że są oni zadowoleni z zarządzania i prac remontowych, które są tutaj wykonywane. Dlaczego więc, nie pytając ich o zdanie, nakazać im wyjście ze struktur spółdzielczych? Dobrych spółdzielni z pewnością w Polsce jest wiele i należy o nie dbać, a nie rozbijać. Z drugiej strony, nowe przepisy muszą także chronić lokatorów tych spółdzielni, gdzie, jak Pan mówi zagnieździła się patologia i bezkarność nieuczciwych prezesów. Nowa ustawa ma za zadanie przede wszystkim chronić członków takich właśnie struktur. Słabe i źle zarządzane spółdzielnie mieszkaniowe będą dzięki temu upadać, bo lokatorzy uzyskają prawo łatwego wyodrębnienia się z ich struktur, na własne żądanie. Dzięki temu wzrośnie standard usług zarządców i wyeliminujemy te spółdzielnie, które okradają i zaniedbują swoich lokatorów. Chcemy, aby mieszkańcy sami mogli podejmować decyzję, czy chcą wydzielić się z takiej jednostki i utworzyć wspólnotę mieszkaniową, czy w niej pozostać. To musi być jednak demokratyczny wybór lokatorów, a nie odgórny nakaz.
– Dziękuję za rozmowę.
– Dziękuję.


Komentarze
wszedzie buduja boiska a nam zabieraja i pozwalaja na handel z samochodow. o tej czesci przymorza chyba szanowny pan zapomnial