Strona główna GDAŃSK: Przymorze Ludzie listy piszą… o Zielonym Rynku wciąż

Ludzie listy piszą… o Zielonym Rynku wciąż

Email Drukuj
Kilka miesięcy temu jako pierwsi poinformowaliśmy o tym, że być może kupcy Zielonego Rynku będą handlować bliżej budynków przy ulicy Krzywoustego 20, 21 i 22. Od tego momentu na Przymorzu zawrzało, a mieszkańcy – sąsiedzi targowiska, nie zgadzają się na pomysł przedstawicieli miasta.

W sprawie przymorskiego rynku dostaliśmy kolejny list. Część spraw poruszaliśmy już na naszych łamach, dlatego cytujemy tylko niektóre fragmenty listu mieszkanki budynku przy ul. Krzywoustego.

„Mieszkańcami sąsiadujących z targowiskiem bloków są przeważnie ludzie starsi, którzy już raz, kilka lat temu, walczyli o wykorzystanie placu zgodnie z wolą spadkodawcy. Mimo usilnych starań przegraliśmy i z deptaka widokowego zrobił się niekontrolowany plac targowy wszystkich i wszystkim. Na szczęście zarząd naszej spółdzielni mieszkaniowej (PSM „Przymorze”), po długich staraniach, stworzył pas zieleni, który choć nie chroni od hałasu i chuliganów, ale cieszy oczy.

Niedotrzymanie przez władze miasta umowy zawartej ze spadkodawcą jest przyczyną powstałego bałaganu. Urząd Miasta, zawierając umowę z zarządcą Zielonego Rynku, powinien uprzedzić o niejasnym statusie fragmentu terenu. Jeżeli jednak władze miasta ukryły ten fakt, powinny odszkodowaniem naprawić swój błąd. Niewykorzystanie „darowanego” terenu, zniszczenie spokoju na Małym Przymorzu, bezwzględne zrujnowanie trasy widokowej, niezagospodarowanie tunelu na tej trasie, przyciągnięcie ludzi z marginesu – to efekty niesolidnego wypełniania obowiązków przez odpowiednich urzędników gdańskiego magistratu.

Schody i murek przy tunelu okupowane są przez pijących alkohol, a nasze przydomowe krzewy nieustająco stają się toaletami. Gdyby, zgodnie z nazwą, istniał tylko Zielony Rynek nie zajmowałby nawet połowy placu, a już na pewno nie byłoby tu dantejskich scen, w których zwyciężają ludzie z marginesu. Już teraz jesteśmy więźniami we własnych mieszkaniach (…)

(…) Również nieprawdą jest, że straci pracę i ubędzie 200 stanowisk pracy. Wystarczy spojrzeć, by się przekonać, że cały rynek ma mniej więcej tyle stanowisk. W niektórych zakładach tysiące ludzi traci pracę i to fachowców, dlaczego więc Pani Prezes miałaby być wyjątkiem? Wystarczy, że przeniesie te stanowiska choćby zagospodarowując tunel i problem może być rozwiązany. I jeszcze jedno (…)

(…) Meble, odzież, sprzęt elektroniczny, obuwie, to na pewno nie są artykuły Zielonego Rynku, który nawiasem mówiąc, funkcjonuje do godz. 14 – 15. Pracujący nie zrobią zakupów w drodze do domu, więc proponuję przedłużyć handel do godz. 18. Dwuzmianowość też, w jakiś sposób, mogłaby być rozwiązaniem dla tracących pracę. Handel powinien być czynny do wieczora, a teraz pracują krócej niż urzędnicy.

Są Radni, którzy rozumieją naszą sytuację – Pani Małgorzata Chmiel, skłonna zrozumieć przydatność małego rynku, gdzie można kupić warzywa i owoce, nie popiera targowiska o tak ogromnym asortymencie i na spotkaniu z mieszkańcami podtrzymywała swoje stanowisko. Radny Grzegorz Strzelczyk wystąpił z interpelacją do Prezydenta Miasta Gdańsk o uporządkowanie terenu.

To napawa optymizmem – choć prośby o spotkanie kierowane do Prezydenta Miasta jak i Wiceprezydenta Wiesława Bielawskiego – pozostały bez odpowiedzi”.

Mieszkanka Przymorza (dane do wiadomości redakcji)
 

Dodaj komentarz