W ostatnim czasie dość dużo i często piszmy o zmianach, które niebawem mają nastąpić na przymorskim targowisku. Przypomnijmy, że kupcy mają przenieść się bliżej budynków przy ulicy Krzywoustego.
W tej sprawie odbyło się już kilka spotkań z przedstawicielami miasta, mieszkańcami oraz władzami Powszechnej Spółdzielni Mieszkaniowej „Przymorze”, której budynki sąsiadują z „Zielonym Rynkiem”.
W tej sprawie otrzymaliśmy lis odpisany przez mieszkańców Przymorza.
„Sprawa powiększenia Zielonego Rynku na Przymorzu to nie tylko sprawa miejsc pracy dla kilkunastu osób handlujących. Te osoby posiadają również stałe miejsca handlowe na targowiskach w innych częściach miasta. Przesunięcie ogrodzenia bliżej budynków mieszkalnych, to uciążliwość dla kilkuset mieszkańców budynków sąsiadujących z rynkiem. Obowiązująca w mieście cisza nocna nie dotyczy terenu targowiska. Głośne pokrzykiwania zmieszane z warkotem samochodów, od wczesnej wiosny do późnej jesieni, już od godz. 4.00 zakłócają sen okolicznych mieszkańców. Pokrzykiwania z ordynarnymi wyzwiskami, to codzienność niedostrzegana przez Panią Prezes.
Osobny problem, od lat nierozwiązany, to załatwianie potrzeb fizjologicznych zarówno osób handlujących, jak i klientów Zielonego Rynku. Ilość oczek udostępnianych w prowizorycznej WC‑szopie za odpłatnością jest niewystarczająca i niechętnie odwiedzana przez samych handlujących, jak również klientów targowiska.
Już w okresie wiosennym bardziej służą za szalety krzaki przy placach zabaw i okolicznych budynkach. Co na to gdański Sanepid? Dla władz miasta rozwiązanie tego problemu proponujemy w inny sposób. Przy wejściach na teren targowiska rozdawać należy torebki, takie jak dla posiadaczy psów. Wówczas w tej okolicy będzie czyściej i bardziej higienicznie, o co proszą mieszkańcy” – piszą mieszkańcy.
Sprawa przeniesienia „Zielonego Rynku” bliżej budynków przy ulicy Krzywoustego stanęła na razie w miejscu.
– Wszystko przez protesty mieszkańców – mówi Krystyna Beata Bogaerts, prezes zarządu Spółki „Zielony Rynek”. – Nawiązując do listu, to chciałabym zaznaczyć, że bramy naszego targowiska otwierane są o godz. 5.30. Niewielu kupców zjawia się przed godz. 6.00 Większość przyjeżdża przed godz. 7.00. Mieszkam w sąsiedztwie restauracji i domu kultury, w których często odbywają się wesela. Z tego powodu nie robię protestów i petycji, by zamknąć lokale.
Zarząd „Zielonego Rynku” planuje utworzenie jednej toalety darmowej. Pozostałe będą nadal płatne.
– Na targowisku pracują kupcy, którzy sprzedają żywność. Wszyscy wiemy, że muszą oni spełniać rygorystyczne wymogi sanitarne. Toalety muszą być sterylnie czyste. Wszystkie toalety nie mogą być darmowe, ponieważ bezdomni urządzą sobie w nich łazienki. W sprawie budowy nowych toalet musimy jeszcze wstrzymać się, ponieważ nie wiem, czy miasto zdecyduje się przekazać nam teren, na który moglibyśmy przenieść cześć stoisk – dodaje prezes zarządu „Zielonego Rynku”.


Komentarze
Szkoda że taki teren w środku miasta nie służy mieszkańcom osiedla. Jesteśmy przeciw rozszerzeniu rynku..Jesteśmy za likwidacją tego totalnego bałaganu.
Zlikwidować brud,smród i totalny bałagan.
Pani Prezes to może mieszkać gdzie chce i nie ma żadnego prawa w sposób kłamliwy i stronniczy
komentować naszego zdania.
Mieszkańcom jest potrzebny dobry sklep warzywniczy a nie handlarze byle czym za wygórowane ceny . Pani prezes chyba chodzi w "różowych okularach" skoro nie widzi brudu, smrodu, niechlujstwa , sikających na ogrodzenie rynku i pijaństwa tak na placu targowym jak i wokół targowiska. A pani Prezes to opwiada bajki.