Nie doszło do porozumienia przedstawicieli PSM „Przymorze”, mieszkańców budynków przy ulicy Krzywoustego oraz członków Zarządu „Zielonego Rynku”, którzy spotkali się w sprawie przesunięcie targowiska w stronę bloków.
Przypomnijmy, że do sierpnia kupcy przymorskiego targowiska muszą opuścić część terenu, który w tej chwili zajmują. Na terenie obecnego targowiska – „Zielony Rynek”, istniało kiedyś gospodarstwo rolne. Jego właściciel zgodził się, oczywiście za odszkodowaniem, przekazać teren pod strategiczne inwestycje dla miasta. Nie zostały one zrealizowane, dlatego po kilkudziesięciu latach zgłosiła się spadkobierczyni, która zażądała zwrotu części ziemi. Miasto nie było zainteresowane jej wykupieniem, więc ogłoszono przetarg na sprzedaż działki. Nabywcę znaleziono bez większego problemu. Miasto Gdańsk zaproponowało kupcom przesunięcie targowiska w stronę budynków przy ulicy Krzywoustego.
Nie zgadzają się na żadną koncepcję
W siedzibie Administracji Osiedla nr 2 PSM „Przymorze” odbyło się spotkanie, na którym Zarząd „Zielonego Rynku” przedstawił mieszkańcom koncepcje zagospodarowania terenu, przygotowaną przez miejskich urzędników.
– Otrzymaliśmy propozycję przesunięcia naszego terenu o 20 m w stronę bloków. Całość ma być oczywiście ogrodzona, a wokół posadzona zieleń. Z kolei druga koncepcja zakłada, że cały teren zielony w sąsiedztwie ulicy Krzywoustego, miałby być miejscem handlowo-spacerowym. Kupcy pracowaliby tam od godz. 7.00 do 14.00, a potem plac byłby sprzątany przez naszych pracowników i służył mieszkańcom – informowała na spotkaniu Krystyna Beata Bogaerts, prezes zarządu Spółki „Zielony Rynek”.
Mieszkańcy budynków sąsiadujących z targowiskiem nie zgadzają się jednak na żadną koncepcję. W tej sprawie wystosowano petycję z podpisami osób protestujących przeciwko takiemu rozwiązaniu.
– Mamy dość sąsiedztwa targowiska. Pod naszymi blokami urządzono sobie toalety. Jeżeli zwróci się komuś uwagę, to natychmiast grożą nam wybiciem szyb – skarżyła się jedna z mieszkanek.
Obiecanki-cacanki
Zdaniem członków Zarządu „Zielonego Rynku”, nie robią tego kupcy z targowiska, lecz osoby, które sprzedają wokół niego.
– Nie mamy na to żadnego wpływu. Nie jest naszą winą, że bezdomni i ludzie biedni wyciągają ze śmietników rzeczy, które później sprzedają na chodnikach. Psuje to również nasz wizerunek – ripostowała prezes Bogaerts.
Problem dzikiego handlu w jego sąsiedztwie obiecał rozwiązać wiceprezydent Gdańska – Wiesław Bielawski. Jednak skończyło się tylko na obietnicach.
– Jeszcze raz przypomnę wiceprezydentowi o tym problemie. Mam nadzieję, że uda się osiągnąć jakiś konsensus w tej sprawie – mówiła obecna również na spotkaniu radna Małgorzata Chmiel.
Nasza redakcja także chciała otrzymać od Urzędu Miasta Gdańsk odpowiedź na pytanie, dlaczego do tej pory nic nie zrobiono z osobami, które nielegalnie handlują wokół targowiska. W ciągu kilkunastu dni nie otrzymaliśmy jednak żadnej odpowiedzi na nasze pytania.
Zielony rynek bez lumpeksu?
Mieszkańcy proponowali, aby targowisko przypominało z nazwy zielony rynek.
– Niech przeniosą się w inne miejsce osoby sprzedające używaną odzież. Wtedy zwolni się miejsce i nie będzie potrzeby przenoszenia targu pod nasze okna – proponowali mieszkańcy.
Jednak koszt utrzymania terenu jest tak duży, że spółka „Zielony Rynek” nie może pozwolić sobie na zmniejszenie liczby kupców.
– Wtedy opłaty placowe będą tak wysokie, że nie będzie na to stać żadnego z nas – argumentowali członkowie zarządu spółki.
Z całą pewnością mieszkańcy sąsiednich budynków nie zaaprobują pomysłu miasta na zaadoptowanie na targowisko części terenu zielonego pod ich oknami. Pewnym rozwiązaniem byłoby zagospodarowanie na cele handlowe tunelu pod ulicą Chłopską. W tej chwili miejsce to służy jako bezpłatna toaleta. Mało kto korzysta w tego przejścia, gdyż jest to też dość niebezpieczne miejsce.
Przeniesie targowiska wywołało spore poruszenie wśród mieszkańców Przymorza, co można również zaobserwować na naszym portalu www.TwojaGazeta.pl, gdzie można wyrażać swoje zdanie dotyczące sprawy. Do tematu powrócimy oczywiście w kolejnym wydaniu „Twojej Gazety”.


Komentarze
UCZCIWI LUDZIE MUSZĄ PŁACIĆ ZUSY I PODATKI A WIĘKSZOŚĆ HANDLARZY NA RYNKACH MA TO GDZIEŚ ,OBWIESZOM SIE ZŁOTEM I ZGRYWAJĄ BIZNESMENÓW NASZYM KOSZTEM
Toalety są płatne i to jest fakt a nikt nie lubi "niepotrzebnie" wydawać pieniędzy
Prawda w oczy kole... do roboty
Faktycznie zajeżdża XIX wiekiem
Problemem jest 1. po za terenem targowiska handlują ciągle Ci sami ludzie, placowi na dodatek zbierają opłaty- czyli legalizują ten handel. Policja i Straż Miejska nie reagują na ten bałagan
2. na terenie rynku oplata za toaletę wynosi bodajże 1,50 zł i dopoki to się nie zmieni ludzie z niższych sfer będą zalatwiac swoje potzreby fizjologiczne w tunelu i okolicach (z drugiej strony kolo ETC nie ma rynku a tunel rowniez traktowany jest jak publiczna toaleta)
w moim przekonaniu wszystko da rade zalatwić, tylko tutaj potrzeba konsekwencji slużb miejskich, jak róznież trochę liberalizmu Prezes spółki