Z dużą częstotliwością apelowaliśmy w „Twojej Gazecie”, aby sprzątać po swoich czworonożnych przyjaciołach. Na nic zdały się artykuły, spółdzielcze i miejskie kampanie, namawiające do trzymania porządku na osiedlu.
Po tym jak zawitała wiosna pod galeriami i balkonami zaroiło się od różnego rodzaju śmieci – od papierosowych niedopałków począwszy, na jedzeniu skończywszy.
Gdzie nie spojrzeć na trawnikach leżą śmieci rzucane z balkonu lub okna – resztki z obiadu, torebki zużytej herbaty, nawet śmierdzące kości, niedopałki papierosów. Trudno wytłumaczyć powód – czy to lenistwo, że nie chce się wrzucić do kosza na śmieci, a potem wynieść z mieszkania. Może to chęć dokarmiania zwierząt?!
"Dbajmy o swoje miejsce, w którym spędzamy tak dużo czasu. Bądźmy uczynni i uprzejmi, a będzie nam lepiej żyło się. Od nas zależy to jak wygląda nasze najbliższe otoczenie" – mniej więcej takiej treści ogłoszenia pojawiły się m.in. na klatkach schodowych budynków Administracji Osiedla nr 4 Powszechnej Spółdzielni Mieszkaniowej „Przymorze”.
Nawet takie apele nie skutkują, a niektórzy mieszkańcy wszystko wyrzucają pod budynek, w którym mieszkają.
– Żadne głupie zachowanie mieszkańców falowca nie jest już w stanie mnie zaskoczyć. Siedziałam w pokoju i oglądałam film. Nagle na balkonie rozległ się hałas. Okazało się, że ktoś z wyższego piętra wyrzucił obiad przez balkon. Wszystko wylądowało na moim balkonie i oknach. Głupoty ludzkiej nie ma najmniejszego sensu komentować. Latem zaś słychać dość często tłuczone szkło wyrzucanych przez okna butelek – mówi Marta Jacewicz, mieszkanka falowca przy ulicy Obrońców Wybrzeża.
Zastanawiać można się jednak, dlaczego takie osoby urządzają śmietnik innym, a same mają czyste wysprzątane mieszkanie? Ciekawe jak reagowaliby na to, gdyby ktoś wyrzucał im na głowę resztki z obiadu? Wyrzucenie śmieci do zsypu nic nie kosztuje – ot, odrobinę chęci.


Komentarze
Gdyby nie sprzątali, to po tygodniu śmieci sięgały by pierwszego piętra!