Dorota Pyra i Lech Szeglowski z Przymorza wzięli udział w Międzynarodowym Festiwalu Haiku, który odbywał się w belgijskiej Gandawie. Już sam udział gdańszczan w tej prestiżowej imprezie był wielkim sukcesem. Nasi rodacy za swoje wiersze zostali też docenieni i otrzymali wyróżnienia na festiwalu w Vancouver.
Do Gandawy zjechało 32 poetów z Ameryki Północnej, Europy i Azji. Podczas tego krótkiego spotkania każdy stworzył haiku, z których później udało się wydać specjalny tomik wierszy. Co istotne, po raz pierwszy zjawili się na imprezie w Gandawie Polacy, mimo że nie ma w naszym kraju żadnego stowarzyszenia skupiającego wokół siebie autorów haiku.
– Specjalnie dla nas przygotowano ginko, czyli spacer dla osób piszących haiku, który ma być inspiracją – wspomina Dorota Pyra.
– Miłą niespodzianką była też wizyta Hermana Van Rompuy, prezydenta Unii Europejskiej, który również pisuje haiku. Otrzymując zaproszenie, czuliśmy się docenieni, nasza twórczość została zauważona i to dzięki Internetowi, bo wiersze umieszczam na moim blogu.
Nasi poeci wzięli też udział w festiwalu haiku, który od wielu lat organizowany jest w Kraju Klonowego Liścia. Dorota Pyra otrzymała nagrodę, natomiast Lech Szeglowski wyróżnienie. Zwycięzcą konkurs został Polak. Jak mówi gdańska poetka, bardzo wielu naszych rodaków bierze udział w tego typu konkursach.
– Festiwal był dla mnie znaczącym wydarzeniem, ponieważ mogłem bezpośrednio poznać opinię wybitnych znawców haiku, którzy zajmują się tą twórczością od wielu lat. Taka wymiana doświadczeń niezwykle wzbogaciła moje spojrzenie na tę poezję – dodaje Lech Szeglowski. – To bardzo miłe zostać zauważonym w takim konkursie i mieć świadomość, że idzie się właściwą drogą. Jest to dla mnie na pewno mobilizujące. Ale nie robię planów co do ilości napisanych wierszy. Zdecydowanie stawiam na jakość.
Przypomnijmy jeszcze tylko, że Dorota Pyra ma już na swoim koncie wydany tomik „Lodowy księżyc”, o czym wspominaliśmy wcześniej na łamach naszej gazety. Z kolei Lech Szeglowski haiku pisze od niedawna.
– Pierwszy raz z tą literaturą zetknąłem się na studiach. Później przychodziłem na spotkania do osiedlowego klubu „Bolek i Lolek”, gdzie grupa osób cyklicznie oddawała się pisaniu tego gatunku poezji. Przez ostatnie sześć lat surfuję po Internecie i wyszukuję polskich i zagranicznych stron, które prezentują zarówno utwory, jak i ciekawe artykuły teoretyczne na temat haiku, które stało się moją pasją – przyznaje poeta.


Komentarze