Strona główna GDAŃSK: Oliwa Żegnaj, wielki Przyjacielu Oliwy

Żegnaj, wielki Przyjacielu Oliwy

Email Drukuj
Tytuł1 :: Fot. Krzysztof Lubański

Zawsze uśmiechnięty i życzliwy dla każdego. Szczególne miejsce w jego sercu zajmowały Oliwa, sport i młodzież. Dzięki niemu nasi młodzi piłkarze przeżyli podróż swojego życia, jaką był wyjazd do Argentyny. Dla Macieja Płażyńskiego podróżą życia – ostatnią, niestety, podróżą – był lot do Katynia, zakończony tragiczną śmiercią pod Smoleńskiem.

Nasz Marszałek, bo tak mówili o nim gdańszczanie, pochodził z Młynar w warmińsko-mazurskim. Do liceum musiał dojeżdżać do pobliskiego Pasłęka. Jego nauczyciel historii, Stanisław Paździor, do dziś dobrze wspomina Macieja Płażyńskiego, który był bardzo skromnym i inteligentnym uczniem. Jego konikiem była historia najnowsza, ale nigdy do odpowiedzi się nie wyrywał. Kiedy zaś mówił, robił to konkretnie i zawsze na temat. Cecha na miała charakteryzować go także w dorosłym życiu. Po ukończeniu szkoły zaczął studiować prawo na UG, gdzie w 1981 roku kierował strajkiem, a potem został aktywnym działaczem opozycji solidarnościowej. W Gdańsku zaczął pracować i aktywnie działać.
– Był moim szefem w Spółdzielni Pracy Usług Wysokościowych. Jednak zawsze czułem, że nie jest tylko przełożonym, ale przede wszystkim moim „ojcem”. Każdy mógł liczyć na jego pomoc. Wybitny członek Solidarności i patriota, który był przy tym niesamowicie ambitny i spokojny w swoich działaniach – tak Macieja Płażyńskiego wspomina Andrzej Kowalczys z Gdańskiej Fundacji Dobroczynności.
W 1997 roku został wybrany Marszałkiem Sejmu, a cztery lata później wraz z Donaldem Tuskiem i Andrzejem Olechowskim powołał do życia Platformę Obywatelską. Od 2008 roku był prezesem Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”. Nigdy jednak nie zapomniał o swoich rodzinnych stronach.
To właśnie Marszałek był honorowym prezesem Klubu Sportowego „Olivia”. Często można było zobaczyć go na meczach juniorów oliwskiego klubu. To m.in. dzięki niemu nasza młodzież może dziś grać na boisku ze sztuczną nawierzchnią przy Gimnazjum nr 23.
– Nie jestem w stanie nic powiedzieć. Odszedł wielki przyjaciel Oliwy i naszego klubu – mówił w dzień tragedii Olaf Dramowicz, prezes KS „Olivia”.
Również dla nas, dziennikarzy, zawsze miał czas i nigdy nie odmówił komentarza do „Twojej Gazety”. Pierwszego wywiadu dla naszego miesięcznika udzielił nam przypadkowo na… peronie oliwskiego dworca PKP. Będąc na posiedzeniach Sejmu, często wyrwany do telefonicznej odpowiedzi, zawsze wiedział, co dzieje się w jego kochanym Gdańsku, i potrafił trafnie, dyplomatycznie udzielić odpowiedzi.
Kilka dni po tragedii, szukając numeru do jednego z rzeczników prasowych, natrafiłem na telefon do Marszałka Macieja Płażyńskiego. Nie skasowałem go, bo wciąż trudno uwierzyć w to, co się stało…
Panie Marszałku, nigdy o Panu nie zapomnimy!
 

Dodaj komentarz