Strona główna GDAŃSK: Oliwa Pożar zabytkowej zajezdni

Pożar zabytkowej zajezdni

Email Drukuj


Akcja gaszenia zabytkowej zajezdni :: fot. Urszula Abucewicz

Spłonęła zabytkowa zajezdnia tramwajów należąca do spółki męża senator Doroty Arciszewskiej. Właściciel budynku nie płacił kary grzywny za nienależyte jej zabezpieczenie, nie podejmował też żadnych kroków reaktywacji tej nieruchomości.

W sobotę, 10 września, tuż po godz. 22.00 wybuchł pożar, ciemny dym spowił sąsiadujące dzielnice. Na miejsce przyjechało 7 pojazdów straży pożarnej. Jeden ze strażaków, prosząc o anonimowość, powiedział, że to może być podpalenie.

Schronienie dla tych bez domu
Prawda jest taka, że budynek ten stanowił schronienie dla bezdomnych.
– Mieszkało tu trzech bezdomnych w wieku ok. 30-40 lat, mieli także psa, wilczura – mówi Sebastian, mieszkający niedaleko w bloku przy ul. Grunwaldzkiej 533.
– Palili świeczki, może któryś z nich zaprószył ogień – zastanawia się Dominik.
– Na pewno ich tam nie było, gdy wybuchł pożar, widziałem ich, jak zbliżali się w kierunku zajezdni, wyraźnie skądś wracali – zauważa Sebastian.
Spekulacje, gonią kolejne spekulacje. Jeden z policjantów mówi, że bezdomni podłączyli nielegalnie prąd.
Jednak na przełomie sierpnia i września odnotowano aż trzy przyjazdy straży pożarnej do budynku  przy ul. Grunwaldzkiej 535-537.
– Trzy tygodnie temu palił się dół budynku, potem garaż a 1,5 tygodnia temu zapalił się fotel i dywan – mówi Sebastian.

Sąsiad mógł ucierpieć
Waldemar Kalkowski, mieszkający w sąsiednim budynku, był pierwszym, który zawiadomił o pożarze. Nie mógł spokojnie zostać w domu i przyglądał się temu, co się dzieje przy zajezdni.
– Policja chciała mnie aresztować, bo ponoć utrudniałem im działanie. A dlaczego nikt nie pomyślał o zabezpieczeniu sąsiednich nieruchomości? Iskry leciały w stronę mojego domu. A policja i straż zabezpieczały teren od strony ulicy – żali się Waldemar Kalkowski.

Czy było to podpalenie? Czy po prostu pożar? Toczy się postępowanie w tej sprawie. W jednym z lokalnych dzienników Krzysztof Mielewczyk przyznał, że chciałby by w tym miejscu powstał hotel. Jednak tak łatwo nie można zrealizować tej inwestycji, bo zajezdnia tramwajowa jest wpisana do rejestru ochrony zabytków. W lipcu ubiegłego roku pomorski wojewódzki konserwator zabytków nakazał właścicielowi wykonanie do 31 grudnia 2010 prac konserwatorsko-budowlanych, gdy firma Mielewczyka nie wykonała nakazu została ukarana kwotą grzywny  w wysokości 50 tys. zł. Temat ten budzi wiele emocji, powrócimy do niego w jednym z następnych wydań „Twojej Gazety”.

 

Komentarze 

 
0 #9 marta 2011-12-17 14:14
no to bezdomni narobili szkod i prawdziwej zadymy dobrze ze nikt tylko nie ucierpial.
Cytować
 
 
0 #8 Effeceisa 2011-10-19 12:43
spyder jacke
spyder shirt
spider jackets
Cytować
 
 
0 #7 Effeceisa 2011-10-19 11:13
north face bionic
north face store locator
north face body warmer sale
Cytować
 
 
0 #6 Witek 2011-10-09 19:04
Cytuję Janek:
Jak nic to podpalenie. Nie chciało mu się remontowac tej zajezdni


Byłem tam wtedy, kilka godzin się to paliło
Cytować
 
 
0 #5 Janek 2011-09-26 21:57
Jak nic to podpalenie. Nie chciało mu się remontowac tej zajezdni
Cytować
 
 
0 #4 Pytajnik 2011-09-25 22:04
Cytuję Tadek:
To się tam wstedy działo. Jak nic, to było podpalenie


No własnie ciekawe, do czego dojdą w śledztwie?
Cytować
 
 
0 #3 Tadek 2011-09-24 23:28
To się tam wstedy działo. Jak nic, to było podpalenie
Cytować
 
 
0 #2 Foto 2011-09-22 13:05
fajne zdjecie, takie prawdziwe!!!
Cytować
 
 
0 #1 daria 2011-09-20 19:48
nic nie dzieje się brz przyczyny...
Cytować
 

Dodaj komentarz