– Ja mam jeszcze pełen magazynek naboi, ale nie zamierzam go użyć – mówi do mnie żartobliwie Mieczysław Szumski, legendarna postać osiedla VII Dwór (dawniej znanego jako Osiedle Młodych).
Człowiek, który budował tę spółdzielnię i teraz już na emeryturze ciągle, czuje się za nią odpowiedzialny. Na walnym zgromadzeniu członków spółdzielni wszędzie go pełno.
Ludzie mówią, że był pierwszym prezesem spółdzielni, i że za jego czasów wszystko działało najlepiej.
– Po prawdzie, to byłem trzecim prezesem – mówi Mieczysław Szumski i zaczyna w sposób bardzo barwny opowiadać mi historię osiedla. – W 1957 roku zaczęliśmy budować osiedle na ul. Krzywoustego, na Małym Przymorzu. I nagle przyjechał komendant miasta Gdańska z pretensją, że miasto nie wydało pozwolenia na tę lokalizację. Prezydent Stanisław Schmidt został wezwany przez gen. Huszczę, ten oskarżył prezydenta o dywersję i zamknął na 24 godziny w więzieniu. Komisja pojechała do Gomułki do Warszawy, ten wezwał ministra obrony gen. Spychalskiego, ten zaś gen. Huszczę. W trybie natychmiastowym nakazano mu zwolnić Schmidta z więzienia – opowiada Szumski.
Kolejne mury pną się do góry
– Głównym motorem tego projektu był architekt Jerzy Figura, ja zaś byłem odpowiedzialny za instalacje energetyczne i elektryczne. Pierwszym prezesem został Edward Wygnański, ale de facto całą budowę prowadził jego zastępca, czyli Jerzy Figura. Dobrym duchem tego przedsięwzięcia, był Jurek Koryn, ja zaś byłem kierownikiem budowy. Gdy został wybudowany pierwszy wieżowiec – Edward Wygnański zrezygnował z prezesostwa, w 1961 roku stanowisko to objął Karol Sobiecki. Za jego rządów wybudowano kolejnych pięć wieżowców, a w 1963 roku ja zostałem prezesem.
Księżycowy teren
– Proszę Pani, to co zastałem w tym miejscu, to był iście księżycowy teren. Do tego jeszcze przedsiębiorstwa państwowe nie chciały budować chodników, dróg... To założyłem własne przedsiębiorstwo budowlane w spółdzielni. W ciągu pięciu lat wybudowałem trzy osiedla: Pomorską, Wejhera i Osiedle Młodych. I zrobiliśmy przygotowanie pod Żabiankę. Było to trudne zadanie, ponieważ obszary te były przeznaczone pod rekreacje, ale udało nam się przekonać władze i w ciągu pięciu lat przygotowaliśmy teren i potrzebne dokumenty do wybudowania osiedla.
Byliśmy wtedy przebojowi, a dzisiejsza młodzież teraz dryfuje – mówi.
Po pięciu latach prezesowania w spółdzielni pan Szumski objął stanowisko naczelnego dyrektora InwestProjektu. Od 1968 do 1973 roku był odpowiedzialny za trzy województwa: elbląskie, gdańskie i słupskie a następnie pracował w Centralnym Związku Spółdzielczości w Gdańsku.
– Kiedy przechodziliśmy do konspiracji (byłem w AK w Wilnie) jeden z naszych dowódców powiedział: Niech Waszą największą bronią będzie wiedza i staram się tę maksymę realizować do dzisiaj.


Komentarze
A tak, bo jest przebojowy. Teraz wielu ludzi się wycofuje :(
Moze i robi wokol siebie duzo zamieszania, ale chociaz mu zalezy, a to wazne!
Raczej jak krzykacz :) Zawsze mnóstwo zamieszania jest na zebraniach przez niego wlasnie
Dobrze się tu mieszka :) I dziki są tutaj. Koloryt osiedla
Pamitam jak to wszystkok powstawalo
Nie jest dokonałe. Taka jest prawda. Czy jest z czego się czekać?
szkoda, że mój nie ma już takiej :(
Takie wtedy były czasy. ale jest specjalista w swojej dziedzinie i to sie liczy