Każdego za serce chwytają historie o pogryzieniu czy nawet zagryzieniu jakiegoś dziecka przez psa. – Koszmarne, przerażające – myślimy, odwracamy wzrok, gdy widzimy pokancerowaną twarz dwulatka, ale jednocześnie myślimy: – Nie, mój pies tego nie zrobi. Takie myślenie jest nieodpowiedzialne.
– Nie ma psa, który nigdy nie zrobi krzywdy i to wcale nie zależy od jego wielkości czy rasy – mówi behawiorystka, która zajmuje się zachowaniem zwierząt. – To jest zwierzę i powinniśmy darzyć je ograniczonym zaufaniem.
Szczyt nieodpowiedzialności
Tymczasem po gdańskich lasach chodzą samopas, puszczone luzem, bez kagańca psy dużych ras. O tragedię naprawdę łatwo. Napisała do nas w tej sprawie Czytelniczka.
– Ciągle spotykam właścicieli psów z pociechami, bez smyczy i kagańca, w gdańskich lasach, np. w Lasach Oliwskich czy Dolinie Strzyży. Są to najczęściej bardzo duże psy, które nie reagują na nawoływania właściciela. Od razu myślę, że skoro nie reaguje teraz, to nie posłucha również podczas ataku – pisze do nas pani Kasia.
– Puszczenie psa samopas w lesie jest nieodpowiedzialne – mówi specjalistka od zachowania zwierząt. – A poza tym trzeba pamiętać, że jeśli ktoś wystraszy się psa i w wyniku tego dostanie zawału serca, to przed sądem odpowiada za to zdarzenie właściciel.
– Ludzie nie chcą zrozumieć, że psa można się bać. A rozwiązania są proste. Albo zwierzę jest dokładnie wyszkolone i reaguje na nasze polecenia, czyli przychodzi, kiedy je wołamy, albo prowadzimy je na 20-25 metrowej lince. Właściciel odpowiada za psa. To człowiek ma być przewodnikiem zwierzęcia i kontrolować jego zachowanie.
Wielu miłośników zwierząt, tłumaczy się tym, że jego ulubieniec musi się wybiegać.
– Można jechać rowerem i trzymać psa na smyczy, można prowadzić go na lince wzdłuż plaży, lub kupić mu bieżnię – mówi znawczyni psów.
Instynkt drapieżcy
Jeśli wciąż brak nam wyobraźni i myślimy sobie o naszym pupilu, jak o kanapowym leniwcu, proponujemy odwiedzenie bloga: „Pies w lesie” http://pieswlesie.blogspot.com. Jest on prowadzony przez pracowników Nadleśnictwa Gdańsk. I zawiera naprawdę makabryczne zdjęcia rozszarpanych saren czy jeleni.
– My od lat próbujemy uczulać mieszkańców, aby nie wprowadzali psów do lasów. Jak widać to nie skutkuje. Pies w lesie jest gościem. To zwierzyna leśna jest u siebie w domu i powinniśmy to uszanować – mówi rzecznik prasowy Nadleśnictwa Gdańsk Wojciech Ciechanowicz. – Nawet w małych, kanapowych psach w lesie odżywa instynkt drapieżnika – dodaje.
Dodajmy, że puszczanie psów luzem w lasach jest absolutnie zabronione. Mówi o tym artykuł 30 ustawy o lasach z 28 września 1991 roku.
Mniej w portfelu
Gdy jednak najbardziej działa na nas kara finansowa, przypominamy, że za wypuszczenie psa bez smyczy i kagańca w lesie możemy zostać ukarani mandatem przez straż miejską. Mówi o tym art. 77 Kodeksu Wykroczeń: Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia,
podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany. W naszym mieście obowiązuje także uchwała XX Rady Miasta Gdańska o zakazie wypuszczania psa do lasu. Możemy wtedy zostać ukarani karą grzywny do 500 zł. A także obowiązuje art. 166 Kodeksu Wykroczeń, który brzmi następująco: Kto w lesie puszcza luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem, podlega karze grzywny do 500 zł albo karze nagany.
– Jeśli chodzi o puszczanie luzem psów na terenie lasów, to w poprzednim roku straż miejska ukarała niefrasobliwych właścicieli na łączną kwotę 51 159 zł, podjęto 2868 interwencji i ukarano ich 1761 mandatami – informuje Tomasz Siekanowicz, rzecznik prasowy, młodszy inspektor Straży Miejskiej.
Jeśli zatem nie troska o innych, to może odpowiedzialność prawna i karna podziała na wyobraźnie właścicieli psów. Zapamiętajmy sobie dobrze słowa cytowanej już behawiorystki: „To człowiek ma być przewodnikiem i kontrolować zachowanie psa.” I jakkolwiek mocno kochamy naszego czteronożnego towarzysza, pamiętajmy, że to zwierzę, w którym w każdym momencie może się zbudzić zwierzęcy instynkt. I wtedy o tragedię naprawdę łatwo.


Komentarze
Dzisiaj widziałem faceta, który jechał sobie na rolkach i miał psa na lince, super pomysł, czyli można
A potem zdarzają się wypadki. Ludzie są niereformowalni