Feministki budzą skrajne emocje – przez jednych nielubiane, przez innych chwalone za odwagę wypowiadania często niepopularnych sądów. Osobą, która działa na rzecz kobiet i w swoim życiorysie ma sprawowanie ministerialnego stanowiska jako pełnomocniczka ds. równego statusu mężczyzn i kobiet, jest Magdalena Środa. Filozofka i etyczka, była gościem jednej z biesiad literackich organizowanych w oliwskiej bibliotece.
Mimo kontrowersyjnych poglądów profesor z Warszawy, biblioteka pękała w szwach. Pomimo ponad półgodzinnego spóźnienia, nikt nie zrezygnował, wszyscy cierpliwie czekali na zapowiadaną bohaterkę spotkania.
Chcemy równego wynagrodzenia
Gdy Magdalena Środa szczęśliwie dotarła na miejsce, przekonywała, że kobiety powinny być bardziej roszczeniowe.
– O władzę się nie prosi, władzę się bierze – mówiła. – I właśnie dlatego, kobiety, które domagają się równych praw, równych pensji i zmiany edukacji są nielubiane przez tych, którzy chcieliby społeczeństwo konserwować.
– W „Gazecie Wyborczej” był taki artykuł w związku z bezrobociem, o wymarzonej pensji młodego mężczyzny i młodej kobiety. Obydwoje mają takie same kwalifikacje i takie samo wykształcenie, a jednak mężczyźnie oferuje się 2500 zł, a kobiecie 1800 zł. Jest taki konkurs „Gender Index”, mający na celu zatrudnianie kobiet. Jeden z prezesów pewnej firmy skomentował tę ideę słowami, że ten konkurs jest niepotrzebny, ponieważ on uwielbia zatrudniać kobiety, gdyż są one bardzo elastycznymi pracownikami i nie mają żadnych roszczeń finansowych. Statystyczna Polka jest tak szczęśliwa, że dostała pracę, że nie negocjuje pensji. Mężczyzna odwrotnie – zauważa feministka.
Karygodne szantaże
Magdalena Środa odniosła się również do czasów, gdy piastowała urząd pełnomocniczki ds. równego traktowania kobiet i mężczyzn.
– Przyjeżdżały do mnie dziewczęta z prowincji i pokazywały umowy, które zawarł z nimi pracodawca. Proszę sobie wyobrazić, że kobiety te podpisały dokumenty, w których zobowiązywały się do tego, że nie zajdą w ciążę w ciągu 5 lat. To jest szantaż i przestępstwo ze strony pracodawcy, ale kobiety tak bardzo chcą mieć pracę, że zgadzają się na takie warunki – mówiła.
Profesor namawiała do większej pewności siebie, a także do udziału w zajęciach Wen Do, podczas których można pozbyć się piętna ofiary.
Więcej kobiet do Sejmu
Na spotkaniu poruszona została również kwestia większej aktywności kobiet w polityce i parytetach.
– Jest coś dziwnego, i nie jest to jedynie przypadek polski, że kobiety są w większości lepiej wykształcone, rzadziej chorują, są bardziej wytrzymałe, dłużej żyją i mniej piją alkoholu. Dlaczego zatem nie mogą reprezentować narodu i podejmować decyzji w sprawach dotyczących wszystkich, a robią to panowie, którzy więcej piją, więcej chorują, krócej żyją, są gorzej wykształceni i bardziej histeryczni? – pytała retorycznie profesor filozofii.
– Wiem, że nasza zeszłoroczna akcja o wprowadzeniu ustawy kwotowej ma wielu przeciwników, którzy mówią, że to jest sztuczny twór. Powiem tak, w latach 1992–2002 byłam rektorem ds. studenckich w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego i widziałam, jak z roku na rok rosną dysproporcje pomiędzy leniwymi warszawiakami, a dziećmi, które dziko pracowały, ale pochodziły z obrzeży Polski. Oni znajdowali się w gorszym położeniu nie z własnej winy, dlatego dawałam im punkty, aby wyrównać ich szanse. Tak samo jest w polityce. Nie jest tak, że kobiet nie ma w polityce, bo nie mają kompetencji. Kwoty są sztucznym tworem, ale mężczyźni są w uprzywilejowanej sytuacji, otwiera się przed nimi drzwi do kariery, nie mają szklanego sufitu, płaci im się więcej, idą do parlamentu. Kiedy wprowadzi się kwoty, trzeba będzie poszukać kobiet, ale bierzmy przykład z innych krajów. We Francji wprowadzono kwoty 35-prococentowe w wyborach samorządowych i w rezultacie można tam odnotować aż 50-procentowy udział kobiet we władzach lokalnych. One się po prostu odważyły – mówiła konkretnie Magdalena Środa.
Jak widać, feminizm nie jest taki straszny. Pamiętajmy jednak, że to przede wszystkim my, kobiety, mamy jeszcze dużo pracy do wykonania. Upominajmy się o własne prawa i od czasu do czasu spójrzmy na siebie łagodniejszym okiem.


Komentarze
Pewnie, swietne wytlumaczenie, zeby faceci rozgrywali wszystkie karty
Brawo Iga! Tak właśnie jest
Właśnie taki stareotyp króluje w naszym społeczeństwie. A ja znam feministki, które są młode, zadbane a do tego zamężne, bo feminizm wcale nie polega na walce z mężczynami.
Żadna skrajność nie jest właściwa więc nie popadajmy w nie.