Strona główna GDAŃSK: Oliwa Niszczeje historia Oliwy i Gdańska

Niszczeje historia Oliwy i Gdańska

Email Drukuj

 Mieszkańcy Oliwy i Żabianki z niecierpliwością czekają kiedy wiosna zawita do zabytkowej zajezdni :: fot. Krzysztof Lubański

Oliwa może poszczycić się jednym z oryginalniejszych zabytków – zajezdnią tramwajów konnych. Mijając budynek dzisiaj trudno dopatrzyć się w nim choćby cienia dawnej świetności. A miejsce to ma swoją historię, ma też za sobą kilka szans na odzyskanie blasku, niewykorzystanych niestety przez właścicieli. Czy zajezdnia doczeka się swojej wiosny?

Takie były początki
1996 rok – wtedy zajezdnia tramwajowa w przy ul. Grunwaldzkiej 535 – 537 wpisana została do rejestru zabytków. Zespół budynków powstałych w XIX wieku, zbudowano z cegły, typowego materiału dla ówczesnej architektury przemysłowej. Jako ciekawostkę można dodać, że cegła pochodziła z zakładów mieszczących się w Kolibkach. Budynki, w których początkowo mieściła się fabryka mydła, w 1873 r. zaadoptowano dla potrzeb zajezdni tramwajów konnych. Była to jednocześnie pierwsza zajezdnia tramwajowa w Gdańsku. Wówczas miejsce to stało się kolebką komunikacji, sercem tej części miasta. W późniejszym okresie, w budynkach mieścił się areszt, a nawet siedziba TV Gdańsk.

A tak jest dzisiaj
Dzisiaj, po blisko 140 latach, te same budynki straszą opłakanym stanem. Spacerujących mieszkańców przytłacza żałosny wygląd ruin, smutny jest kontrast między tym, co było dawniej, a tym, co jest dzisiaj.
– Goszcząc u siebie rodzinę byłam naprawdę zażenowana, gdy pytali, co to za rudera straszy niedaleko mojego mieszkania – żali się pani Maria, mieszkanka ul. Grunwaldzkiej.

Nasuwa się pytanie: jakie znaczenie mają dla nas zabytki poza tym, że dopisywane kolejno, wydłużają listę? Prestiż to jedno, a obowiązki związane z opieką nad takimi obiektami – drugie. Obowiązki te dotyczą także prywatnych właścicieli, o czym niektórzy zdaje się starają nie pamiętać. Zajezdnia, delikatnie mówiąc, nie ma szczęścia do właścicieli. W lipcu 1998 roku trafiła do Fundacji Edukacji Gospodarczej i Ekonomicznej „Pro Publico Pono” w Lublinie.

Fundacja miała w planach przygotowanie ośrodka rekolekcyjnego z pokojami gościnnymi, wyremontowanie budynków planowała zamknąć w 3. latach. Rzeczywistość zweryfikowała założenie i z planów pozostało jedynie wspomnienie. W 2007 roku zajezdnia trafiła do Easy.pl, spółki kontrolowanej przez Krzysztofa Mielewczyka, prywatnie męża senator Doroty Arciszewskiej- Mielewczyk. Nieruchomość, znajdująca się w rękach Easy.pl od ponad 4 lat, niszczeje i nie jest odpowiednio zabezpieczona. Po zakupie spółka Mielewczyka hucznie prezentowała swoje wizje rewitalizacji dawnej zajezdni, która po renowacji i odbudowie miała stać się luksusowym hotelem. Hotel-wizja miał już nawet swoją nazwę – „Solaria”. Niestety i tym razem na wizjach się skończyło. Plany legły w gruzach, których i tak na terenie zajezdni jest już sporo.

Bezczynność właściciela
W ciągu ponad 4. lat od zakupu nieruchomości, właściciel nie podjął właściwie żadnych działań mających na celu ochronę budynków przed zniszczeniem. Dodajmy, że jest do tego zobowiązany przepisami. W końcu, jesienią ubiegłego roku, Wojewódzki Konserwator Zabytków w Gdańsku, Marian Kwapiński, nakazał właścicielowi m.in. odbudowę korony murów, zamurowanie otworów od drzwi i okien oraz odtworzenie dachu. Do dnia dzisiejszego właściciel nie wywiązał się z żadnego z tych obowiązków. Z nadejściem wiosny zajezdnia zyskuje nowe życie. Jednak nie dzięki odbudowie a częstszym wizytom gości wątpliwej renomy. Cóż, przyroda nie znosi próżni. Tymczasem właściciel milczy i nie rozpoczyna starań o przywrócenie świetności zabytku.

Nie udało nam się niestety skontaktować z przedstawicielami spółki Easy.pl, by móc przedstawić jak najbardziej obiektywne opinie obu stron. Próby te nie powiodły się również dziennikarzom innych redakcji, którzy wcześniej zajmowali się tematem zajezdni.

Determinacja dla dobra zajezdni
– W związku z przewlekłą bezczynnością właściciela, konserwator zapowiada podjęcie kolejnych kroków, które być może przywrócą właściciela do porządku. Na właściciela nieruchomości została już nałożona kara finansowa w wysokości 50 000 zł – powiedział „Twojej Gazecie” rzecznik Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, Marcin Tymiński.

Łączna wysokość nałożonych kar może sięgnąć 200 tys. zł. Kary mogą być nakładane w dowolnych odstępach czasowych. Pytanie tylko, czy w interesie właściciela nie będzie zapłacenie kary i dalsze milczenie w kwestii remontu zabytku. Są także w dyspozycji konserwatora inne, jeszcze ostrzejsze, działania.

Zlecenie remontu zastępczego, który przeprowadza starosta, skutkuje obciążeniem kosztami właściciela. To rozwiązanie również brane było pod uwagę, podobnie jak i najbardziej restrykcyjne wyjście z sytuacji – wywłaszczenie, które jednak ze względu na wysokie koszta i długi czas trwania, traktowane jest jako ostateczność. Do tej pory nie było stosowane, więc już sama wzmianka o takim wyjściu z sytuacji świadczy o determinacji konserwatora.

Warto wiedzieć, że na właściciela zabytku czekają nie tylko obowiązki, ale także wymierne przywileje. Nagrodą za dbałość o zabytek może być m.in. ulga od podatku od nieruchomości. Warunkiem jest jednak odpowiednie utrzymanie i konserwacja. Miasto oferuje także pomoc państwa w utrzymaniu zabytku.

Przepisy przepisami, plany wciąż prezentują się tylko na wizualizacjach. A rzeczywistość? Rzeczywistość na razie straszy. Oby po bardziej radykalnych, podjętych już działaniach, przyszedł czas na odpowiedź właściciela, a tym samym szansa na przywrócenie świetności tego legendarnego fragmentu Oliwy.

Będziemy na łamach „Twojej Gazety” śledzić losy zajezdni.

 

Komentarze 

 
0 #23 Ace 2011-07-14 21:14
A co na to konserwator zabytków?
Cytować
 
 
0 #22 Małgorzata 2011-07-13 11:45
Cytuję Mariusz:
Cytuję Tomek:
140 lat mury wytrzymały bez specjalnej konserwacji, więc jeszcze trochę postoją

Właściciel chyba nie zamierza czekać kolejnych 140 lat ;-)


Niestety, chyba jednak zamierza
Cytować
 
 
0 #21 Mariusz 2011-06-16 21:50
Cytuję Tomek:
140 lat mury wytrzymały bez specjalnej konserwacji, więc jeszcze trochę postoją

Właściciel chyba nie zamierza czekać kolejnych 140 lat ;-)
Cytować
 
 
0 #20 Tomek 2011-06-15 22:17
140 lat mury wytrzymały bez specjalnej konserwacji, więc jeszcze trochę postoją
Cytować
 
 
0 #19 Leon 2011-06-14 20:55
Zabytek w końcu się zawali i będzie piękny plac do dowolnego wykorzystania:)
Cytować
 
 
0 #18 Kacper 2011-06-13 09:14
Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. I tyle w temacie.
Cytować
 
 
0 #17 Era 2011-06-12 22:47
Kiedyś spór się skończy, ale nie sądzę, żeby przegrał właściciel zabytku...
Cytować
 
 
0 #16 Miłosz 2011-06-10 22:57
To, że jakiś obiekt jest wpisany do rejestru jako zabytek nie rozwiązuje problemu a wręcz przeciwnie. Inaczej to wszystko powinno być zorganizowane
Cytować
 
 
0 #15 Dorota 2011-06-09 18:20
Można by jakieś fajne muzeum z pomysłem zrobić w tym miejscu.. Stare tramwaje itp. Taka atrakcja jak zoo oliwskie
Cytować
 
 
0 #14 Szymon 2011-06-08 20:25
Wiele jest takich ruin i ciągle rozbija się o pieniądze
Cytować
 
 
0 #13 Krzysztof 2011-06-07 21:22
Wiele jest takich miejsc - tereny zazwyczaj atrakcyjne, ale pieniądze, które trzeba zainwestowac kolosalne...
Cytować
 
 
0 #12 Squat 2011-06-02 12:59
Cytuję jacek:
A moze by to temu panu odebrac i jeszcze obciazyc kosztami! No ale Zona stwierdzi ze sprawa polityczna !

to dobry temat na dobry reportaż.
Cytować
 
 
0 #11 Olga 2011-06-02 09:10
Cytuję jacek:
A moze by to temu panu odebrac i jeszcze obciazyc kosztami! No ale Zona stwierdzi ze sprawa polityczna !

Całkiem możliwe, że polityczna. Jakby odebrać ten teren wraz z zabudową przejmie miaste, też może stwierdzić, że nie ma środków na renowację, bo są ważniejsze inwestycje. Miasto samo sobie chyba nie nałoży kary?
Cytować
 
 
0 #10 jacek 2011-06-01 23:09
A moze by to temu panu odebrac i jeszcze obciazyc kosztami! No ale Zona stwierdzi ze sprawa polityczna !
Cytować
 
 
0 #9 Jarek 2011-06-01 20:30
Cytuję Bodzio:
Podejrzewam, że wcześniej wozownia rozwali się ze starości niż doczeka się renowacji

Może właśnie o to chodzi właścicielowi, w końcu lokalizacja ziemi jest bardzo korzystna, więc może więcej zarobi budując tam np. apartamentowiec ?
Cytować
 
 
0 #8 Michał 2011-05-31 14:46
I co zrobić, jak ruina jest zabytkiem? Pieniędzy na odrestaurowanie nie ma, zburzyć nie można, bo konserwator zabytków się nie zgodzi. No to czasami straszą w mieście takie ruiny, z którymi nikt nie wie co zrobić.
Cytować
 
 
0 #7 Bodzio 2011-05-30 22:33
Podejrzewam, że wcześniej wozownia rozwali się ze starości niż doczeka się renowacji
Cytować
 
 
0 #6 Egier 2011-05-30 14:57
Co tam, dobrze ze nad Motławą budują nowe zabytki!
Cytować
 
 
0 #5 Bartek 2011-05-29 21:54
Jeśli ktoś jest bogaty to 50 tys. nie zrobi na nim wrażenia
Cytować
 
 
0 #4 Magda 2011-05-28 10:34
Świetny jest ten budynek - szkoda, że taki zniszczony, bo możnaby super go zagospodarować
Cytować
 

Dodaj komentarz