O tym, że polskie kino wzbudza duże zainteresowanie na światowych festiwalach filmowych, o tym, że Polskę da się lubić, o nowych projektach, ale przede wszystkim o swoim powrocie do kina – opowiadał na spotkaniu w Oliwie, tuż przed trójmiejską premierą swojego najnowszego filmu „Made in Poland”, Przemysław Wojcieszek.
Kilka ostatnich lat spędził w teatrze, realizując swoje autorskie spektakle. Jedna ze sztuk, opowiadająca o miłości dwóch lesbijek pt. „Cokolwiek się zdarzy, kocham cię”, przez pięć lat z powodzeniem była grana w Teatrze Rozmaitości w Warszawie. Jednak scenariusz filmu, który Wojcieszek złożył do Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej, został odrzucony i opatrzony komentarzem, że nie jest możliwe, aby bohaterki mówiły takim językiem. Reżyser zrobił zdjęcia tym recenzjom i umieścił na swoim profilu na Facebooku, by wszyscy mogli zapoznać się z ich treścią. Bohater spotkania – zorganizowanego przez DKF Miłość Blondynki na uniwersyteckim kampusie w Oliwie – nie krył irytacji, przywołując opinie ekspertów na temat niedostatecznej urody wybranych bohaterek do filmu. Czy uroda powinna być bowiem argumentem decydującym o tym, czy ekipa pracująca nad projektem otrzyma dofinansowanie na swój film?
Mistrz kontrowersyjnych tematów
Na szczęście twórca nie traci optymizmu, zapewnia zresztą, że lubi nasz kraj, który stanowi dla niego inspirację, choć oczywiście nie ukrywa, że wiele rzeczy go w tej naszej polskiej rzeczywistości nie zachwyca.
Niemniej jednak udało mu się zdobyć finanse z PISF-u na realizację filmu pt. „Dziedzictwo”. Do realizacji tego obrazu zaprosił Macieja Stuhra, który wciela się tutaj w rolę mężczyzny mającego poukładane życie do momentu, aż dowiaduje się, że jego dziadek, któremu zawdzięcza szczęśliwe dzieciństwo, pod koniec wojny dopuścił się mordu na Żydach. Nie trudno zauważyć, że to znowu kontrowersyjny temat, po który sięga Wojcieszek.
– Kino powinno być gorące, powinno być medium, które idzie za ludźmi, które łapie to, co jest w powietrzu – powiedział podczas spotkania, dodając, że powinniśmy przestać traktować kino jako wypowiedzi „wieszcze”.
Kino = historie wzięte z codzienności
– Wszędzie na świecie realizuje się raczej filmy autorskie, w których dominuje wizja reżyserska, i wydaje mi się, że polskie kino w tym kierunku ewoluuje – dodał bohater spotkania. – Moim ideałem kina jest pokazywanie historii wziętych z codzienności. Nie używa się tu wielkich słów i to wszystko wydaje się bardzo powszednie i zwykłe.
Podczas spotkania reżyser zapewnił, że wraca do kina. Mimo odrzucenia jego projektu pt. „Cokolwiek się zdarzy, kocham cię” przez Państwowy Instytut Sztuki Filmowej, twórca podkreśla, że ten obraz powstanie jako film niezależny.
– Mamy odpowiedni sprzęt, ekipę ludzi, którzy chcą przy tym projekcie pracować – mówił podczas spotkania.
Trzymamy kciuki za powrót Przemysława Wojcieszka. Brakowało nam jego głosu.
Przemysław Wojcieszek – reżyser filmowy i teatralny, scenarzysta. Jest zaliczany do twórców polskiego kina niezależnego. Studiował polonistykę na Uniwersytecie Wrocławskim oraz Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Jako reżyser zadebiutował w 1999 roku filmem pt. „Zabij ich wszystkich”. W 2005 roku otrzymał Paszport Polityki w kategorii Film za „oryginalne dzieła, będące manifestem pokolenia trzydziestolatków szukających dla siebie miejsca w naszej rzeczywistości”.


Komentarze
Nie możemy od wszystkich wymagać górnolotnych potrzeb kulturalnych, szaraczki też muszą funkcjonować w naszym świecie
No nie do końca, bo wielu polskich często niezależnych filmowców zdobywa bardzo pochlebne i wysokie noty za swoją twórczość na całym świecie
U nas może się trochę różnić wyobrażenie o tym co jest a co nie jest gorące...