Jeśli mieszkańcy wybiorą się 8 maja na wybory, w Oliwie utworzona zostanie Rada Osiedla. Aktywiści planują także założenie wspomagającego ją stowarzyszenia. To dobrze. Źle, że spotkanie organizacyjne w tej sprawie część mieszkańców opuściła oburzonych…
Pierwszy dzień marca, wieczór. Do Domu Zarazy – siedziby Stowarzyszenia „Stara Oliwa” – licznie schodzą się mieszkańcy dzielnicy. Na twarzach zebranych widać lekkie podekscytowanie. W końcu wielu z nich było aktywnie zaangażowanych w zbieranie podpisów o utworzenie Rady Osiedla Oliwa.
W końcu organizator spotkania, Mariusz Andrzejczak, zabiera głos.
– Ponieważ grupa inicjatywna powołania Rady Osiedla Oliwa wygasła w sensie formalnym, powinniśmy się zastanowić, w jaki sposób można już teraz rozpocząć kolejne działania w celu ułatwienia pracy przyszłej rady. Sądzimy, że najlepszym pomysłem byłoby założenie stowarzyszenia działającego przy radzie na rzecz Oliwy. Może ktoś z Państwa ma pomysł na ciekawą nazwę?
Po sali przebiega szmer. Najpierw stłumiony, po chwili coraz głośniejszy.
– Na poprzednim zebraniu była mowa, że dziś poznamy kandydatów na radnych, czegoś więcej dowiemy się o samych wyborach, a tu nagle tworzymy stowarzyszenie. O co chodzi? – pytali niektórzy uczestnicy spotkania.
Jak wytłumaczył mi później Tomasz Struk, lokalny aktywista, oba spotkania zostały zaplanowane na ten sam dzień. On, jako przedstawiciel grupy inicjatywnej, zgodził się na „oddanie terminu”. Nie wszyscy zgromadzeni byli jednak tego świadomi.
Wróćmy jednak do kwestii stowarzyszenia. Rzeczywiście, przy większości działających na terenie miasta rad dzielnic i osiedli istnieją takie jednostki, które – poza swoimi statutowymi zadaniami – pomagają również radom w zdobywaniu środków finansowych z budżetu miasta. Przypomnijmy, że stowarzyszenie, w przeciwieństwie do rady osiedla, ma osobowość prawną. Może również generować przychody, np. w postaci sprzedaży pamiątek – o czym poinformował Mariusz Andrzejczak. Rada z kolei dysponuje tylko kwotą 4 zł od mieszkańca rocznie.
W Oliwie o zadaniach planowanego stowarzyszenia mówiło się najmniej. Mieszkańcy przekrzykiwali się, czy tworzyć je przed czy po wyborach do rady, czy w ogóle nie tworzyć, bo przecież stowarzyszeń w Oliwie jest wystarczająco dużo. Skłóconych mieszkańców próbowała uspokoić radna miasta Małgorzata Chmiel, ale tylko „nagrabiła” sobie u pani prezes „Starej Oliwy” Danuty Poczman, kiedy zasugerowała, że nowe stowarzyszenie mogłoby mieć znacznie szersze kompetencje.
W rezultacie część mieszkańców wyszła, część postanowiła wpisać się na listę chętnych do tworzenia nowej organizacji, a mi w końcu na osobności udało się dowiedzieć, że jedną z pierwszych inicjatyw tworzonego stowarzyszenia będzie prawdopodobnie akcja czytania dzieciom bajek i wierszy w Parku Oliwskim.
W jednym tylko wszyscy byli zgodni – kolejne spotkania i tak koniecznie muszą się odbywać. Oby były nieco bardziej konstruktywne.


Komentarze