O kilkaset ton azbestu i papy został odchudzony dach Hali Olivia. Eksperci z Politechniki Gdańskiej potwierdzają, że gdyby nie remont, za rok, może dwa, doszłoby do katastrofy budowlanej.
Dach blisko 40-letniej Olivii przeciekał od lat. W grudniu 2007 roku miasto musiało zamknąć halę na trzy tygodnie. Inspektor nadzoru budowlanego napisał wtedy, że stan techniczny budynku „zagraża bezpieczeństwu jego użytkowników”. Hala została ponownie otwarta, gdy dach wzmocniono, a miasto zleciło naukowcom z Politechniki Gdańskiej kompleksową ekspertyzę konstrukcji Olivii – stanu dachu, ścian nośnych, a nawet fundamentów. Wynikało z niej, że obiekt może funkcjonować pod warunkiem, że w trakcie opadów zalegający śnieg będzie natychmiast usuwany. Inaczej hala powinna być zamykana.
W 2009 roku podpisano ze Stoczniowcem umowę na remont hali. Problemem jednak okazały się finanse, ponieważ koszt nowego dachu oszacowano nawet na ok. 20 mln zł. Na szczęście w czerwcu ubiegłego roku Ministerstwo Sportu przyznało Stoczniowcowi 10-milionową dotację, miasto zaś dołożyło 7,5 mln zł.
W kwietniu ruszył generalny remont dachu hali. Usunięto z niego płyty betonowo-azbestowe oraz 10 warstw papy, które, łącznie ważąc ok. 750 ton, poważnie nadwyrężały całą konstrukcję. Podczas prac remontowych odkryto jednak pewną nieprzyjemną niespodziankę. Okazało się, że kable sprężające, które utrzymują całą konstrukcję, są w tak kiepskim stanie, że trzeba je wszystkie wymienić. Takich informacji brakowało w ekspertyzie naukowców z PG, dlatego odkrycie, że kable te są tak skorodowane, że zagrażają bezpieczeństwu, sprawiło, że prace remontowe zostały przedłużone do końca listopada. Natomiast Eko-Inbud – firma odpowiedzialna za to zlecenie – zdecydowała się na położenie nowych kabli obok już istniejących, ponieważ starych nie dało się usunąć.
Remont dachu Hali Olivia do tej pory kosztował ponad 18 mln zł.


Komentarze