Piotr Kraśko – nie tylko popularny prezenter telewizyjnych Wiadomości, ale także autor trzech książek opisujących pracę korespondenta relacjonującego najważniejsze światowe wydarzenia – był gościem październikowej Biesiady Literackiej w Bibliotece Oliwskiej.
Mimo iż najnowszą książką Piotra Kraśki jest „Smoleńsk. 10 kwietnia 2010”, to nie temu wydawnictwu poświęcona była rozmowa. Prowadzący (jak zwykle w bardzo ciekawy sposób) spotkanie Krystian Nehrebecki zadawał dziennikarzowi głównie pytania dotyczące książki „Rok reportera”. Jest to pasjonujący zapis przeżyć i spostrzeżeń Piotra Kraśki z dziennikarskich podróży na Bliski Wschód, do Afryki i Ameryki. Wiele z nich odcisnęło na autorze tak mocne piętno, że nawet dziś, opowiadając o nich na spotkaniach, zdarza mu się załamać głos.
– Kiedy przygotowywałem reportaż o walkach pomiędzy plemionami Tutsi i Hutu w Kongo, zabrnąłem wraz z ekipą w głąb dżungli. Nagle zobaczyliśmy maszerujący wprost na nas oddział zbrojny, składający się… z samych dzieci. Były bose, w jeansach, z dwoma kałasznikowami na ramionach. W tamtym momencie naprawdę się bałem. Wiedziałem dobrze, że dzieci na wojnie czują się zupełnie bezkarne. Zatracają pojęcia dobra i zła, nie myślą o konsekwencjach – mówił wyraźnie poruszony Piotr Kraśko.
Nie zabrakło jednak i opowieści pełnych humoru (momentami bardzo czarnego). Jedna z nich dotyczyła niedoszłego, niestety, spotkania z samym przywódcą duchowym zbrojnego palestyńskiego ugrupowania Hamas.
– Na jednym z punktów kontrolnych w Strefie Gazy wojskowy Izraelita, dowiedziawszy się, że pochodzę z Polski, zaczął mi wymyślać, że Polacy jeszcze bardziej nienawidzą Żydów niż Palestyńczycy. Nasz fikser, czyli przewodnik, Aiman, Palestyńczyk, był pod takim wrażeniem tych słów, że puścił tę wieść w obieg. Dotarła ona do samego szejka Ahmeda Ismaila Jassina, który postanowił się ze mną spotkać. Nie udało nam się jednak w porę zdobyć niezbędnych papierów. Kiedy w końcu je mieliśmy, szejk już nie żył – opowiadał Piotr Kraśko.
Nie zabrakło także pytań od licznie zgromadzonych w Bibliotece Oliwskiej czytelników. Dowiedzieli się oni m.in., że receptą na zostanie dobrym reporterem jest (poza znajomością języków obcych)… poczucie humoru, które w rozmowie prawie z każdym pomaga zdobyć jego zaufanie i dostać się niemal wszędzie – jak np. pod siedzibę Jasera Arafata.

