Dziewczynki wezwały pogotowie do umierającego mężczyzny na ulicy Śniadeckich. Przechodzący dorośli nie zwracali na niego uwagi.
10-letnia Marta dzwoniła na pogotowie, a jej siostry 9-letnia Ada i 11-letnia Paulinka próbowały nawiązać kontakt z leżącym, nieprzytomnym mężczyzną i badały mu tętno. Dorośli przechodnie podśmiewali się, że to pewnie pijak. Okazało się, że faktycznie umierał. Miał prawdopodobnie zawał serca. Szybka interwencja dziewczynek i błyskawiczny przyjazd kartki pogotowia uratowały mu życie.
Zdarzenie miało miejsce w czwartek 1 kwietnia około godziny 19 na ulicy Śniadeckich w Gdańsku niedaleko pogotowia ratunkowego. Mężczyzna – gdańszczanin szedł z zakupami, kiedy zasłabł i osunął się na maskę pobliskiego samochodu. Zauważyły to trzy dziewczynki. Jako jedyne z wielu przechodniów mu pomogły.
Dzięki takiej postawie trzy siostry stały się bohaterkami, o których momentalnie zaczęły mówić wszystkie media. Trafiły na czołówki lokalnych gazet i portali internetowych. TVN 24 emitował reportaż o całym zdarzeniu, pokazując wypowiedzi dziewczynek i dumną matkę. Dobrze, że nikt nie potraktował tego jako Prima Aprilis.


Komentarze
A tak serio, to gratuluje dziewczynkom odwagi! Szkoda, że na starość ludzie stają się nieczuli...