Obok lwów gdańskich, ratusza głównomiejskiego i Dworu Artusa, do najbardziej znanych symboli Gdańska należy bez wątpienia Neptun, a konkretnie rzeżba Fontanna Neptuna.
Fontanna Neptuna powstała z inicjatywy burmistrza Bartłomieja Schachmanna i rady miejskiej. Zaprojektował ją Abracham Bloche, a odlana została w brązie w 1615 r. w Augsburgu. Pierwszy raz woda trysnęła z niej w roku 1633. W czasie II wojny światowej zdemontowana, została odrestaurowana i ponownie uruchomiona w 1954 r. Podziwiana przez turystów przez dziesięciolecia, parokrotnie poturbowana przez wandali, powoli starzała się, choć właściwiej byłoby chyba powiedzieć, że zużywała się. Mimo wykonywanych trzy razy do roku prac konserwatorskich, dziś wymaga generalnego remontu.
Gdy w tym roku ogłoszono, że Neptun zostanie przekazany w ręce konserwatorów i latem już go nie będzie na Długim Targu, podniosły się protesty. Nie było zgody na „wagary” Neptuna w sezonie letnim. Urzędnicy wykazali się rozsądkiem i termin zmienili. Jak nam wtedy powiedziała Agata Bortkiewicz, konserwator z gdańskich Pracowni Konserwacji Zabytków, które wygrały przetarg na remont fontanny, Neptun opuści swój postument dopiero po zakończeniu Jarmarku Dominikańskiego. I tak właśnie się stało 20 września br. kiedy to postać króla mórz została zdjęta z cokołu.
Co dolega Neptunowi? Woda krąży w fontannie w obiegu zamkniętym, w starej, dość prymitywnej instalacji. Misa, na której stoi Neptun, przecieka, woda kapie w wielu miejscach, a całość ma niskie ciśnienie. To ostatni moment na porządny remont. Figura została zdemontowana i będzie poddana zabiegom konserwatorskim. Nastąpi całkowita wymiana instalacji, a także uszczelnienie i odświeżenie całej fontanny. Neptun wróci na swoje miejsce wiosną przyszłego roku, oczywiście przed EURO 2012.
Fontanną Neptuna i pozostałymi siedmioma gdańskimi fontannami z ramienia miasta opiekuje się spółka Gdańskie Melioracje. Przeglądami fontann zajmuje się specjalna brygada: sprawdza pompy, czyści filtry i wykonuje niezbędne prace konserwacyjne. Na przykład Fontanna Neptuna poddawana jest zabiegom konserwacyjnym trzy razy do roku. Przez 30 lat fontannami zajmował się pan Wacław Rasnowski z Pracowni Konserwacji Zabytków, obecnie będący na emeryturze. Nikt, jak on, nie znał tak dogłębnie gdańskich fontann. Był ich opiekunem, znał każdą ich dolegliwość. Dziś te obowiązki przejęli młodsi, a prawdziwą kopalnią wiedzy na ten temat dysponuje konserwator Agata Bortkiewicz z PKZ.
Wróćmy do gdańskich fontann. Drugą z nich, w kolejności długości stażu, jest Fontanna Jaśkowa Dolina, usytuowana na roku ulic Grunwaldzkiej i właśnie Jaśkowej Doliny. Ta powstała w 1909 r. w miejscu stanowiącym wówczas – i długo później – urokliwy zakątek Wrzeszcza, będący miejscem spotkań, z ławeczkami i zielenią. Fachowcy podkreślają jej wysoki poziom artystyczny i urokliwą kameralność. Dzisiaj jest trochę przytłoczona sąsiedztwem kompleksu handlowego Manhattan, wokół którego niemal całą dobę jest spory ruch nie sprzyjający relaksowi na ławce. Nie ułatwia tego również trwająca obecnie – skądinąd konieczna – przebudowa dróg i linii tramwajowej w ciągu ulicy Grunwaldzkiej. Ale to niedługo się skończy i warto zadbać o nawiązujące do historii tego miejsca otoczenie fontanny.
Przedwojenną „legitymację” ma jeszcze Fontanna Świętej Trójcy (nazywana też Fontanną Grenadierów) w formie prostokątnej bryły, znajdująca się na Starym Przedmieściu u zbiegu ulic Św. Trójcy i Okopowej, która pochodzi z 1933 r. Pozostałe są już powojenne.
Bodaj najskromniejsza gdańska fontanna znajduje się przy ul. Szerokiej. Tworzy ją pionowa konstrukcja złożona z trzech kamieni, stojąca w płytkim basenie o nerkowatym kształcie. Z zewnętrznego obramowania basenu tryskają na nią trzy strumienie wody. Latem, szczególnie w czasie Jarmarku Dominikańskiego, turyści rzucają do wody monety, z tradycyjną intencją ponownych odwiedzin Gdańska.
W śródmieściu Gdańska, przy placu Kobzdeja, można usiąść na ławeczce przy Fontannie Bremeńskiej. To dar zaprzyjaźnionego z Gdańskiem niemieckiego miasta Brema. Fontanna ma charakter poidła, bo na dole, tuż nad ziemią, okalają ją cztery psie głowy i na tym poziomie mogą napić się wody mniejsze i większe pieski. Na wysokości około jednego metra znajduje się misa, a nad nią cztery lwie głowy, z których leci woda, tak, że mogłyby ją pić konie. Jeszcze wyżej, nad lwami, usytuowane są cztery głowy koni, a najwyżej, na szczycie fontanny przysiadł gołąb z rozpostartymi skrzydłami.
Fontanna Bremeńska zdobi Gdańsk od 1999 roku. Można ją podziwiać tylko latem, bo na zimę jest demontowana.
Trzy lata starsza od Bremeńskiej jest Fontanna Wybickiego nazywana tak z racji usytuowania – przy placu Wybickiego we Wrzeszczu. Ta największa fontanna w Gdańsku ma kształt koła o średnicy około 10 metrów. Strumienie wody biją z zewnętrznego kręgu do środka, na stojącą na postumencie postać dziewczyny trzymającej nad głową parasolkę. Zimą ubiegłego roku figurkę dziewczyny ukradziono. Na szczęście zachowała się forma tej rzeżby i wykonano nową, która obecnie wieńczy tę fontannę.
Na ławce obok Fontanny Wybickiego przysiadł chłopiec trzymający bębenek. To rzeżba głównego bohatera powieści Gintera Grassa „Blaszany bębenek”, Oskara Matzeratha , jednej z najbardziej znanych postaci literackich XX wieku. Ławeczkę z Oskarem odsłonięto w 2002 roku.
Na zielonym skwerze, podobnie jak Fontanna Wybickiego, położona jest Fontanna Grunwaldzka, nie opodal Hotelu Szydłowski. Piękna konstrukcja z czarnego granitu jakby naśladuje rzekę z płynącą wodą. Pionowo wytryskuje z ziemi osiem równych strumieni wody. Z boku przycupnęło pięć czapli, a może flemingów… Autor rzeżb, Sławoj Ostrowski, nazwał je po prostu „ptakami wodnymi”. Wraz ze stojącymi obok ławkami Fontanna Grunwaldzka tworzy niewielką zieloną oazę, tak potrzebną w zabetonowanym Wrzeszczu, ulubione miejsce relaksu, szczególnie mam z małymi dziećmi.
Najkrótsza jest historia Fontanny Czterech Kwartałów, która działa od 2009 roku, w śródmieściu, przy ul. Grobla I. Powstała z inicjatywy firmy SAUR Neptun Gdańsk. Zgodnie ze swą nazwą składa się z czterech kwartałów: niebieskiego, białego, pomarańczowego i czerwonego. To już nowoczesna instalacja, z pełną elektroniką, dzięki której można sterować choreografią wypływania wody, zmieniać ją na różne sposoby. Z każdego kwadratu (kwartału) od spodu bije światło o odpowiednim kolorze, które podświetla wodę wytryskującą z ziemi. Tworzy to kompozycję różnokolorowych strumieni wody wyskakujących na przemian z różnych kwadratów, raz wyżej, raz niżej. W gorące letnie dni, w tym także podczas Jarmarku Dominikańskiego, jest to miejsce zabaw dzieci (a trafiają się też dorośli) skaczących między strumieniami chłodnej wody.
Gdańsk nie ma wprawdzie tak wielkiej instalacji, jak choćby fontanna na rynku wrocławskim, ale zamierza zwiększyć swój stan posiadania. Są plany powstania dwóch fontann, będące w obu przypadkach częściami większych całości. Co ciekawe – oba dotyczą Oruni, dotychczas raczej nie rozpieszczanej podobnymi inwestycjami. Pierwsza fontanna ma powstać w ramach rewaloryzacji Parku Oruńskiego, druga też w ramach rewaloryzacji, ale Parku Schopenhauera, w miejscu położonym między Traktem Św. Wojciecha, stacją kolejowa i ul. Dworcową. Na razie nie ma środków na ich realizację, ale plany są. Można więc optymistycznie zakładać, że za jakiś czas powstaną i wówczas Gdańsk będzie miastem dziesięciu fontann…
Zbigniew Żukowski


Komentarze