Mimo że kolejki w Urzędzie Stanu Cywilnego są długie i na zawarcie aktu małżeństwa musimy sobie poczekać, to także znacznie częściej się dziś rozwodzimy.
Statystyki są nieubłagane. W ubiegłym roku nieszczęśliwych małżeństw, które zakończyły się rozwodem, było 72 tys. Dla porównania, w roku 2000 było ich tylko nieco ponad 40 tys.
Wcale nie oznacza to jednak, że z obawy przed rozwodem nie chcemy się pobierać.
– W tym momencie zainteresowanie jest tak duże, że wolne terminy ślubów mamy na listopad lub grudzień tego roku – informują pracownicy gdańskiego Urzędu Stanu Cywilnego. – Liczba zawieranych małżeństw ma tendencję wzrastającą już od dłuższego czasu.
Niestety, 38 procent tych związków kończy się rozwodem. Rosnącą liczbą rozpadających się małżeństw zainteresowali się uniwersyteccy naukowcy. Wśród najczęstszych przyczyn rozwodów jest zdrada, niezgodność charakterów, problemy finansowe i alkoholizm któregoś z partnerów. Szacuje się, że rocznie blisko 60 tys. dzieci w Polsce przeżywa rozwód rodziców.
Warto zwrócić uwagę, że znacznie częstszy jest także rozwód kościelny. W Europie pod tym względem wyprzedzają nas tylko Włosi. Co roku do kościelnych trybunałów w Polsce wpływa przeszło 10 tys. wniosków o unieważnienie sakramentu ślubu, a orzeczenie o nieważności małżeństwa następuje w ponad 95 proc. przypadków. Widać zatem, że rozwód kościelny nie jest aż tak nieosiągalny, jak miało to miejsce jeszcze niedawno.
– Rozwody sięgnęły takiego pułapu, że stały się problemem powszechnym. Wartość rodziny w rozumieniu trwałego związku traci na znaczeniu. Niestety, staje się niemodna. Jedyna rada, jaką możemy dać przyszłym małżonkom, to żeby dwa razy się zastanowili przed podjęciem decyzji – dodają urzędnicy.


Komentarze
north face backpacks
north face triclimate