Strona główna GDAŃSK: Śródmieście Sztuka teatralna w hospicjum

Sztuka teatralna w hospicjum

Email Drukuj
Co czwartek, w Hospicjum im. ks. E. Dutkiewicza w Gdańsku odbywa się „Jeż party”. To czas, kiedy pacjenci i ich rodziny mogą na chwilę zapomnieć o cierpieniu.

Tym bardziej cieszy fakt, że w takie bezinteresowne działania włączają się wolontariusze z różnych środowisk. Jedną z takich osób jest pani Teresa Marczewska, aktorka z gdańskiego teatru Wybrzeże, która napisała scenariusz przedstawienia pt. „Wiewiórka, łup i Skórka”. Spektakl ten można było zobaczyć 14 kwietnia w hospicjum, podczas coczwartkowych spotkań. Bohaterami sztuki były zwierzęta, mieszkańcy lasu. Bajka zaś, oczywiście z morałem, urzekła wszystkich widzów, dlatego głośne brawa i owacje rozlegały się długo po zejściu aktorów ze „sceny”.

Jednym z wolontariuszy, którzy zaangażowali się w powstawanie przedstawienia jest pan Przemysław, który wystąpił w roli Misia. Jego postawę życiową warto pochwalić, ponieważ jest przykładem na to, że zawsze można odmienić swoje życie.
– Kilka lat temu pan Przemysław popełnił poważne przestępstwo – informuje mjr Robert Witkowski, rzecznik prasowy Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Gdańsku. – Trafił do zakładu karnego, aby odbyć karę pozbawienia wolności. Po kilku miesiącach został skierowany na terapię do oddziału dla uzależnionych od alkoholu. Ten czas go zmienił. Przemyślał sobie wiele spraw, postanowił rozpocząć nowy etap swojego życia. Po terapii zdecydował się pracować nieodpłatnie w hospicjum im. ks. E. Dutkiewicza w Gdańsku. Skazany przez prawie rok pracował jako wolontariusz, wśród pacjentów na oddziale.

Pani Teresa Marczewska obsadziła pana Przemysława w roli Misia – uczestniczył on w próbach, otrzymując dodatkowe przepustki z więzienia. Jednak, na dwa tygodnie przed premierą, uzyskał warunkowe zwolnienie i wyszedł na wolność. Niektórzy zastanawiali się, czy wróci na próby i czy w ogóle zagra swoją rolę. Jednak nie zawiódł ani autorki przedstawienia, ani też podopiecznych hospicjum.

– Nie mogłem im tego zrobić, nie mogłem ich zawieść – powiedział po przedstawieniu były więzień.

– Pan Przemysław dał się nam tutaj poznać jako człowiek bardzo pracowity, ale przede wszystkim pomocny. Jest bardzo lubiany przez pacjentów. To, co go charakteryzuje – nigdy nie przeszedł obojętnie obok tego, kto pomocy tutaj, w hospicjum, potrzebował – powiedziała Barbara Szynaka, kierownik wolontariatu medycznego w hospicjum.

A może i Ty chcesz stać się wolontariuszem i pomagać pacjentom? Ofiarowane dobro powraca w dwójnasób.
 

Komentarze 

 
0 #1 Dorota 2011-05-20 22:41
Dopiero w obliczu prawdziwej tragedii i cierpienia, dojrzewa się do zmiany swojego życia...
Cytować
 

Dodaj komentarz