Z głównego okna dworca kolejowego w Gdańsku Głównym zdjęto replikę „Sądu Ostatecznego” Hansa Memlinga. Władze PKP liczyły, że w miejscu tym zawisną komercyjne reklamy. Konserwator zabytków nie wyraża na to zgody.
– Dworzec jest wpisany do rejestru zabytków, a na takich obiektach reklamy mogą wisieć tylko w czasie kompleksowego remontu – tłumaczy Marcin Tymiński, rzecznik prasowy pomorskiego konserwatora zabytków.
Zarząd dworca kolejowego nie zamierza iść na noże z konserwatorem i zaakceptuje jego stanowisko.
Decyzja zdjęcia tryptyku i chęć umieszczenia tam komercyjnych reklam była podyktowana względami finansowymi. Adam Neuman, dyrektor spółki PKP Dworce Kolejowe Gdańsk, tłumacząc, dlaczego zdjęto „Sąd Ostateczny”, mówił, że tryptyk ten wisiał dostatecznie długo, a zarząd spółki podjął dezycję o zdjęciu obrazu, umyciu okien i poszukaniu reklamodawcy, tak aby powierzchnia ta przynosiła spółce zysk finansowy.
Tryptyk pt. „Sąd Ostateczny” autorstwa niderlandzkiego malarza Hansa Memlinga to wizytówka Gdańska od sierpnia 2006 roku. Zanim replika zawisła na gmachu dworca, konserwator najpierw zakwestionował tę decyzję, później jednak uznał, że folia z „Sądem Ostatecznym” jest promocją dzieła, które znajduje się w Muzeum Narodowym w Gdańsku.
Decyzją o zdjęciu tryptuku zaskoczony jest Paweł Burian z gdańskiego Muzeum Narodowego.
– Otrzymaliśmy od PKP pismo, w którym grupa rozwiązała z nami umowę. Musieliśmy to zrobić, chociaż bardzo żałujemy. Umowa była na czas nieokreślony – powiedział „Dziennikowi Bałtyckiemu” Paweł Burian.
Obrazu wydrukowanego na folii najprawdopodobniej nie da się użyć po raz drugi.

