Zastępca prezydenta Miasta Gdańska Andrzej Bojanowski dla „Twojej Gazety pl.
- Rozpoczął się właśnie remont torów tramwajowych w Nowym Porcie. Niebawem wystartuje też modernizacja trakcji we Wrzeszczu. Dlaczego tego typu prace prowadzone są co rusz w innych rejonach miasta? Nie lepiej by było iść z remontami jednym, ciągłym szlakiem?
- Remontowanie linii tramwajowych odbywa się kolejno w innych dzielnicach miasta z tego względu, by dany teren nie był wyłączony z ruchu tych pojazdów przez dłuższy okres niż pięć miesięcy. Drugi powód, dla którego nie remontujemy linii tramwajowych idąc jednym ciągiem, to spełnianie wymogów europejskości takich projektów. Każda modernizacja lub remont musi być odpowiednio oszacowana według wskaźników efektywności, czyli ilości przewożonych pasażerów oraz wyremontowanych kilometrów torowisk w danym cyklu, a to wszystko w połączeniu z budową kolejnego odcinka trakcji w danym obszarze miasta. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że każdy projekt GPKM (Gdański Projekt Komunikacji Miejskiej – dop. red.) zawierał stworzenie nowej trasy tramwajowej prowadzącej do którejś z gdańskich dzielnic.
- Czy w ramach realizowanego obecnie projektu komunikacji miejskiej wszystko idzie zgodnie z planem?
- Pierwotnie w ramach projektu GPKM3 mieliśmy w planie budowę dwóch linii tramwajowych. Jednak w związku z ograniczeniami środków na listach indykatywnych, będących gwarancją dofinansowania z Ministerstwa Infrastruktury i Komisji Europejskiej podzieliliśmy ten projekt na dwa etapy: a i b. Obecnie jesteśmy w trakcie realizacji pierwszego z nich, w ramach którego oprócz remontowania istniejących odcinków torowisk w różnych rejonach miasta, budujemy też nową linię na Orunię. Na tym etapie zakupimy też, do czerwca przyszłego roku, 35 nowych tramwajów.
- Co miasto zamierza zrealizować w ramach projektu GPKM 3b?
- W tej chwili jesteśmy w trakcie jego przygotowań. Na pewno wybudujemy linię tramwajową na dzielnicę Piecki – Migowo, a także zakupimy trzy nowe pojazdy, które będą po niej kursować. W tej chwili jesteśmy też w trakcie podejmowania decyzji, które z istniejących już odcinków będziemy chcieli zmodernizować w ramach tego projektu. Może się jednak okazać, że tego typu prace w ogóle nie zostaną w nim uwzględnione.
- Linia tramwajowa na Morenę będzie miała swój początek w miejscu obecnej pętli tramwajowej na Siedlcach. Czy taka forma przystanku przy kościele Emaus tam pozostanie, czy może przy okazji budowy nowego odcinka torów zostanie ona przebudowana?
- Co prawda jeszcze nie zapadła decyzja o tym, w jaki sposób połączymy tam linię tramwajową na Morenę z obecną pętlą, jednak wszystko wskazuje na to, że powstanie w tym miejscu węzeł integracyjny dla tramwajów i autobusów. Między innymi po to, by te ostatnie mogły przejmować pasażerów wysiadających z tramwaju i dowieźć ich na Osiedle Mickiewicza, czy Łostowice, dokąd z pewnością nigdy nie zostanie poprowadzone z Siedlec torowisko. Łączący te punkty teren jest bowiem zbyt stromy, by mogły się po nim wspinać tramwaje.
- Te autobusy będą zatem jeździły nową ulicą Łostowicką. Kiedy właściwie ona powstanie?
- Przebudowa tej trasy, począwszy od Al. Armii Krajowej, trwa od 2008 roku.Budowa nowych jezdni w ramach ul. Łostowickiej została podzielona na trzy etapy. Pierwszy z nich został w całości zrealizowany z miejskich pieniędzy, bez dofinansowania unijnego. Planowaliśmy, że w międzyczasie uzyskamy dofinansowanie oraz rozstrzygniemy przetargi także na drugi odcinek. Niestety to się nie udało i po zakończeniu pierwszego etapu trzeba było przerwać budowę. Dopiero później rozstrzygnęliśmy przetargi na pozostałe dwa etapy i od tamtej pory prace idą zgodnie z harmonogramem. Oba te odcinki są już współfinansowane przez UE w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego.
Obecna inwestycja, kierowana przez Dyrekcję Rozbudowy Miasta Gdańska, ma się zakończyć w czerwcu 2012 r. O ile nie obawiam się o to, by do tego czasu wykonawca miał nie zdążyć z umożliwieniem kierowcom poruszania się po nowych jezdniach, o tyle widzę spore ryzyko, że nie wyrobi się on w wyznaczonym terminie z zagospodarowaniem okolicznych terenów – zasadzeniem zieleni itd. Jeśli tak się stanie, to ewentualne opóźnienia wynikać będą z niezależnych od niego przyczyn i musimy to uwzględnić w ostatecznym rozliczeniu. Ostatnie zimy, nie ukrywajmy, nie należą do typowych i trudno wymagać od firmy budowlanej, by za to odpowiadała. Podpisana między miastem a wykonawcą umowa zawiera bowiem klauzule pogodowe. Jednak powtarzam – nie wpłynie to na czas oddania do użytku samych jezdni.
- Dziękuję za rozmowę.


Komentarze