Coraz częściej korzystamy z kart kredytowych, a banki równie często je nam oferują. Jak korzystać z tych „plastikowych pieniędzy”?
Karta kredytowa to tak naprawdę kredyt, który zaciągamy w banku na specjalnych warunkach. Bank na podstawie naszych comiesięcznych dochodów szacuje i wyznacza limit zadłużenia, czyli kwotę, którą dysponujemy za pomocą karty, niezależnie od tego, jaki jest nasz stan konta. Limit maleje wraz z używaniem karty, a kiedy spłacimy część zadłużenia – o taką sumę zostaje odnowiony. Niby proste. Ale i tutaj mogą kryć się podstępne haczyki.
Opłaty
Banki często oferują dla swoich klientów bonusy, zazwyczaj w postaci kolejnych kart kredytowych. Dodatkową zachętą jest zwolnienie z rocznej opłaty za korzystanie z „plastikowych pieniędzy”. Na przykład za kartę kredytową z Banku Millennium – Visa Impresja, w pierwszym roku jej posiadania nie zapłacimy nic, pod warunkiem dokonania minimum jednej transakcji bezgotówkowej w przeciągu 90 dni od jej wydania. W drugim roku opłata może wynosić od 0 do 75 zł. W zależności od tego, jakie obroty bank zanotuje na naszej karcie. W tym konkretnym przypadku za kartę nie zapłacimy nic pod warunkiem, że całkowity obrót wyniesie 12 tys. zł bądź więcej. Jeśli zaś suma ta będzie niższa niż 8 tys. zł, będziemy musieli zapłacić najwyższą stawkę 75 zł.
Odsetki
Dobrze ją mieć, gorzej spłacać zadłużenie. Tym bardziej, że oprocentowanie kart kredytowych wynosi nawet 20 proc. w skali roku. Jeżeli nie chcemy oddawać bankowi więcej niż to, co od niego pożyczyliśmy, wystarczy pilnować terminów spłaty odsetkowej w okresie bezodsetkowym. Zazwyczaj mamy na to ponad 50 dni. Ale uwaga: ta wartość może być zależna od tego, w jakim dniu miesiąca użyliśmy karty. Dzieje się tak dlatego, że okres bezodsetkowy składa się z dwóch części: okresu rozliczeniowego, który zazwyczaj trwa 30 dni, oraz „grace period” (okres prolongaty), którego czas trwania w większości banków oscyluje wokół 24 dni. W przypadku takich założeń na spłatę długu będziemy mieli 54 dni, pod warunkiem zaciągnięcia kredytu na samym początku okresu rozliczeniowego. Im bliżej końca okresu rozliczeniowego użyjemy karty, tym mniej czasu będziemy mieli na oddanie należności bankowi.
Jeśli jednak zdarzy nam się, że nie spłacimy kredytu na czas, należy pamiętać, że pierwsze, co należy zrobić, to wnieść opłatę minimalną. Ta z kolei oscyluje wokół granicy 5 proc. pożyczonych pieniędzy. W przypadku nie uiszczenia tej opłaty bank pobiera nie tylko należne mu odsetki, ale także dodatkową, karną kwotę.
Pamiętajmy, że karta kredytowa służy do płatności bezgotówkowych. Możemy nią robić zakupy, nie powinniśmy jednak używać jej w bankomatach. Opłaty za wypłaty są z reguły większe niż za wypłaty za pomocą kart debetowych. Na przykład w mBanku prowizja za wypłatę z bankomatu za pomocą karty kredytowej Visa Classic wynosi 3 proc. (minimum 7 zł) niezależnie od sieci, z której korzystamy. Dokonanie analogicznej transakcji kartą debetową w znacznej części bankomatów jest bezpłatne.
Dodatkowo pieniądze, które wybieramy z bankomatu za pomocą karty kredytowej, są rodzajem zadłużenia, które nie podlega okresowi bezodsetkowemu, więc trzeba wyjątkowo śpieszyć się ze spłatą. Odsetki naliczają się bowiem od dnia dokonania transakcji.
Cashback
Banki zabiegają o potencjalnych klientów i oferują dodatkowe usługi. Jedną z nich jest tzw. cashback, czyli opcja zwrotu części środków wydanych za pomocą naszej karty. W ofercie wspomnianej wcześniej karty Impresja Banku Millennium, bank zapewnia zwrot 5 proc. wydanej kwoty (maksymalnie już do 760 zł) w przypadku dokonywania zakupów w punktach wybranych marek.
Jak nie stracić?
Jeśli będziemy pamiętać o kilku podstawowych sprawach (np. spłata długu w terminie, minimalnej opłacie), to używanie karty kredytowej może przynieść nam wygodę w codziennych zakupach. Pamiętajmy jednak, żeby na bieżąco spłacać zadłużenie i aby nie zgadzać się na kolejne propozycje przygotowane przez bank, np. uruchomienia kolejnej karty kredytowej, gdy w naszym portfelu mamy cztery inne z pokaźnym zadłużeniem czekającym na spłacenie.


Komentarze